Rząd chce drakońskich kar za trucie i śmiecenie. Przegniesz, trafisz za kratki nawet na 25 lat

Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska, w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, przyznał, że resort pracuje nad projektem zaostrzającym odpowiedzialność karną za działania przeciwko środowisku. Maksymalna sankcja ma wynieść 25 lat więzienia.

Kara 25 lat pozbawienia wolności najczęściej stosowana jest przy najokrutniejszych zbrodniach. Wprowadzona ustawą w 1969 r. miała stanowić zastępstwo dla kasy śmierci. Dzisiaj rząd (nowelizacja przygotowywana jest wraz z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska) pracuje nad rozszerzeniem definicji przestępstw, za które przewidziana jest tak surowa sankcja.

Czas skończyć z pokutującym mitem, że to mniej istotna przestępczość, za którą grożą niewysokie kary

– tłumaczy „DGP” Jacek Ozdoba.

Ćwierć wieku za klimat

Jak tłumaczy wiceszef ministerstwa klimatu i środowiska, największą odpowiedzialność przewiduje się za przestępstwa, w wyniku których narażono ludzi na utratę zdrowia lub życia, a także za nielegalną działalność transgraniczną. Dotyczyć ma to m.in. firm, które nie bacząc ani na kondycję środowiska, ani na zdrowie samych ludzi, składują – często bez odpowiednich zezwoleń – niebezpieczne materiały.

Bizblog.pl poleca

Dzisiaj pociągnięcie do odpowiedzialności za to jest dosyć trudne. Maksymalna sankcja wynosi 12 lat pozbawienia wolności, ale najczęściej kończy się to sądowym wyrokiem w zawieszeniu. Do tego trzeba ruszyć całą machinę administracyjną, która nigdy do najszybszych nie należała. Wraz z wprowadzeniem nowych przepisów ma to się zmienić.

Prokuratorzy już od jakiegoś czasu szkolą się w zakresie zwalczania [tego typu przestępczości]

– zaznacza wiceminister klimatu i środowiska. 

Sankcja za śmieci? 10 razy wyższa

W nowych przepisach nie chodzi wyłącznie o wyższą karę więzienia. Są też inne instrumenty, dzięki którym mamy wszyscy zrozumieć, że działania przeciwko klimatowi już nie popłacają podwójnie. Takie zadanie ma mieć m.in. podniesiona maksymalna kara finansowa za śmiecenie. Propozycja jest taka, żeby wyrzucający odpady z remontu w pobliskim lasie musiał się liczyć nie z karą maksymalnie 500 zł a 5 tys. zł. Brana pod uwagę jest jeszcze jedna opcja: żeby takim ludziom należała się dodatkowa kara, którą byłoby uprzątnięcie zaśmieconego terenu. 

Eksperci z jednej strony chwalą te plany, ale z drugiej wyrażają obawy, żeby już po nowelizacji przepisów w tym zakresie, nie okazało się, że kary są oderwane od społecznej szkodliwości danego czynu. Stąd niektórzy proponują, żeby zamiast zaostrzać prawo, skoncentrować się na lepszym egzekwowaniu tych obecnie.