Zagadka, dlaczego klimat dostaje w łeb, już rozwiązana. Mamy za duże mieszkania

Co tam paliwa kopalne i emisja gazów cieplarnianych. Wychodzi na to, że klimat dostaje w kość, bo ludzie mają za dużo powierzchni życiowej. Dobrze jakby sami to zrozumieli i własne powierzchnie mieszkań okrajali.

Jeszcze w 2018 r. raport Eurostatu pokazywał, że 41 proc. Polaków żyło w zbyt zatłoczonych mieszkaniach. Gorzej od nas pod tym względem mieli Rumuni, Łotysze, Bułgarzy, Turcy, Chorwaci i Serbowie.

Bizblog.pl poleca

W trakcie niedawnego webinarium pt. „Budowanie w świecie, który widzi więcej niż wzrost”, zorganizowanego przez Europejskie Biuro Ochrony Środowiska (EEB), usłyszeliśmy, że im ciaśniej – to jednak lepiej. Bo zbyt duża przestrzeń do życia, jaką sobie organizują ludzie, wpływa na większe emisje gazów cieplarnianych i tym samym niszczy ziemski klimat. Takie są wnioski po prezentacji Pii Mamut, pracownicy naukowej Katedry Stosunków Międzynarodowych i Zrównoważonego Rozwoju na Uniwersytecie w Munster.

Ograniczenia liczby metrów kwadratowych na osobę nie mogą być po prostu narzucone, ale wymagają demokratycznego procesu i porozumienia w sprawie limitów

– twierdzi Pia Mamut.

Klimat dostaje bęcki, bo mamy za duże mieszkania?

Pia Mamut przekonuje jednocześnie, że energooszczędne remonty budynków mieszkalnych nie są jedynym możliwym rozwiązaniem, które ma ograniczyć emisje gazów cieplarnianych z budownictwa. Jej zdaniem klimat mógłby sobie pozwolić na potężny oddech ulgi, gdybyśmy mieli po prostu mniejsze mieszkania.

Dlatego Pia Mamut wzywa do ograniczenia powierzchni przypadającej na jedną osobę w domach mieszkalnych. Zgodnie z jej wyliczeniami przestrzeń życiowa dla osoby samotnej powinna wynosić między 14 a 20 metrów kwadratowych. W przypadku czteroosobowego gospodarstwa domowego mowa jest o powierzchni od 40 do 80 m kw. Tylko w ten sposób, jej zdaniem, w 2030 r. uda się osiągnąć cel klimatyczny polegający na redukcji emisji CO2 o 55 proc. względem tej z 1990 r. Pia Mamut uważa też, że takie stawianie sprawy wcale nie oznacza żadnej presji na całą branżę budowlaną. 

Spróbujmy zoptymalizować wykorzystanie budynków, które już mamy

– proponuje badaczka z Uniwersytetu w Munster.

Brak politycznej zgody na pomniejszanie mieszkań

Wydaje się jednak, że ten pomysł przynajmniej w najbliższych latach ma marne szanse na realizację. Stefan Moser z Dyrekcji Generalnej ds. Energii Komisji Europejskiej absolutnie sprzeciwił się narzucaniu takich norm ludziom. 

To idzie za daleko

– uznał.

Z kolei europoseł irlandzkich Zielonych Ciaran Cuffe nie potrafi sobie wyobrazić zgody politycznej na mechanizm, przez który ludzie zaczną mieszkać w mniejszych mieszkaniach. Dla większości ekspertów najefektywniejszą drogą do zminimalizowania emisji w budownictwie jest jednak renowacja poszczególnych budynków, a nie budowa nowych, ale mniejszych.

Wiele też w tej kwestii ma wyjaśnić zaplanowany na czerwiec 2022 r. przegląd dyrektyw unijnych dotyczących opodatkowania energii. Zakłada się tam przede wszystkim większe opodatkowanie niż do tej pory paliw kopalnych.