inStreamly pozwoli zarabiać małym streamerom. Nawet 150 euro miesięcznie

inStreamly to polski startup, który łączy microinfluencerów z markami w świecie streamingu. Firma skupia się na e-sporcie i już teraz na jej platformie zarabia 2 tys. streamerów.

inStreamly to platforma łącząca dwie grupy, które normalnie nie miałyby szansy się spotkać. Z jednej strony mamy bowiem streamerów, którzy nie mają za sobą dużej publiczności, a z drugiej marki, które nie mają czasu na zajmowanie się długim ogonem influencerów.

inStreamly automatyzuje kontakt i osadzanie treści marki w streamie.

Integracja streamera z inStreamly ma miejsce na poziomie oprogramowania do nadawania. Część ekranu, zależnie od nadawanej gry, zajmuje kreacja partnera

– mówi Spider’s Web szefujący firmie Maciej Sawicki.
Przykład kreacji w inStreamly.

Streamer sam decyduje na jaką platformę wysyła swoje treści. Rozwiązanie polskiego startupu nie stanowi w tym względzie ograniczenia. Równie dobrze stream można jednocześnie wysyłać do kilku tego zdywersyfikowanego rynku. Obecnie streamer ma do wyboru m.in. Youtube’a, Twitcha i Facebooka.

Bizblog.pl poleca

Platformy rywalizują o twórców, oferując im coraz lepsze warunki współpracy. Akceptują, że streamer we własnym zakresie pracuje ze sponsorami. Platformy nie istnieją bez treści, a właścicielem treści jest twórca

– wyjaśnia Sawicki.
Przykłady współpracy z markami.

inStreamly w każdym miesiącu łączy ze sponsorami około 2 tys. streamerów. Są to mali twórcy, którzy nie mogą liczyć na indywidualne kontrakty. Platforma agreguje więc ich zasięg i do jednej kampanii włącza nawet 250 osób, co jest alternatywą w stosunku do współpracy z jednym, dużym streamerem.

Połączony zasięg tych twórców jest atrakcyjny dla sponsora. Co więcej, publiczność mniejszych streamerów jest bardziej lojalna i zaangażowana. Tacy widzowie cieszą się, że sponsorzy wspierają ich ulubionych twórców

– zauważa Sawicki.

Zarobki uzależnione są od wielu czynników, m.in. od liczby widzów i akcji wymaganych przez sponsora, np. przejścia do linku.

Streamerzy zarabiają ok. 150 euro miesięcznie

Pomnożone przez liczbę streamerów daje do budżet kampanii sięgający 40 tys. zł. Pieniądze zdążyły już wyłożyć takie marki jak Play, mBank, Sony PlayStation, Netflix, a także jeden z najlepszych klubów e-sportowych na świecie – G2 Esports.. Klienci chcą dotrzeć do młodego grona odbiorców, którzy w internecie czują się jak ryba w wodzie. Wielu z nich interesuje się e-sportem, bo właśnie w ten segment rozrywki stara się wpasować inStreamly, ale to dopiero początek ekspansji.

Cele są proste, ekspansja poza Europę i poza gaming. Osobiście spodziewam się, że wkrótce bardzo popularne będą transmisje na żywo z gotowania, naprawiania samochodu, roweru, robienia makijażu czy nawet z restauracji

– zapowiada Sawicki.

Obnecnie połowa aktywnych streamerów to Polacy, ale firma prężnie rozwija się również w Niemczech oraz krajach Beneluksu.

Do końca roku spodziewamy się, że udział polskiego rynku w naszych obrotach spadnie do 25 proc. Rozwiązanie, które stworzyliśmy nie ma ograniczeń terytorialnych

– zapowiada Sawicki.

W ekspansji i rozwoju produktu ma pomóc inwestycja Smok Ventures

Startupowi udało się pozyskać milion złotych w rundzie seed.

W ostatnich latach obserwujemy olbrzymi rozwój w sektorach gamingu i e-sportu. Sama branża gier jest dzisiaj dwa razy większa niż przemysły muzyczne i filmowe razem wzięte. Wierzymy, że inStreamly jest w wyjątkowym położeniu i wykorzysta globalny trend, wspierając najlepsze drużyny i organizacje e-sportowe oraz pozwalając tradycyjnym markom wejść na ten rynek

– mówi Paul Bragiel, partner zarządzający w SMOK Ventures.

Startup do współpracy miała przekonać sieć networkingowa funduszu w sektorze gamingu, m.in w Dolinie Krzemowej i Azji Południowo-Wschodniej. Pieniądze przeznaczone zostaną m.in. na opracowanie technologii do rozpoznawania tego, co dzieje się na ekranie i dopasowywania kreacji.

Po zwycięstwie streamera pojawiłby się baner napoju z hasłem napój zwycięzców. Kreacja banku: Oszczędzanie to dobry pomysł! Zobacz, jak możesz to robić z naszym bankiem mogłaby się pojawić, kiedy gracz zachował pieniądze na następną rundę, zamiast kupić wyposażenie

– zauważa Wiktoria Wójcik, współzałożycielka startupu.

– Możliwości są nieograniczone bo oprócz wydarzeń w grze możemy też rozpoznawać emocje streamera czy dźwięk i pokazywać kreację na wyznaczone hasło powiedziane przez gracza – dodaje.

Zespół inStreamly.

inStreamly chce w także powiększyć zespół, który w tym momencie liczy kilkanaście osób. Czwórka co-founderów dzieli jednak podobna pasja do gamingu, streamingu i e-sportu.

Sam Maciej „Sawik” Sawicki jest współwłaścicielem organizacji esportowej devils.one. Damian Konopka, CTO, to twórca najpopularniejszego w Polsce serwisu monitorującego rynek live streamingu (streamerzy.pl). Zespół założycielski stanowią też Szymon Kubiak (wcześniej odpowiedzialny za sektor gamingu w domu mediowym Mediacom) oraz Wiktoria Wójcik (streamerka i dziennikarka e-sportowa).

Najciekawsza kampania? Zostań w domu!

Sawik zapytany o najciekawszą kampanie wymienia tę z początku pandemii koronawirusa, kiedy platforma została wykorzystana do zachęcenia młodych do pozostania w domach.

W ciągu zaledwie kilku dni dotarliśmy do czterystu tysięcy osób, które mają ograniczone zaufanie do polityków oraz nie konsumują tradycyjnych mediów takich jak telewizja czy prasa


– wspomina Sawicki.