Jarosław Kaczyński rzucił urok na złotego. Nasza waluta mocno traci na wartości

Niemal dokładnie w samo południe, gdy rynek przetrawił już kolejną porcję gorzkich danych z toczonych koronawirusem gospodarek, dolar wystrzelił niczym Falcon 9 z przylądka Canaveral, a złoty runął, jakby zapadła się pod nim ziemia. W poniedziałek mieliśmy wszystko: złe dane gospodarcze, epidemię, a nawet kryzys polityczny…

Fot. Piotr Drabik/commons.wikimedia.org/CC BY 2.0

Po południu kurs dolara przekroczył 3,82 zł, umacniając się tylko w trakcie poniedziałku o ponad 1,5 proc. A jeśli waluta osłabia ci się więcej niż 1 proc., to – jak mawia klasyk – wiedz, że coś się dzieje.

Kurs USD/PLN. Źródło: Stooq.pl

Dla porównania euro, które zwykle wyznacza kierunek złotemu (dzisiaj zyskujesz albo tracisz), straciło na wartości do zielonego o około 0,7 proc. Z kolei złoty w podobnej skali osłabił się do euro (4,50 zł) i funta (5 zł).

Kurs EUR/PLN. Źródło: Stooq.pl

Za franka, kolejną obok dolara bezpieczną przystań w czasach burz i kryzysów, trzeba było już płacić w poniedziałek 4,18 zł. Szwajcar zyskiwał w trakcie dnia już prawie 1,2 proc.

Bizblog.pl poleca

COVID-19 zbiera żniwo, złoty traci na wartości

Słabnący złoty to – jak mawiają analitycy – efekt wzrostu awersji do ryzyka. Chodzi o to, że jeśli coś złego może się wydarzyć na rynku, wydarza albo wydarzyło, to inwestorzy sprzedają naszą walutę, a kupują walutę, surowce lub akcje, które zwykle w takich sytuacjach drożeją – czyli dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego.

Kurs CHF/PLN. Źródło: Stooq.pl

A w poniedziałek w naszym kraju doszło do mocno niefartownej koincydencji. Na złe dane z gospodarki o sprzedaży detalicznej i produkcji budowlano-montażowej i obawy o losy koalicji rządzącej nałożyły ogólnoświatowe problemy z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem.

Czego najbardziej boi się rynek? COVID-19 oczywiście

Wszystko wskazuje, że przede wszystkim rosnącej liczby zakażeń i konieczności wprowadzenia kolejnych obostrzeń, które mogą uderzyć w gospodarkę. Po Izraelu, który jako pierwszy na świecie, zdecydował się wprowadzić drugi lockdown, w podobnym kierunku mogą pójść Korea Południowa i Wielka Brytania, obostrzenia na różnych szczeblach wprowadzają Hiszpania i Dania, duże problemy mają Belgia, Czechy i Francja.

W Polce liczba zakażeń wykrytych w sobotę po raz pierwszy od początku epidemii przekroczyła 1000, w niedzielę przybyło 910, a w poniedziałek niecałe 750 przypadków. A dla tych, którzy pocieszają się, że liczba wykrytych zakażeń przecież spada, mamy złą wiadomość: minister zdrowia ostrzega, że wkrótce dzienny przyrost chorych na poziomie 1000 stanie się normą.

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy

Jak już wspomniałem, w złotego uderzają też napięcia, do jakich od kilku dni dochodzi w polskich rządzie.

Po przegłosowaniu nowelizacji zaostrzającej zapisy ustawy o ochronie zwierząt bez udziału posłów Sprawiedliwej Polski, Porozumienia Jarosława Gowina, a nawet części posłów Prawa i Sprawiedliwości, pojawiły się informacje o powstaniu rządu mniejszościowego i przedterminowych wyborach. Po takich spekulacjach nasza waluta nigdy nie zyskiwała na sile.

I nawet jeśli cała ta awantura rozejdzie się po kościach, a kryzys wszczął Jarosław Kaczyński, by zdyscyplinować mniejsze ugrupowania wchodzące w skład koalicji, to przypominamy nieśmiało że wciąż niezałatwiona zostaje sprawa górników.

Oby ignorowanie i lekceważenie ich próśb i postulatów nie doprowadziło do tego, że sytuacja całkiem wymknie się spod kontroli, bo na Śląsku emocje sięgnęły zenitu.