Kiedy będzie zakaz wychodzenia z domu i kilka tysięcy złotych kary za brak szczepienia?

Na razie rząd PiS negocjuje z klubem PiS ledwo wprowadzenie paszportów covidowych (nie kłamię!). Ale w reszcie Europy rządy poszły zdecydowanie dalej – Niemcy już bardzo poważnie rozważają wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw COVID-19 dla każdego. Austria też, a w dodatku od połowy grudnia niezaszczepieni zostaną zamknięci w domach, a jak to nie podziała, od lutego dostana po 7 tys. euro kary, a w Grecji kary finansowe dostaną seniorzy, którzy się nie zaszczepią – po 100 za każdy miesiąc. Można? Można!

Nie wiadomo, czy to śmieszne, czy straszne, że polski rząd tak bardzo jest bezradny wobec czwartej fali pandemii, bo to tak bardzo boi się własnego elektoratu i tak bardzo nie radzi sobie z własnym klubem parlamentarnym.

I z tą bezradnością zostajemy zdecydowanie z tyłu na tle innych krajów europejskich, które jakoś mają więcej odwagi. Ciekawe, czy to będzie kolejna kwestia, która poróżni nas z Unią Europejską? Bo może nie do każdego dotarło, ale coraz ostrzejsze traktowanie niezaszczepionych obywateli to już nie tylko decyzja pojedynczych krajów. Niedawno Ursula von der Leyen stwierdziła, że kraje członkowskie powinny rozważyć obowiązek szczepień przeciw SARS-CoV-2. I jeszcze nic nikomu nie każe, ale coraz więcej rządów decyduje się jednak coś nakazywać swoim obywatelom. 

Bizblog.pl poleca

Zobaczcie, jak się to robi w cywilizowanym świecie, w którym prezydenci nie kręcą nosem przed kamerami, że szczepić się nie bardzo mają ochotę, puszczając oko do antyszczepionkowców.

Kijem ich

Przyszły kanclerz Niemiec Olaf Scholz poważnie rozważa już wprowadzenie powszechnego obowiązku szczepień od lutego lub marca przyszłego roku. Nie on jeden. W Austrii i Izraelu też o tym myślą. Austria zresztą przestaje się patyczkować. Obecnie obowiązuje tam lockdown. I niby jeszcze osoby niezaszczepione mogą chodzić do pracy, ale tylko pod warunkiem, że codziennie zrobią test i pokaże on wynik negatywny.

Ale to dopiero początek. Jak wskazuje „Rzeczpospolita”, już zaraz, w połowie grudnia lockdown ma zostać zniesiony, ale wyłącznie dla ozdrowieńców i zaszczepionych. I wtedy niezaszczepieni zostaną zamknięci w domach. I to też nie koniec. To domowe więzienie ma im dać czas na przemyślenie. Ten czas będą mieli do 1 lutego 2022 r., jeśli nie zdecydują się jednak zaszczepić, dostanę karę finansową i to srogą – 7,2 tys. euro.

Próbuję sobie wyobrazić premiera Morawieckiego, który ogłasza karę 7 tys. zł dla niezaszczepionych w Polsce…

Kary finansowe to zresztą nie tylko pomysł Austriaków. Od połowy stycznia Grecja wprowadza obowiązek szczepień dla osób powyżej 60. roku życia, a jak ktoś się z tego nie wywiąże, też oberwie finansowo – 100 euro za każdy miesiąc, dopóki ostatecznie nie zdecyduje się na przyjęcie szczepionki.

Wiecie, jaki był efekt, kiedy grecki rząd ogłosił tę decyzję 30 listopada? Oblężenie punktów szczepień.

Nasi sąsiedzi też postawili na kary finansowe – takie trochę pośrednie. Węgierski rząd pozwolił pracodawcom wprowadzić obowiązek szczepień, a jak pracownik odmówi, zostanie wysłany na bezpłatny urlop. Na Ukrainie natomiast na bezpłatne urlopy wysyłani są niezaszczepieni nauczyciele, bo – podobnie jak dla pracowników systemu ochrony zdrowia – szczepienie jest dla nich obowiązkowe. A! No i obywatele mogą korzystać z transportu publicznego tylko, jeśli są zaszczepieni.

Marchewka dla seniora

Owszem, nie wszyscy próbują działać siłą, są też kraje, które zamiast straszyć, próbują nagradzać. Słowacy przygotowali ustawę, która jest obecnie w parlamencie, dzięki której każda zaszczepiona osoba powyżej 60. roku życia otrzyma voucher o wartości 500 euro – będzie można go wykorzystać w restauracjach czy hotelach – przy okazji będzie to wsparcie dla branży, która podczas pandemii najbardziej ucierpiała.

Na Litwie natomiast rząd obiecał po 100 euro dla każdego, kto skończył 75 lat i zdecyduje się na przyjęcie dawki przypominającej do 31 marca 2022 r.

W Polsce, owszem, też pojawił się pomysł płacenia ludziom za szczepienie. Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz proponował niedawno wypłacanie 600 zł. Ale umówmy się – to tylko lider partii opozycyjnej, w dodatku marginalnej, wiadomo więc, że ten pomysł można włożyć od początku między bajki.

A tymczasem dalej rząd PiS, zamiast myśleć, co zrobić, by zachęcić ludzi do szczepień, woli kłócić się z klubem PiS. I czekać, aż pandemia sama sobie pójdzie.