Polacy słono zapłacą za ten kryzys. PKB spadnie najmniej w UE, ale inflacja rozerwie nam portfele

Z najnowszych prognoz wynika, że nigdzie w UE inflacja nie będzie rosnąć w tak szybko jak w Polsce. Gdy KE przedstawiła prognozy dotyczące rozwoju gospodarczego wszyscy zachwycali się, że nasz kraj w najmniejszym stopniu odczuje skutki recesji. I fajnie, a co z tym wzrostem cen?

Najnowsze prognozy inflacji przedstawione przez KE zakładają, że inflacja HICP (zharmonizowany indeks cen konsumpcyjnych wyznaczany na potrzeby wspólnej statystyki UE, GUS używa CPI – wskaźnika cen konsumpcyjnych) wzrośnie w Polsce z 1,0 proc. w I kwartale aż do 4,5 proc. w IV kwartale 2021 r. Żaden inny kraj nie odnotuje w przyszłym roku aż tak dynamicznych wzrostów.

Mamy bardzo podobne prognozy PKB jak KE, ale dużo niższe prognozy inflacji: koniec 2021 roku zamknie się w przedziale 1,5-2,0 proc.

– przekonują eksperci z mBanku

Dla całej Unii liczona wskaźnikiem HICP inflacja wyniesie 0,6 proc., a w 2021 r. 1,3 proc. W strefie euro będzie to odpowiednio 0,3 proc. w 2020 r. i 1,1 proc. w roku 2021. Jednocześnie Bruksela podała, że wzrost cen ropy naftowej i żywność był większy niż się spodziewano, co powinny zrównoważyć podjęte przez członkowskie rządy działania, mające przeciwdziałać skutkom koronakryzysu. Chodzi m.in. o obniżkę stawek VAT. 

Inflacja urośnie, bo rząd nie ratuje konsumpcji

KE oczekuje załamania w Polsce PKB w tym roku na poziomie 4,6 proc. i 4,3 proc. w kolejnych 12 miesiącach. Bruksela przekonuje, że polski rząd tym razem nie uratuje popytu. Coraz bardziej niepewni konsumenci postawią zaś na oszczędzanie. W tym przypadku analitycy mBanku zgadzają się z wizją unijnych urzędników. 

Bizblog.pl poleca

Nie widzimy dodatnich dynamik rocznych na konsumpcji do 2021 roku

– twierdzą.

Dalsze konsekwencje nie są trudne do przewidzenia. Skoro w pierwszej połowie przyszłego roku mamy być świadkami spadku zamówień, to siłą rzeczy ucierpią na tym inwestycje, które mają się w II kwartale 2021 r. odczuwalnie załamać. 

Im więcej obostrzeń, tym gorzej z PKB

Analitycy mBanku postanowili zestawić prognozy KE z indeksem obostrzeń wprowadzanych ze względu na zagrożenie epidemiczne. Wyszło to, czego można było się spodziewać: im więcej restrykcji trzyma gospodarkę w kagańcu, tym gorzej dla PKB. I faktycznie ową zależności można obserwować od miesięcy. Zniesienie restrykcji w większości krajów przecież nie wiązało się z opanowaniem sytuacji z COVID-19, a bardziej ze względu na rachunek ekonomiczny.

W meczu koronawirus kontra PKB Polska nasz kraj wypadł całkiem dobrze. Mimo sporej liczby obostrzeń nasza gospodarka, aż tak bardzo nie ucierpi. Ale to nie jest żadna reguła. KE przewiduje się, że różnice w skali wpływu pandemii i sile ożywienia gospodarczego w poszczególnych państwach członkowskich będą jeszcze wyraźniejsze niż spodziewano się wiosną.

Szczepionka i Wielka Brytania. Dwie przeszkody

W swojej najnowszej prognozie finansowej KE wskazuje też najpoważniejsze zagrożenia dla przyszłych wzrostów gospodarczych. Zdaniem Brukseli nie do końca dzisiaj można dokładnie przewidzieć, jak będzie wyglądać sytuacja w przypadku zapowiadanej po wakacjach drugiej fali zachorowań. Trudno przepowiadać jak zachowają się poszczególne rynki pracy, czy to w jakim stopniu polityka będzie przeszkadzać koordynacji poszczególnych działań pomocowych. 

KE przekonuje, że znaczący wpływ na sytuację gospodarczą już po pandemii będą miały przyszłe stosunki handlowe między UE a Wielką Brytanią. Innym ryzykiem dla unijnej gospodarki, zdaniem brukselskich urzędników, jest zbyt wczesna dostępność szczepionki przeciwko koronawirusowi. Biorąc to wszystko pod uwagę KE ostrzega, że wzrost gospodarczy w 2021 r. będzie nieco mniej dynamiczny niż to przewidywano jeszcze parę miesięcy temu. Receptą na lepsze jutro UE ma być plan naprawczy „Next Generation EU”, warty nawet 750 mld euro.

Nowy plan naprawczy i wzmocnione wieloletnie ramy finansowe dadzą nam siłę solidarności w celu wsparcia państw członkowskich i gospodarki. Wspólnie Europa stanie się bardziej konkurencyjna, odporna i suwerenna

– przekonuje komisarz Johannes Hahn, odpowiedzialny za budżet UE.