Akcje JSW odbiły się od dna. Unijna lista surowców krytycznych to prezent dla państwowej spółki

Komisja Europejska opublikowała nową listę surowców krytycznych. Pozostał na niej węgiel koksujący. Nie mogło być lepszej wiadomości dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Jeszcze dwa tygodnie temu sytuacja wyglądała tak: JSW pierwsze półrocze zamknęła ze stratą na poziomie prawie miliarda złotych (973,8 mln zł). Dla porównania: w okresie od stycznia do czerwca 2019 r. spółka zyskała ponad pół miliarda złotych (547,5 mln zł).

Bizblog.pl poleca

Skąd tak drastyczna różnica? Między innymi stąd, że rok do roku średnia cena węgla koksowego spadła o ponad 30 proc., a z kolei średnia cena koksu zmalała w tym czasie o 31 proc. W rezultacie udziały JSW zaczęły szorować po dnie i być warte poniżej 15 zł. Przy okazji giełdowej oferty JSW dziesięć lat temu za jedną akcję trzeba było zapłacić 136 zł. Jedyną deską ratunku dla koksowej spółki wydawała się pomoc z Polskiego Funduszu Rozwoju policzona na 1,75 mld zł.

I kiedy wydawało się, że JSW nie pozostaje nic innego, jak tylko cierpliwie czekać na wsparcie z tarcz antykryzysowych – stał się cud. W piątek akcje spółki zaczęły drożeć i na koniec poniedziałku osiągnęły poziom 21,70 zł. W pierwszych komentarzach pojawiła się najczęściej do tej pory powtarzana analiza, że owe odbicia od dna JSW wydarzyło się w tym samym czasie, co publikacja przez KE nowej listy surowców krytycznych. Wśród 30 pozycji znalazło się też miejsce dla węgla koksowego. A skoro Bruksela przychylnym okiem w końcu zerknęła w kierunku JSW, to i giełda na to musiała zareagować i zareagowała. Tylko, czy to jedyny powód?

JSW podnosi się z kolan nie tylko dzięki Brukseli

Według byłego premiera i szefa Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka to świetna wiadomość, bo największym producentem w UE węgla koksowego jest właśnie JSW. 

Bez tego węgla nie ma stali kluczowej dla energetyki wiatrowej, przemysłu kolejowego czy motoryzacyjnego, a więc wielu miejsc pracy

– akcentuje Buzek.

Tyle tylko, że tak naprawdę KE nie uczyniła w kierunku JSW żadnego ukłonu. Wszak węgiel koksowy na liście surowców krytycznych jest nie od dzisiaj i sytuacja w tej mierze w żaden sposób się nie zmieniła. Owszem, decyzja KE wpłynęła na cenę węgla koksowego, która zaczęła wreszcie rosnąć. Ale czy tylko to kryje się za drożejącymi udziałami JSW?

Skoro Azja zwolniła, to Europa przyspiesza

To nie pierwszy raz, kiedy nagle, bez wyraźnego powodu (przecież węgiel koksowy jest na liście surowców krytycznych cały czas, nic się nie zmieniło) akcje JSW zaczynają drożeć. Działo się już tak m.in. na początku 2017 r. Mniej więcej od listopada 2016 r. udziały zaczęły mocno tanieć – aż do kwietnia 2017 r., kiedy rozpoczęły „pochód” w górę. Na próżno było jednak szukać przyczyn tego zjawiska wyłącznie na rodzimym, czy też europejskim podwórku. Wtedy największym determinantem wzrostu cen okazał się australijski cyklon, który zmniejszył podaż węgla.

Być może podobnie jest teraz? Faktycznie coś jest na rzeczy. Inwestorzy raczej nie mogli przypuszczać, że UE nagle tak zmodyfikuje swoją listę surowców krytycznych, że wyrzuci z niej węgiel koksujący. Dzisiaj szukając przyczyn takiej sytuacji też dobrze wskazać brak chińskich nabywców ograniczonych kontyngentami importowymi, brak zainteresowania ze strony Azji Północnej oraz odbudowę popytu w Indiach.

Powstałe tak braki uzupełnia właśnie Europa. Analitycy jednocześnie wskazują, że sytuacja nagle może się zmienić. Wszystko za sprawą lubiącego modyfikacje popytu w Chinach, gdzie rząd może nagle zdecydować się na obniżenie ceny krajowego koksu, co rzecz jasna wpłynęłoby na globalny rynek i pośrednio też na akcje JSW.