Nowy pomysł rządu, jak uderzyć w buntujące się knajpy: zabierać im koncesje na alkohol

Rząd ostro zabiera się za buntujących się przedsiębiorców. Od piątku 29 stycznia ruszą zmasowane kontrole otwartych mimo obostrzeń knajp. Żeby wystraszyć przedsiębiorców, rząd wysyła na tę wojnę nawet skarbówkę i straż pożarną, a MSWiA apeluje o szybkie odbieranie koncesji na alkohol. Tymczasem samorządy robią coś dokładnie przeciwnego – chcą pomagać firmom, zwalniając je z opłat za koncesję.

MSWiA chce dobrać się do skóry dyskotekom i klubom nocnym, które otwierają się mimo zakazu. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Maciej Wąsik, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji zwrócił się z apelem do samorządowców o szybkie odbieranie koncesji na alkohol, jeśli zawnioskuje o to do gminy policja po przeprowadzeniu kontroli w nielegalnie działającym klubie – informuje serwis prawo.pl. Koncesję bowiem wydaje wójt, burmistrz czy prezydenta miasta.

Bizblog.pl poleca

Kara na 3 lata, czyli na zawsze

W ostatni weekend naliczono co najmniej 19 dyskotek, a zdaniem Wąsika, są one „zarzewiem dużych ognisk zakażeń COVID”, dlatego trzeba działać radykalnie. Fakt, klub nocny niesprzedający alkoholu raczej się nie otworzy, a kara byłaby tym silniejsza, że zgodnie z przepisami przedsiębiorca, któremu cofnięto koncesję, może o nią ponownie wystąpić dopiero po trzech latach. Żaden biznes w tej branży tyle nie wytrzyma, co oznacza, że MSWiA zaczyna grać ostro.

Wiceminister Wąsik podczas prac Komisji podkreślał, że dotkliwość dotychczasowych kar nakładanych przez sanepid jest zbyt niska w stosunku do korzyści, jakie odnoszą właściciele dyskotek, decydując się na ich otwarcie wbrew przepisom.

Prawda jest jednak taka, że problemem jest nie z wysokością kar, ale z ich nieuchronnością, sądy podważają bowiem podstawę prawną do zamykania lokali pod przymusem.

Kolejny manewr rządu nielegalny?

Ale odbieranie koncesji na alkohol… Sprytne.

Problem w tym, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi, na podstawie której wydawane są przedsiębiorcom pozwolenia na sprzedaż alkoholu, przewiduje również bardzo precyzyjnie przypadki, w których koncesje można cofnąć.

Jak podkreśla prawo.pl, istnieje tylko siedem przypadków, w których organ zezwalający cofa zezwolenie i oczywiście nie ma wśród nich przypadków związanych z sytuacją epidemiczną. Cofanie koncesji byłoby tak samo wątpliwe prawnie, jak kary sanepidu podważane przez sądy.

Mimo to Maciej Wąsik zapowiedział zmasowane działania prowadzone przez wszystkie służby państwowe, na czele z sanepidem i policją już od piątku 29 stycznia. Radio RMF FM dowiedziało się nieoficjalnie, że w kontrole te włączona będzie również skarbówka, która ma utrudnić życie buntującym się przedsiębiorcom i straż pożarna, która ma się czepiać przeterminowanych choćby o jeden dzień gaśnic.

Samorządy pomagają, zamiast szkodzić – zwalniają z opłat

Wielu ekspertów podkreśla, że samorządy nie przychylą się do apelu wiceministra o cofanie koncesji na alkohol przede wszystkim dlatego, że w ten sposób same pozbawią się wpływów z tego tytułu.

Okazuje się jednak, że samorządy wcale nie mają z tym problemu. I robią coś dokładnie przeciwnego. Wiele miast uznało, że to nieuczciwe, pobierać od przedsiębiorców opłatę za pozwolenie na sprzedaż alkoholu, jeśli de facto sprzedaży prowadzić nie mogą. W związku z tym samorządowcy coraz częściej decydują się zwalniać firmy prowadzące bary, restauracje czy kluby nocne z tej opłaty. Więcej! Oddają też pieniądze już wpłacone do samorządowej kasy za miesiące, kiedy przedsiębiorcy mieli już rządowy zakaz działalności.

Takie decyzje podjęły już m.in. Gdynia, Gdańsk, Sopot, Bytom, Chorzów i Katowice.

Szkoda, że państwowe podmioty nie wpadły na to, że to równie nieuczciwe pobierać abonament RTV od firm, które są zamknięte, więc z radia i telewizji nie korzystają. Owszem, pobieranie abonamentu zawieszono, ale nie umorzono, co oznacza, że po zakończeniu lockdownu zaległe pieniądze trzeba będzie wysupłać.