Drogo, coraz drożej. Cieszcie się, że macie, co wydawać. Bo gdy ceny zaczną spadać, nikomu już nie będzie do śmiechu

Ceny ani myślą spadać. Owszem dynamika, z jaką rosły w lipcu, jest niższa od czerwcowej, ale inflacja bazowa, czyli ceny towarów i usług, uchodzące za najbardziej stabilne, cały czas idą w górę. A najgorsze, że jeśli zaczną w końcu spadać, tak jak spodziewają się ekonomiści i NBP, to milionom Polaków wcale nie będzie do śmiechu.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w lipcu 2020 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 3,1 proc., a w stosunku do poprzedniego miesiąca obniżyły się o 0,1 proc.

– podał w piątek GUS.

Miesiąc wcześniej inflacja według GUS wyniosła 3,3 proc. rok do roku i 0,6 proc. miesiąc do miesiąca.

Źródło: GUS

Ekonomiści ankietowani przez PAP Biznes prognozowali, że w lipcu wzrost cen w ujęciu rocznym wyniesie 3 proc., a w miesięcznym spadnie o 0,2 proc.

Inflacja bazowa wciąż w górę

W lipcu w porównaniu do czerwca mocno spadły ceny żywności, a zdrożały paliwa. Szokuje wysoki poziom inflacji bazowej, czyli tych cen, które zwykle nie podlegają łatwo wahaniom.

Źródło: GUS

Zaskoczyła ponownie inflacja bazowa. Wzrost w okolice 4,3 proc. r/r).

– zauważają ekonomiści Banku Pekao.

Inflacja bazowa wyliczana jest na podstawie danych GUS przez Narodowy Bank Polski, który koncentruje się na tych grupach towarów i usług, których ceny są najmniej wrażliwe. W ten sposób sprawdza, czy Rada Polityki Pieniężnej powinna obniżyć, czy podnieść stopy procentowe. Inflacja bazowa utrzymująca się przez kilka miesięcy na poziomie powyżej 4 proc. w normalnych warunkach byłaby argumentem za podwyższeniem stóp. Obecna sytuacja jest jednak mocno nietypowa.

A jak ceny zaczną spadać…

Ceny idą w górę po wpompowaniu w gospodarkę dziesiątek miliardów złotych w ramach kolejnych wersji tarcz antykryzysowych, a także podniesieniu cen usług w związku z koniecznością dostosowania biznesów do obostrzeń i/lub mówiąc dosadniej – w związku z tym, że wielu przedsiębiorców próbuje nadrobić straty wywołane przymusowym zamknięciem gospodarki. A kiedy mają to zrobić, jak nie w wakacje, gdy Polacy są najbardziej skłonni do nieliczenia się z groszem?

Ekonomiści nadal zakładają, że ceny w kolejnych miesiącach będą spadać. Ale dla Polaków nie musi to być wcale dobra wiadomość, bo gdy do tego dojdzie, wymusi to wzbierająca fala kryzysu postcovidowego. Przestaniemy wydawać pieniądze, bo nam ich zabraknie, a wtedy firmy będą musiały obniżyć ceny, żeby w ogóle mogły coś sprzedać.