Kary za zbieranie grzybów. 10 tys. zł to minimum. Lasy najechały watahy barbarzyńców, 5 tys. to za mało

Ciepłe noce, delikatny deszczyk, a do tego pełnia – wysyp opieniek i gąsek gwarantowany. A ponieważ grzybobranie to nasz sport narodowy, w lasach zaroiło się od rodzin pustoszących wszystko wokół niczym ósma z biblijnych plag.

5000 zł kary za takie zbieranie grzybów to zdecydowanie za mało. Powinno być o wiele więcej. Po inwazji Polaków na bory i olsy zostają całe hektary skopanych okazów, nieważne jadalnych, trujących, chronionych czy nie. Wystarczy, że pan Rysio z sąsiadem nie mają pojęcia, że borowik ceglastopory nie ma nic wspólnego z szatańskim, i traktują go z buta podobnie jak olszówki, gołąbki i wszystkie gatunki muchomorów, nawet tych najpiękniejszych czerwonych w białe kropy.

Pomijając znieczulicę na walory estetyczne, niszczenie owocników to masakra całego leśnego ekosystemu. Bo chociaż jako grzybiarze mocno wyróżniamy się na tle Europy, uchodząc za znawców tematu, to o tym, jak ważną rolę grzyby pełnią, kompletnie nie mamy pojęcia. Bo gdybyśmy cokolwiek o tym wiedzieli, zachowywalibyśmy się zupełnie inaczej.

Bizblog.pl poleca:

Zbieranie grzybów. Nie niszczmy gatunków, których nie znamy!

Mykolodzy naliczyli w naszym kraju 14,5 tys. gatunków grzybów. Około 4,5 tys. to te, które rosną w lasach, na łąkach i pastwiskach. Około 1400 z nich to gatunki, które po spożyciu nie są groźne dla człowieka. 200-250 może spowodować zatrucie, a zaledwie kilka z nich jest śmiertelnie niebezpiecznych dla człowieka.

W ściśle powiązanych ze sobą elementach leśnego ekosystemu grzyby pełnią bardzo odpowiedzialną funkcję, rozkładając przede wszystkim materię roślinną i zwierzęcą. Stanowią 60-70 proc. wszystkich organizmów pasożytujących na roślinach. Eksperci przekonują, że gdyby nie gatunki rozkładające drewno, to to w ciągu 30 lat zabrakłoby na kuli ziemskiej dwutlenku węgla (!), fotosynteza by zamarła, a rośliny zaczęły wymierać. Jako pasożyty odgrywają ważną rolę w selekcji naturalnej, bo eliminują ze środowiska organizmy osłabione, tworząc miejsca dla nowych zdrowych osobników.

Jak bardzo poszczególne gatunki są ze sobą powiązane, niech świadczy fakt, że wyeliminowanie z lasu rodzaju Amanita (muchomory czerwony, cesarski, zielonkawy, plamisty, jadowity itd.) mogłoby wywołać katastrofę ekologiczną, w której wyginęłyby niektóre drzewa, a wraz z nimi pozostałe gatunki grzybów. Plecha muchomorów odgrywa ważną rolę w procesie dostarczania drzewom wody i substancji odżywczych.

„Bardzo ważne jest, by nie zbierać gatunków, których nie znamy, nie niszczyć owocników, a zbierając grzyby, nie grabić ściółki, nie robić tego w sposób destrukcyjny. Każdy gatunek ma swoją rolę, więc nie wolno niszczyć ich bezmyślnie – wyjaśniła w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr hab. Małgorzata Ruszkiewicz-Michalska.

Kary za niszczenie grzybów. Od 500 do 5000 zł

Teraz możecie sobie wyobrazić, jakie spustoszenie sieją jesienne inwazje Polaków na bory. W 2014 roku Minister Środowiska wydał rozporządzenie, wymieniając 232 gatunki grzybów, które znalazły się pod ochroną.
Na liście znalazł się między innymi borowik szatański, choć coraz rzadszy, to bezlitośnie tępiony przez gawiedź udającą grzybiarzy.

Lista chronionych gatunków opublikowanych przez Minister Środowiska.

Generalnie delikwent złapany na gorącym uczynku w czasie znęcania się nad grzybnią jakiegokolwiek gatunku, może spodziewać się mandatu w wysokości 500 zł.

Sęk w tym, że część homo sapiens zapuszczająca się w knieje trenuje na grzybach wykonywanie rzutów karnych i wolnych, a to powinno się zakończyć sprawą w sądzie i grzywną w wysokości 5000 zł.

Można sobie pomarzyć. Kary za leśny wandalizm są w Polsce czysto teoretyczne. 1000 funkcjonariuszy Straży Leśnej (co z tego, że wyposażonych w broń?) to zdecydowanie za mało, żeby przywołać do porządku towarzystwo żądne prawdziwków i rydzów, a wszystko inne niszczące. Na 7,3 mln ha lasów należących do państwa są niemal tak rzadkimi okazami, jak drobnoporek miękki czy kustrzebianka klonowa.

W dodatku strażnicy mają o wiele większe problemy niż grzybiarze. Na co dzień muszą się zmagać ze złodziejami drewna, kłusownikami, amatorami quadów, motocrossu oraz z włościanami notorycznie wywożącymi śmieci do lasu.

Z tego wynika, że nie czeka nas nic dobrego…