Przyjęcia komunijne 2021. Trwa walka o terminy, a ceny zeszły na drugi plan

Co dalej z tegorocznymi komuniami świętymi? Tym razem karuzela z wolnymi terminami zdecydowanie szybciej gna od tej z cenami za świecę, tort komunijny i salę też.

Rodzice uczniów klas trzecich, którzy w tym roku mają przyjąć pierwszą komunię świętą, do końca trzymali kciuki za to, że minister zdrowia Adam Niedzielski, przy okazji dzielenia Polski na 11 i 5 województw pod względem bezpieczeństwa epidemiologicznego zakończy wreszcie ich koszmar i konkretnie powie, jak w tym roku mają być organizowane komunie święte.

Bizblog.pl poleca

Na razie panuje pod tym względem w Polsce samowolka. O dziwo, rodzice tym razem nie zgrzytają zębami, jak co roku na wyższe ceny. Sen spędza im z powiek przede wszystkim sama organizacja komunii i ustalenie w końcu jakiegoś terminu. Nawet podczas czwartkowej konferencji Niedzielskiego padło konkretne pytanie o komunie w tym roku. Niestety, szef resortu zdrowia, w żaden sposób się do niego nie odniósł. Rzecznik rządu Piotr Müller stwierdził jedynie, że w przyszłym tygodniu rząd pewnie ogłosi decyzje znoszące restrykcje dla miejsc kultu religijnego. Ale szczegóły nadal pozostaje tajemnicą.

Komunia święta: teraz, na jesień albo za rok

O tym, jak komunia święta ma przebiegać i w jakim terminie – zazwyczaj decydują diecezje. W tym roku te starają się dać rodzicom jak najwięcej wolnej ręki. „Jeżeli zachodzi taka potrzeba, należy zagwarantować dodatkowe terminy uroczystości” – informuje na przykład w specjalnym komunikacie Archidiecezja Gnieźnieńska. W podobnym tonie wypowiedział się też m.in. biskup kielecki Jan Piotrowski, który zaapelował, by terminy tegorocznych uroczystości były podejmowane wspólnie przez proboszcza i rodziców. 

Problem jest spory, bo wielu rodziców na ostatni moment czekało na cofnięcie obostrzeń, co pozwoliłoby im organizować komunię swojej pociechy, tak jak sobie to zaplanowali, z odpowiednią liczbą gości i na sali bankietowej. Tymczasem Polskę zalała trzecia fala pandemii i w rządzie nikomu nie przychodziło do głowy, żeby cokolwiek luzować. W efekcie wielu rodziców zostało z ręką w nocniku i muszą organizować przyjęcie komunijne u siebie w domu albo decydować się o przełożeniu pierwszej komunii świętej.

„My na razie nie robimy (komunia 23 maja). Po pierwsze nie chcę problemów, jak ktoś zgłosi. Po drugie zbyt mało miejsca: kogo wybrać, kogo nie zaprosić? Po trzecie co jak ktoś u mnie się zarazi, część rodziny starsza i schorowana, a jak ktoś będzie chory bezobjawowo” – zastanawia się na Facebooku jedna z internautek.

Np. metropolita wrocławski, arcybiskup Józef Kupny już wcześniej zdecydował, że jeżeli szkoły dalej będą zamknięte w maju, to trzeba będzie zrezygnować z wszystkich majowych terminów komunijnych. W niektórych diecezjach proponowane są daty po wakacjach letnich, inni chcą przełożyć komunie nawet o rok.

Albo domówka albo partyzantka

Kłopot jest też z miejscem na uroczystość komunijną. Wielu rodziców już nie ma ochoty czekać na kolejne rządowe rozporządzenie i liczyć gości, których można zaprosić, a których nie – i organizuje komunie w domu. Największy problem jest z wynajęciem sali weselnych do tego celu. Ich właściciele często skutecznie wystraszeni wizjami policyjnych i sanepidowych kontroli boją się ryzykować. Ale tych, którzy takich obaw nie mają za grosz i, tak czy siak, nie będą przestrzegać w tym zakresie obowiązujących obostrzeń – też nie brakuje. 

Chcąc się o tym przekonać wystarczy wejść na dowolną platformę zakupową – np. OLX – i wpisać frazę „sala komunia”. Okazuje się, że tego typu ogłoszeń nie brakuje, jest w czym wybierać. Dobrze jednak wiedzieć, że wynajmujący przyjęli dwie metody rozliczenia: albo liczą za gościa, albo za godzinę zegarową. Np. we Wrocławiu w ten sposób, jednym telefonem, wynajmiemy salę na komunię na przykładowy termin 7 maja.

Jak słyszymy, przygotowane są trzy opcje: 100, 120 i 150 zł za każdego gościa. „A ile mogę najwięcej zaprosić?” – dopytuję. „Do 40 osób nie będzie problemem” – słyszę w odpowiedzi. Jak podam maila, wszystko dostanę dokładnie rozpisane. 

Z kolei w Krakowie oferowana jest m.in. sala o powierzchni 350 m2. Z terminem 7 maja też nie ma kłopotu, ale pani musi szybko zerknąć do kajecika, bo ruch w interesie jest teraz całkiem spory i co chwilę ktoś dzwoni i rezerwuje kolejną datę. Tutaj, jak słyszę, obiekt przygotowany jest na przyjęcie do 25 gości. Ale rozliczenie jest już w innej formie. Nie ma też paru wariantów do wyboru. Trzeba zapłacić 150 zł za godzinę zabawy, niezależnie do tego, ilu ludzi będzie brało w niej udział.

Ceny? Poszły w górę, tak jak reszta

A co z innymi cenami za komunijne gadżety? Ze składką komunijną (organizowaną najczęściej przez parafie) jeszcze źle nie jest. W tym roku wynosi ona od kilkudziesięciu do ponad 100 zł w największych miastach. Za tę kwotę kupowana m.in. jest pamiątka komunijna i dokonywany jest wystrój kościoła. Trzeba jeszcze doliczyć najczęściej parędziesiąt złotych za zdjęcie komunijne. A co z tortami i innymi słodkościami, które przy tej okazji zwykle lądują na stole?

Lucyna Gieracz-Dziura, właścicielka firmy Babeczka, przyznaje, że ceny tortów komunijnych są wyższe w tym roku. Bo też nie było innego wyjścia skoro podrożały składniki, trzeba płacić wyższy ZUS, a koszty pracowników też poszły w górę. Przyznaje jednocześnie, że rok temu ceny były nawet trzy razy niższe, ale za to w 2019 r. – dwa razy wyższe. 

Dwa lata temu komunie zbiegły się z weselami. Więc było więcej imprez, więcej pracy, co przełożyło się na większy zarobek

– wspomina Gieracz-Dziura.

Jednocześnie przyznaje, że od dwóch tygodni nie zajmuje się niczym innym, tylko wyłącznie komuniami. Informacje o przekładaniu kolejnych uroczystości na czerwiec, lipiec, sierpień, a nawet wrzesień – to dla niej katastrofa. W takiej sytuacji jej firma po prostu traci, bo nie ma co zrobić z już zakupionymi i wykorzystanymi składnikami.

Ciuchy na komunię – coraz modniejsza wymiana

Sala jest, goście też opłaceni i tort nawet zamówiony. Ale jeszcze trzeba głównych bohaterów pierwszej komunii świętej odpowiednio ubrać. Za najtańszą sukienkę komunijną zapłacimy w okolicach 150 zł. Lepiej jednak liczyć od 250 do nawet 350 zł. Garnitur komunijny dla chłopaka to jednak mniejszy wydatek: od 150 do 200 zł. Rzecz jasna w obu przypadkach można pozwolić sobie na finansową ekstrawagancję i wydać na komunijny strój o wiele więcej. Wszystko wszak zależy od wyobraźni.

Coraz częściej, np. na Facebooku, na stronie „Pierwsza Komunia Święta – forum”, rodzice starają się nie kupować nowych rzeczy, a wolą pożyczyć albo odkupować od kogoś te używane. Dzięki temu organizowanie tej jedynej uroczystości w życiu jest po prostu znacznie tańsze. Stąd wysyp takich postów jak te:

„Szukam bolerka białego 140/146”

„Szukam sukienki pokomunijnej, rozmiar 152, większa dziewczynka”

„Sprzedam sukienkę komunijną rozmiar 13,4 dla drobnej dziewczynki. W zestawie: sukienka+bolerko, ciepła narzutka, torebeczka, maseczka”

„Czy posiada ktoś na sprzedaż bolerko rozmiar 158 ?”.

Nie brakuje też rad dotyczących samej dekoracji stołu komunijnego, jak i formy podziękowania dla przybyłych na uroczystość gości, a także rodziców chrzestnych. Na tym licznych forach komunijnych znajdziemy też najnowsze notowania prezentów komunijnych. W cenie cały czas są różańce, czy okazyjne medaliki. Chętni też są na komunijne albumy ze zdjęciami, czy specjalne lampiony. Nikt w tej sprawie raczej nie narzeka, że jest drożej, niż do tej pory było. Można za to mieć wrażenie, że wszyscy chcą mieć już to komunijne zamieszanie za sobą.