Nowość od Ikei. O takiej wersji słynnego katalogu jeszcze nie słyszeliście

Tłumacząc się wybuchem epidemii, Ikea najpierw zrezygnowała z rozsyłania swojego słynnego katalogu do domu klientów, a teraz zaczęła go w formie audio udostępniać na Youtubie i popularnych serwisach streamingowych. I jak wam się podoba pomysł na taki teatr wyobraźni bez fotek do oglądania?

Zanim zostanę zalany falą hejtu za to, że przecież „książka” od Ikei wciąż jest dostępna tak jak wcześniej w formie drukowanej, wyjaśnię, że owszem, ale żeby ją dostać, trzeba każdorazowo złożyć zamówienie przez internet albo pojechać do sklepu (jeśli po ukończeniu tego tekstu będą jeszcze otwarte). A jeszcze nie tak dawno wystarczyło figurować na liście odbiorców, żeby dostać ją z automatu pocztą do domu.

Pierwszy katalog Ikei ukazał się w Szwecji w 1951 r. W formie cyfrowej zadebiutował na nowe millennium w 2000 r. I nadal w formie pdfa można go sobie ściągnąć na komputer albo telefon.

Urządź się jak mówi Ikea

Teraz gigant zdecydował się na ciekawy eksperyment, który być może zaowocuje tym, że wersje mówione katalogu Ikei powstawać zaczną niebawem nie tylko po angielsku, ale też w innych językach. Tymczasem jeśli język Szekspira tudzież Meghan Markle i księcia Harry’ego cię nie przeraża, możesz przekonać się, jak brzmi katalog w wersji audio adresowany do Amerykanów:

Blisko 300-stronicową cegłę przełożono na blisko czterogodzinne nagranie, podzielone tak jak wersja drukowana na 13 rozdziałów każdy traktujący o czym innym o długości od 13 do 27 minut plus prolog, który trwa nieco ponad cztery minuty. Jak można przeczytać w komentarzach pod plikami, pomysł większości internautów się podoba, ale trochę brakuje im zdjęć. Jak sugerują niektórzy, w wersji dla yt można je przecież opublikować. Ciekawe, czy Ikea przychyli się do próśb klientów niewyobrażających sobie katalogu bez kolorowych obrazków.

Co wy z tym katalogiem?

Odstąpienie Ikei od wydawnictwa, które bywało wypuszczane w nakładzie 200 mln egzemplarzy i kolportowane na kilkudziesięciu rynkach w ponad trzydziestu językach było mimo wszystko doniosłą decyzją biznesową. Sieć postawiła na apkę na smartfony, na dystrybucję w internecie, mediach społecznościowych. I chyba wychodzi jej to coraz lepiej.

Tłumacząc się z decyzji o wycofaniu z zapychania skrzynek na listy, Ikea ujawniła, że to najwyższa pora, bo udział e-commerce’u w sprzedaży sięgnął w ubiegłym roku 45 proc. Skoro zatem zakupy zdalne zaczęły odgrywać tak znaczącą rolę, przyszedł czas na ekspansję cyfrową uznał szwedzki gigant.