Rosja poczuła krew. Zasypie nas lawiną taniego węgla. Reakcja Polski? Ciekawa…

Rosja się nie patyczkuje. Zamierza znacząco zwiększyć wydobycie i import węgla na Zachód. A z racji rosnącego w naszym kraju apetytu na tani surowiec ze Wschodu, rodzą się pytania, co z polskimi kopalniami i naszym bezpieczeństwem energetycznym? Polski rząd nabrał wody w usta.

Fot. Górnicy w rosyjskiej Kopalni Bajkajmskaja w Lenińsku Kuźnieckim na Syberii. (Кузбассразрезуголь/Wikipedia.org/CC BY-SA 4.0)

Nowa strategia dotycząca węgla w Rosji ma być przyjęta we wrześniu – podała „Gazeta Wyborcza”  Projekt zakłada wzrost wydobycia z dzisiejszych ok. 440 mln do 550 mln ton, a jeśli będą chętni to nawet do 670 mln ton. Większość zwiększonego wydobycia ma trafić na eksport do Unii Europejskiej. W tym do Polski.

Bizblog.pl poleca:

Polska zaś z roku na rok staje się znaczącym importerem rosyjskiego węgla. Jak pisał na Bizblog.pl Jacek Bereźnicki:

Jeszcze w 2015 roku wydobycie czarnego złota w polskich kopalniach przekroczyło 72 mln ton, a import z Rosji wynosił niecałe 5 mln ton. To oznaczało, że rosyjski węgiel stanowił 6 proc. krajowego wydobycia.

Dzisiaj te liczby to już historia. Węgiel sprowadzany z Rosji to już 21 proc. wydobycia w Polsce. Tylko w zeszłym roku do naszego kraju przyjechało ze Wschodu prawie 13,5 mln ton.

Doniesienia z Moskwy o planach zwiększenia nawet o połowę dotychczasowego wydobycia muszą być więc dla polskiej branży górniczej niepokojące.

Rekordowe inwestycje PGG.

Podsumowując finansowo zeszły rok, przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej prężyli dumnie piersi. W 2018 r. na inwestycje przeznaczono ponad 2,4 mld zł. To o 33 proc. więcej niż rok wcześniej.

Środki, który spółka wypracowuje i które zostały przekazane przy dofinansowaniu są w całości przekazywane na inwestycje, zakupy maszyn i urządzeń. Realizowanie tych celów inwestycyjnych zapewnia firmie możliwość produkcji węgla na takim poziomie, aby generować tak daleko idące dodatnie wyniki finansowe – przekonywał wtedy Tomasz Rogala, prezes PGG.

Faktycznie, od jakichś trzech lat pod względem inwestycji polski sektor węglowy nie jest już w tak opłakanym stanie jak był wcześniej. Części ekspertów jest jednak dalekich od urzędowego optymizmu, wskazując, że zaniedbania z ostatnich 20 lat nie da się tak szybko odrobić. 

Spadające wydobycie węgla skazuje nas na import.

Rosyjskie plany dotyczące zwiększenia wydobycia nie martwią aż tak bardzo Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra gospodarki. Jego zdaniem zdecydowanie groźniejszym zjawiskiem jest spadek wydobycia na rodzimym podwórku.

Sami szykujemy sobie zapaść. Jak nie kupimy węgla w Rosji, to trzeba będzie go sprowadzać ze Stanów Zjednoczonych czy z RPA. Polska przecież jeszcze przez 40 lat będzie potrzebowała węgla – zauważa w rozmowie z Bizblog.pl Jerzy Markowski.

Były wiceminister tłumaczy, że przez lata zaniedbań sami zmniejszamy swoje wydobycie węgla.

Przecież w Polsce na dobrą sprawę nie ma zgody na inwestycje zagraniczne w górnictwie. Nie ma za bardzo też pieniędzy na inwestycje krajowe. I niezależnie od tego, kto stał na czele rządu – idziemy w tym kierunku od dobrych 20 lat – przekonuje Jerzy Markowski.

Związkowcy wzywają UE do walki z rosyjskim węglem.

Brak spójnej polityki dotyczącej górnictwa widzą też związkowcy. Ich zdaniem nie chodzi o to, żeby zamykać kopalnie, zwalniać górników i wzorem Niemców kupować węgiel z Rosji. Bo na szali jest polskie bezpieczeństwo energetyczne. Dlatego ich zdaniem zainterweniować powinna Bruksela.

Od dawna mówimy, że Unia Europejska powinna bronić swojego rynku i zablokować import węgla z Rosji. Nie można o całe zło oskarżać wyłącznie polskie górnictwo. Przecież nie jest tak, że cały świat odchodzi od węgla. To kierunek wyznaczony tak naprawdę tylko przez UE. Podobnie jest z eksportem węgla. Nie tylko Rosja chce mieć większe w tym względzie wskaźniki – mówi dla Bizblog.pl Patryk Kosela, rzecznik WZZ Sierpień 80.

Trudno się z tym nie zgodzić, patrząc chociażby na co dzieje się za oceanem. Stany Zjednoczone wyeksportowały w ubiegłym roku 105 mln ton węgla, co oznacza wzrost o 19,3 proc. w stosunku do roku poprzedniego i drugą co do wielkości sumę roczną w historii (po 114,2 mln ton odnotowanych w 2012 r.).

Górnicy wstają z kolan i domagają się strategii dla polskich kopalń.

Chłodnym okiem na wszystko starają się patrzeć górnicy. Ewentualne zwiększenie importu węgla z Rosji to dla nich najgorsze z możliwych informacje. Dlatego domagają się, żeby rząd zajął wreszcie stanowisko w tej sprawie.

Przez ostatnie cztery lata wszyscy byliśmy karmieni propagandą sukcesu. Wszędzie była mowa o “wstawaniu górnictwa z kolan”. Tylko jak to jest, że po czterech latach rzekomego wstawania z kolan, spółki węglowe – Polska Grupa Górnicza, Tauron Wydobycie czy Węglokoks Kraj – mają coraz większe problemy? — zastanawia się przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność Bogusław Hutek.

Na razie minister energii Krzysztof Tchórzewski obiecuje, że jak Polska węglem stała, tak jeszcze postoi. 

Polska, by sprostać tym wyzwaniom, potrzebuje nowych kopalń węgla kamiennego energetycznego i koksowego – przewiduje minister

Szkoda tylko, że Krzysztof Tchórzewski nie przedstawił przy tym żadnych konkretów mówiących w jakim stopniu i kiedy te plany wpłyną na ewentualnie mniejszy import węgla z Rosji.

Tymczasem tylko w pierwszym kwartale 2019 r. do Polski przyjechało z Rosji ok. 4,8 mln ton węgla. W Moskwie trwają też rozmowy z przedstawicielami przemysłu górniczego oraz kolei, które mają doprowadzić do obniżenia kosztów transportu, tak aby rosyjski węgiel nadal był tani i skutecznie nęcił europejskich odbiorców. W tym Polskę.