Kobiety w Polsce i Europie są lepiej wykształcone niż mężczyźni. Ale co z tego, skoro w pensji jakoś tego nie widać

Władza publiczna, wyżsi urzędnicy i kierownicy oraz specjaliści – w tych profesjach są w Polsce największe dysproporcje między zarobkami kobiet i mężczyzn, na rzecz tych ostatnich oczywiście. Tak wynika z raportu ALEO.com “Kobiety w biznesie”.

W ubiegłym roku CBOS przepytał Polaków na okoliczność sprawdzenia sytuacji kobiet w naszym kraju. Tak pod względem wykształcenia, zarobków, jak i podejmowanej pracy. Chyba nikogo za bardzo nie może dziwić, że aż 61 proc. respondentów zauważyło wyraźne dysproporcje. Kobieta wykonująca ten sam zawód i posiadająca te same kwalifikacje na ogół zarabia w Polsce mniej niż mężczyzna. Chociaż powodów do dumy nie ma w ogóle, to warto sprawdzić, jak mają się takie dane z całej UE.

Kobieta jest lepiej wykształcona od mężczyzny.

Pewnie nie jedno męskie ego zawyje z żalu na te słowa, ale dane są niepodważalne. W całej UE kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn. Według danych Eurostatu w 2018 r. dyplom wyższej uczelni (wykształcenie na poziomie co najmniej licencjata lub inżyniera) posiadała co trzecia Polka i tylko co piąty Polak. Pod tym względem nieznacznie przewyższamy europejską średnią, która wynosi 30,8 proc. 

Kobieta w biznesie: struktura wykształcenia.

Najwięcej kobiet może poszczycić się wyższym wykształceniem w Estonii, na Cyprze, w Irlandii oraz Finlandii, gdzie odsetek absolwentek wynosi około 44 proc. Tylko w dwóch krajach odsetek panów z wyższym wykształceniem jest większy niż ten dotyczący przedstawicielek płci pięknej. To Niemcy i Austria. 

Ale jakoś nie przekłada się to na rynek pracy.

Skoro wychodzi na to, że kobiety są lepiej wykształcone, to konsekwencją powinno być to, że mają na rynku pracy lepszą pozycję od mężczyzn. Ale okazuje się, że jednak niekoniecznie.

W krajach UE w ubiegłym roku przeciętnie pracowało 6 na 10 kobiet oraz 7 na 10 mężczyzn w wieku 15–64 lat. Najwyższy współczynnik aktywności zawodowej kobiet odnotowano w Szwecji. Zaledwie 1,7 punktów procentowych dzieli tylko kobiety i mężczyzn na Litwie, która obok Holandii, Danii i Niemiec znalazła się w pierwszej piątce państw z najwyższym odsetkiem aktywnych zawodowo kobiet.

Najbardziej wyraźna z kolei różnica, sięgającą prawie 20 punktów procentowych, jest na rynkach pracy na Malcie, w Grecji i Włoszech. W tych dwóch ostatnich krajach sytuacja kobiet jest zresztą najgorsza w całej Unii: pracę ma dziś tam mniej niż połowa obywatelek.

W Polsce co najmniej od 2011 r. utrzymuje się podobna struktura rynku pracy: 45 proc. kobiet i 55 proc. mężczyzn. Co ciekawe współczynnik aktywności zawodowej kobiet w ciągu ostatnich 15 lat wzrósł zaledwie o 0,7 punktu procentowego. Największą różnicę między liczbą pracujących mężczyzn i kobiet można zauważyć w grupie 25–34 lat. W tym przedziale wiekowym pracę ma dziś ok. 93 proc. Polaków i tylko 75 proc. Polek. Statystyki są za to do siebie najbardziej zbliżone w grupach wiekowych 45–54 (86 proc. pracujących mężczyzn i 81 proc. kobiet) oraz 55–64 (61,9 proc. i 61,5 proc.).

Wyższe wykształcenie nie gwarantuje równości szans na rynku pracy, co jest związane m.in. ze stereotypowymi rolami społecznymi. Kobiety wciąż postrzegane są jako te odpowiedzialne za opiekę nad domem, dziećmi, członkami rodziny i osobami starszymi. W UE z każdym rokiem przybywa osób starszych, wymagających opieki. Jednak wraz ze wzrostem potrzeb nie idzie zwiększenie rynku usług opiekuńczych dla osób dorosłych, co sprawia że kobiety zmuszone są do rezygnacji z aktywności zawodowej, często pod presją rodziny – tłumaczy sytuację na polskim i europejskim rynku pracy Anna Górska

z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz wicedyrektor Research Centre for Women and Diversity in Organizations.

Kobiety w biznesie cierpią na gender pay gap, czyli lukę płacową.

Bardziej od tych dysproporcji na rynku pracy kobiety na całym świecie irytuje występująca pod każdą szerokością geograficzną luka płacowa (zwana na świecie jako gender pay gap). Wg Eurostatu w 2017 r. w UE mężczyźni zarabiali na godzinę średnio o 16 proc. więcej niż kobiety. Tym samym żeby zarobić tyle co mężczyzna w ciągu roku, przeciętna Europejka o podobnych kwalifikacjach, na tym samym stanowisku i w tym samym wymiarze godzin musi przepracować 14 miesięcy.

Kobieta w biznesie – różnice w zarobkach.

Spośród krajów europejskich najmniejsza luka płacowa między kobietami i mężczyznami występuje w Rumunii, gdzie panie zarabiają średnio o 3,5% proc. mniej niż panowie. Z kolei największe nierówności między zarobkami pracowników i pracowniczek odnotowano w Niemczech, Czechach i Estonii. W tej ostatniej na każde 1 euro zarobione przez mężczyznę kobiecie przysługuje tylko 75 centów. Polska, z luką płacową na poziomie 7,2 proc., plasuje się w pierwszej piątce państw UE z najmniejszymi nierównościami płacowymi. Przy tej okazji warto jednak pamiętać, że Eurostatu uśrednia wartości gender pay gap dla sektora publicznego i prywatnego. W tym pierwszym polska luka płacowa wynosi raptem 2,8 proc. i jest w trójce najmniejszych spośród całej UE. Ale w sektorze prywatnym, który dzisiaj w naszym kraju zatrudnia 70 proc. wszystkich pracowników, owe dysproporcje są znacznie bardziej widoczne i wynoszą 16,1 proc.

Przyczyny różnic w zarobkach nie są jedynie wynikiem dyskryminacji płciowej. Z danych wynika, że w większości sektorów mężczyźni są awansowani zarówno szybciej jaki i częściej, niż kobiety. Wystarczy spojrzeć na udział kobiet w zarządach i na eksponowanych stanowiskach – uważa Angelika Chimkowska, strateg, mówca i autorka książki “Psychologia zmiany w życiu i biznesie”.

Polityka ciągle bardziej lubi nosić spodnie.

To zasada dotyczy wszystkich krajów UE. Większość mandatów w poszczególnych parlamentach przypada mężczyznom. Nie inaczej jest w przypadku samego Parlamentu Europejskiego, gdzie w kończącej się kadencji panowie mieli zdecydowanie dominującą pozycję: aż 67 proc. europoselskich stanowisk zajmowali mężczyźni.

Kobieta w biznesie – udział w polityce.

W polskim Sejmie i Senacie parlamentarzystki obejmują dziś ok. 26 proc. wszystkich mandatów. To najwięcej w historii. W ławach obu izb zasiadają 133 posłanki oraz 14 senatorek. W ten sposób powoli zbliżamy się do unijnej średniej: 31 proc. Najlepiej ta sytuacja wygląda w Szwecji, Finlandii, Belgii i Hiszpanii. Szwedzi zresztą, obok Hiszpanów, mogą pochwalić się najbardziej kobiecym rządem w Europie. Spośród 22 ministrów w szwedzkim rządzie 11 to kobiety. Dla porównania w liczącej niemal tyle samo miejsc polskiej Radzie Ministrów pań jest raptem 6.

Okazuje się, że polityczne dysproporcje są już na samym starcie. Na listach wyborczych w Polsce kandydatki stanowią 46 proc., tylko 30 proc. z nich startuje z pierwszego miejsca. Pozostałe 63 proc. „jedynki” zarezerwowane są dla mężczyzn.