Wybierasz się do lasu na grzyby, spacer, pobiegać? Pilnuj się! Zapłacisz krocie za głupi papierek

Sprawdzają się nasze wcześniejsze doniesienia o zwiększeniu kar za nielegalne postępowanie z odpadami i za zaśmiecanie środowiska. Nie chodzi tylko o dzikie wysypiska. Ci, którzy śmiecą w miejscach publicznych, niezależnie gdzie, powinni zastanowić się dwa razy. A jak dalej nie widzą w tym nic złego, to trzy razy i więcej.

Wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba zapowiedział podniesienie kar finansowych dla wyrzucających śmieci gdzie popadnie w lasach i na plażach. Zdaniem przedstawiciela rządu takie zachowanie jest karygodne i trzeba je piętnować. Przypomina jednocześnie, że zapowiedziana nowelizacja tych przepisów jest pierwszą taką propozycją od lat 90. ubiegłego stulecia. Dodatkowo Ministerstwo Klimatu i Środowiska zainaugurowało akcję promocyjno-edukacyjną: „Nie śmiecę, wybieram czysta plażę”. 

Chcemy na różne sposoby pokazać obywatelom, że śmiecenie w miejscach publicznych jest zachowaniem karygodnym

– przekonuje wiceminister.

Kara za śmieci: zapłać i posprzątaj

Jak na razie kodeks wykroczeń zakłada karę finansową za śmiecenie w lasach, czy na plażach od 50 do 500 zł. Ale nowelizacja tych przepisów jest już przesądzona, wpisano ją do tegorocznego harmonogramu prac rządu. Proponowana zmiana regulacji, która jeszcze będzie poddana konsultacjom, zakłada zdecydowanie wyższe kary finansowe, ale nie tylko. 

Bizblog.pl poleca

Proponujemy karę finansową od 500 do 5000 zł. Przez wiele lat kary za przestępstwa środowiskowe nie były rewaloryzowane i obecnie ich wysokość jest zupełnie nieadekwatna do popełnianych czynów. Dodatkowo chcemy wprowadzić też nakaz posprzątania po sobie

– mówi Jacek Ozdoba.

Wiceminister klimatu i środowiska zaznacza jednoczesne, że w przypadku zanieczyszczania na masową skalę, zastosowanie będzie ciągle miał kodeks karny, ale też z wyższymi niż dotychczas karami.

Więcej śmieci, bo plaże zastąpiły restauracje

O tym, że nowelizacja przepisów, zakładająca zaostrzenie kar dla śmiecących w miejscach publicznych, jest już niezbędna – przekonywał również Szymon Gajda, prezes WFOŚiGW w Gdańsku. Jego zdaniem polskie plaże to dobro narodowe, które niestety w trakcie pandemii zastąpiły wielu pozamykane przez dłuższy czas restauracje. Tym samym ilość śmieci gwałtownie wzrosła. 

Tylko w Gdańsku jest ich dwa razy więcej. Z naszych plaż rocznie zbieramy ok. 500 ton śmieci – głównie odpadów szklanych

– skarży się.

Niestety, nie inaczej jest w lasach. Polacy za bardzo nie przejmują się tym, że wrzucona w krzaki puszka po piwie rozkłada się 100 lat, a szklana butelka nawet 500. Lasy Państwowe co roku na sprzątanie wydają ok. 20 mln zł. I też walczą z tym zjawiskiem jak mogą. Do końca roku chcą podwoić liczbę fotopułapek.