Awantura o butelki plastikowe, automaty i kaucję. Miasta nie przebierają w słowach, sypią się oskarżenia

Unia Metropolii Polskich apeluje o szybsze prace nad ustawą o rozszerzonej odpowiedzialności producentów i przepisami o systemie kaucyjnym. Samorządy od dłuższego czasu domagają się, aby odpowiedzialność za gospodarowanie odpadami brali na siebie także producenci opakowań i towarów.

Butelki plastikowe, szklane i inne opakowania stanowią aż blisko połowę śmieci komunalnych, a ciężar ponoszenia kosztów ich odbioru i zagospodarowania przerzucany jest na mieszkańców miast i gmin.

Co więcej, Unia Europejska zobowiązała państwa członkowskie do wprowadzenia w życie przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych, niezbędnych do wykonania dyrektywy ROP do 5 lipca 2020 r. Mimo to mieszkańcy miast i gmin nadal czekają na polską ustawę w tej sprawie.

Bizblog.pl poleca

Ustawa powinna obowiązywać od 523 dni – mówi Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska i Przewodniczący Zespołu Koordynacyjnego UMP ds. Odpadów Komunalnych.

Wielkie korporacje nie chcą płacić za butelki?

Obecnie w wielu sklepach konsumenci mają bardzo mały wybór w jakich opakowaniach chcą kupić dany produkt. Przykładowo mleko pakowane jest najczęściej w plastikowych butelkach lub w tetrapak, czyli wielomateriałowe opakowanie, którego recykling jest kosztowny i zużywa bardzo dużo energii.

Konsumenci mają ograniczone możliwości kupowania produktów na wagę. Kiszone ogórki, kiszona kapusta, warzywa czy owoce coraz powszechniej sprzedawane są w jednostkowych opakowaniach, często wielomateriałowych, trudnych do poddania recyclingowi.

To bardzo ważne, aby rozszerzona odpowiedzialność producentów w końcu została wprowadzona do polskiego prawa, ponieważ tylko w ten sposób będziemy mogli podejmować i promować proekologiczne postawy

To wszystko może się zmienić, ale wymaga wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Obciążenia – często wielkich korporacji – odpowiedzialnością za produkcję śmieci i kosztami ich recyklingu czy utylizacji.

Jacek Ozdoba, Wiceminister Klimatu i Środowiska, który wielokrotnie potrafił wnosić projekty ustaw w obronie jednostkowych interesów mieszkańców Warszawy, jak widać obawia się wystąpić przeciwko korporacjom. Boi się uderzyć w ich interesy wprowadzając do polskiego porządku prawnego przepisy o rozszerzonej odpowiedzialności producentów. W konsekwencji wszystkie koszty związane z gospodarowaniem odpadami ponoszą mieszkańcy miast i gmin

– mówi Michał Sztybel, zastępca prezydenta Bydgoszczy.

Rozszerzona odpowiedzialność producenta spowodowałaby, że część kosztów związanych z gospodarowaniem odpadami ponosiłyby korporacje i inne firmy wprowadzające na rynek swoje produkty w może atrakcyjnych, ale absolutnie nie ekologicznych opakowaniach. Brak ustawy o ROP powoduje, że za utylizację i recykling takich opakowań płacą z własnej kieszeni mieszkańcy miast i gmin.

Na ostatnim posiedzeniu Zespołu Koordynacyjnego UMP ds. Odpadów Komunalnych przyjęliśmy dziesięć najważniejszych i najpilniejszych postulatów dotyczących przebudowy systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce

– mówi Olga Goitowska, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Gdańsku.

Głównym postulatem był apel o przyspieszenie prac rządu nad projektem zmian ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz nad rozporządzeniami wykonawczymi.

Butelkomaty w cenie samochodu. Trzeba ich kupić ponad 110 tysięcy

ROP, czyli rozszerzona odpowiedzialność producentów to zestaw obowiązków nakładanych na producentów wprowadzających na rynek opakowania lub produkty w opakowaniach.

Celem ROP jest zwiększenie odpowiedzialności producentów za to, co się dzieje z opakowaniami po ich użyciu. Ma to prowadzić do ograniczenia ilości odpadów opakowaniowych trafiających do obiegu. Z kolei te trafiające do obiegu, powinny nadawać się do recyclingu lub ponownego wykorzystania w myśl zero waste.

Cały czas czekamy też na przepisy dotyczące systemu kaucyjnego w Polsce. Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma dwa scenariusze funkcjonowania.

Pierwszy ze scenariuszy zakłada funkcjonowanie systemu opartego w całości o automatyczną zbiórkę za pomocą specjalnych urządzeń rozmieszczonych w punktach handlu detalicznego. Koszt pięcioletniego funkcjonowania takiego systemu wyniósłby ok. 24 mld zł.

Na tę kwotę w dużej mierze składa się cena urządzenia: 75 tys. zł za automat do skupu butelek mały 120 tys. zł za automat średni i 160 tys. zł za automat duży. Łącznie należałoby zakupić ok. 118 tys. takich urządzeń. Butelkomat ma być obowiązkowy w każdym sklepie, który ma powierzchnię ponad 100 metrów kwadratowych.

Drugi z przedstawionych scenariuszy zakłada system mieszany, czyli połączenie zbiórki w automatach w większych jednostkach handlu detalicznego z możliwością zwrotu opakowania w mniejszych jednostkach. Pięcioletni koszt funkcjonowania takiego systemu to ok. 19 mld zł.

System kaucyjny dopiero za cztery lata?

Polska pod rządami prawicy znajduje się oczywiście w ogonie państw mających u siebie system kaucyjny i ROP. Piszę oczywiście, bo rząd ten wszelkie sprawy związane z ekologią traktuje jako lewackie wymysły.

W Europie już 17 krajów UE albo ma albo właśnie wdraża system kaucyjny. Możemy korzystać z ich doświadczeń. Analiza systemów skandynawskich, działających od wielu lat, ale i całkiem nowych modeli, wprowadzanych np. przez Słowację – tam system depozytowy zacznie działać od 1 stycznia 2022 roku, może nam pomóc w wyborze najlepszego rozwiązania.

Mimo, że przepisy wdrażające system kaucyjny w Polsce mają wejść w życie w 2022 roku, to na jego start trzeba będzie poczekać, bo jego utworzenie może zająć nawet jeszcze dwa lata.

Wygląda na to, że my na nasz, w pełni sprawny system będziemy czekać aż do 2024 roku! I to według optymistycznych szacunków. Dotychczasowe doświadczenia krajów europejskich pokazują, że proces wdrożenia systemu trwał średnio około cztery lata.