Dwie herbaty na sześć osób poproszę. Instagramerzy stają na głowie, by wyglądać na bogatych

W jaki sposób można dostać się do bogatych wnętrz, nie wydając na to dużych pieniędzy? Grupa kobiet z Szanghaju doszła do wniosku, że każdy wydatek podzielony przez odpowiednio dużą liczbę osób staje się do przełknięcia. Ich instagramowy high life trwałby zapewne dalej, gdyby nie pewien wścibski facet.

Chińskie media społecznościowe od kilku dni żyją śledztwem, które przeprowadził bloger Lizhonger. Mężczyzna zainwestował 75 dol., by znaleźć się na grupie WeChat, która miała skupiać bogate dziewczyny z Szanghaju. A tak mu się przynajmniej na początku wydawało.

Szybko okazało się, że użytkowniczki zamiast rozmów o torebkach Diora, prowadziły niekończące się narady, jak choć na chwilę wejść w ich posiadanie. W jakim celu? Kobiety miały nadzieję, że udając prowadzenie wystawnego życia zdołają przyciągnąć zainteresowanie naprawdę bogatych ludzi.  

Bizblog.pl poleca

Fake rich

Recepty nie były zbyt skomplikowane. Podwieczorek w luksusowym hotelu Ritz-Carlton? Żaden problem. Wystarczy zamówić zestaw dla dwojga i podzielić jego koszt na sześć uczestniczek. Dzięki temu po wysupłaniu 12,5 dol. można było przez chwilę poudawać, że rozkoszuje się popołudniową herbatą. O prawdziwej konsumpcji nie mogło być oczywiście mowy, bo w kolejce do sesji zdjęciowej czekały już kolejne dziewczyny.

Jeszcze bardziej absurdalnie robiło się przy rezerwacji pokoi hotelowych w Bvlgari Hotel Shanghai. Instagramerki wynajmowały tam apartament za ok. 2800 zł, robiąc zrzutkę wśród 40 osób! Co dalej? Kilka szybkich fotek, oznaczenie się w hotelu i motywujący cytat w opisie: „Niezależność ekonomiczna jest fajna”.

Użytkowniczki grupy rozsmakowały się zresztą w owej niezależności tak bardzo, że potrafiły wynająć do zdjęcia luksusowe samochody.

– Na świecie jest 60 młodych kobiet, które mają Ferrari

– komentował ironicznie chiński bloger.

W niektórych sytuacjach oszczędności szły naprawdę daleko. Lizhonger opisuje, że jego bohaterki wymieniały się nawet używanymi rajstopami Gucci.

Popisywanie się nigdy nie było tak proste

Można oczywiście poprzestać na głośnym rechocie z takiego zachowania, ciekawsze wydaje mi się jednak spojrzenia na to zagadnienie z innego punktu widzenia. Media społecznościowe nakręcają wydatki, które mają na celu wyłącznie fabrykowanie swojego stanu posiadania.

Żeby było jasne – ludzie od zawsze dążyli do tego, by wyglądać na bardziej zamożnych niż byli w rzeczywistości. Łatwość udostępniania zdjęć w sieci sprawiła jednak, że owo udawanie stało się prostsze niż kiedykolwiek. Nie trzeba żyć już ponad stan, brać w leasing drogie samochody albo kredyty na mieszkania. Dobra trwałe stały się niepotrzebne.

Przykład? Prywatny odrzutowiec to wydatek kilku milionów złotych. Wynajem takowego na jeden lot wiąże się z koniecznością znalezienia w portfelu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tymczasem pewna moskiewska firma wynajmowała wnętrze uziemionej maszyny wraz z fotografem za 240 dol., około tysiąca złotych. Samolot oczywiście nie wzbijał się w powietrze, w cenie była tylko wizyta na pokładzie i usługa fotografa.

Do sprzedania iluzji swoim obserwującym instagramer potrzebuje wyłącznie pojedynczego obrazka. Odpowiedniej chwili, która zostanie uwieczniona przez zdolnego fotografa. I za to krótkie doświadczenie luksusu jest w stanie zapłacić relatywnie dużo.

Pozorowanie bycia bogatym jeszcze nigdy nie było tak proste. Ale jednocześnie nigdy nie miało też aż tak mało sensu.