JSW z miliardową pożyczką od PFR wykazał miliard straty

Wydawać by się mogło, że nastały dla JSW wreszcie dobre czasy. Najpierw Bruksela wpisała węgiel koksowy na listę surowców strategicznych i tym samym wyciągnęła akcję JSW z głębokiego dna. Potem Polski Fundusz Rozwoju przekazał spółce miliard złotych pożyczki. Ale czar prysł po publikacji wyników finansów JSW w trzecim kwartale.

Grupa Kapitałowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) ma za sobą bardzo trudny okres. W ślad zza tym idą kiepskie wyniki finansowe. JSW wykazuje po dziewięciu miesiącach 2020 r. stratę w wysokości ponad miliarda złotych (1,088 mld zł). W analogicznym okresie w 2019 r. JSW chwaliła się zyskiem na poziomie 704 mln zł. Warto w tym miejscu przypomnieć, że na takim minusie w zeszłym roku było całe polskie górnictwo. Dzisiaj jedna spółka po trzech kwartałach. Na co wpływ ma głównie utrata wartości bilansowej aktywów trwałych w segmencie węglowym majątku Kopalni Węgla Kamiennego „Jastrzębie-Bzie” w wysokości 430,9 mln zł. 

Spółka informuje, że od stycznia do końca września jej przychody ze sprzedaży wyniosły 5,183 mld zł. Rok temu w tym czasie było 6,861 mld zł. Leci też w dół produkcja węgla. Przez dziewięć miesięcy 2020 r. JSW wyprodukowała 10,6 mln t „czarnego złota”, czyli o 0,3 mln t mniej niż rok wcześniej. Z kolei o 0,1 mln t – w porównaniu z 2019 r. – spadła łączna sprzedaż węgla. 

W III kwartale 2020 roku Grupa w dalszym ciągu doświadczała ograniczeń spowodowanych restrykcjami związanymi z pandemią COVID- 19

– czytamy w komunikacie JSW.

W JSW huśtawka nastrojów na całego

Nawet cena węgla sprzedawanego przez JSW była niższa od tej zeszłorocznej. Spadek jest solidny bo wynosi 26,8 proc. Cena z kolei węgla koksowego zmalała o jeszcze więcej: 32,4 proc. Z przedstawionego przez JSW zestawienia wynika, że tylko w jednej dziedzinie można mówić o jakimś odbiciu. Chodzi o sprzedaż węgla koksowego, która w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 r. była wyższa o 12,5 proc. i wyniosła 2,7 mln t.

Podjęte przez służby handlowe działania oraz zauważalne zwiększenie zapotrzebowania u kontrahentów wpłynęły na wzrost sprzedaży węgla do odbiorców zewnętrznych

– przekonuje JSW.

Nastroje w spółce dalekie są jednak od optymistycznych. Chociaż jeszcze nie tak dawno mogłoby się wydawać, że JSW w końcu wychodzi na prostą. Najpierw koło ratunkowe rzuciła Bruksela, która pozostawiły węgiel koksowy na najnowszej liście unijnych surowców krytycznych. Według byłego premiera i szefa Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka „bez tego węgla nie ma stali kluczowej dla energetyki wiatrowej, przemysłu kolejowego czy motoryzacyjnego, a więc wielu miejsc pracy”.

Potem nadeszła chyba jeszcze bardziej optymistyczna wiadomość: Polski Fundusz Rozwoju udzieli spółce pożyczki w wysokości 1 mld zł – w ramach programu rządowego Tarcza Finansowa dla Dużych Firm. Pieniądze mają być uruchomione do końca 2020 r., a ich spłatę zaplanowano na najpóźniej 30 września 2024 r. 

Trzeba będzie dołożyć do tej pożyczki

Teraz wydaje się raczej pewne, że wsparcie ze strony PFR będzie jednak niewystarczające. Zresztą w JSW od początku swoje „pandemiczne straty” wyceniano na znacznie więcej, dlatego spółka wnioskowała o pożyczkę w wysokości 1,75 mld zł. I chociaż dostała znacznie mniej, to drzwi do kolejnych środków od PFR wcale jeszcze nie zamyka. 

Decyzja PFR w zakresie wsparcia w postaci pożyczki preferencyjnej nie została jeszcze podjęta. Informacja w tym zakresie zostanie przekazana niezwłocznie po jej otrzymaniu osobnym raportem

– informuje zarząd JSW.

Ponieważ trzeci kwartał nie okazał się aż tak zły dla JSW (strata z pierwszego półrocza z 973,8 mln zł urosła jednak relatywnie niewiele do 1,088 mld zł w trzecim kwartale), to lekko podrożały akcje spółki. Przebiły granicę 20 zł i obecnie za jeden udział JSW trzeba zapłacić ok. 21,4 zł. To znacznie lepiej niż po wynikach za pierwsze półrocze (ok. 15 zł) ale cały czas bardzo daleko do wyniku z debiutu giełdowego JSW (136 zł).