Tajemniczy zarząd z zagadkowymi inwestorami. Pracownicy Huty Częstochowa pod ścianą

Huta Częstochowa z kłopotami. List sprzed miesiąca jej pracowników do premiera Mateusza Morawieckiego nie przyniósł żadnego skutku. Trudno bowiem sukcesem nazwać wypłatę części wynagrodzeń za czerwiec. W kontekście zerwania rozmów przez brytyjskiego inwestora przyszłość zakładu ciągle kreśli się w ciemnych kolorach.

Jest nadzieja, że będzie wypłata za czerwiec. Na pewno nie ma co liczyć na całe pensje, ale na ich część. Nie wiemy, co dalej – mówił mi jeszcze wczoraj Mariusz Ciupiński ze związku zawodowego Kadra w Hucie Częstochowa.

Załoga jest coraz bardziej zdezorientowana. Nie dość, że od paru miesięcy w dniu wypłaty czeka ich wielka niewiadoma, to dodatkowo ze świeczką szukać teraz tego, kto głośno i wyraźnie powie, gdzie Huta Częstochowa będzie za pół roku i za rok. Zarząd Huty nabrał wody w usta chociaż sytuacja jest bardzo dynamiczna. Wszak na początku lipca powinny kończyć się konkretne rozmowy z brytyjski funduszem Greybull Capital LLP, który chciał kupić zakład. No właśnie: chciał. Bo już nie chce.

Brytyjczycy od początku kręcili nosem.

4 lipca Greybull Capital LLP w specjalnym liście miał poinformować o wycofaniu się z transakcji. Głównym powodem podobno jest złożenie kilka dni wcześniej wniosku o upadłość częstochowskiej firmy. A Brytyjczycy chcieli przejąć funkcjonujący zakład, z jak najmniejszym obciążeniem. Nie chcieli kupować czegoś, co od początku musieliby sami stawiać na nogi. 

Jakby prześledzić wcześniejsze miesiące negocjacji z Greybull Capital LLP, to taki a nie inny finał nie może być aż takim zaskoczeniem. Przecież tak naprawdę brytyjski inwestor od początku kręcił nosem i wystosowywał kolejne żądania. Tak jak w przypadku gwarancji, że jeżeli do transakcji ostatecznie nie dojdzie fundusz będzie mógł liczyć na zwrot zaangażowanych pieniędzy. Brytyjczycy chcieli wszystko zamknąć już 10 lipca. Na szybkim tempie zależało też drugie stronie: ISD Polska, właścicielowi Huty Częstochowa. Przedłużające się rozmowy oznaczały tylko zwiększanie się strat huty. Ale wszystko popsuł wniosek o upadłość.

Upadłość miała zlikwidować długi, tak jak chciał inwestor.

Argumentacja wskazująca, że wniosek do sadu o upadłość miał być główną przyczyną wycofania się Brytyjczyków z negocjacji jest co najmniej dziwna. Przecież ogłoszenie upadłości miało wyczyścić sytuację finansową Huty Częstochowa, by ta – już pod wodzą nowego właściciela – mogła spokojnie planować przyszłość. Do tego jak ulał pasował program naprawczy, za którym miały stać banki, przede wszystkim PKO Bank Polski i Pekao S.A.

Dlatego być może trzeba szukać zupełnie innej przyczyny w takim a nie innym stanowisku Greybull Capital LLP. A jak nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. I tutaj możemy mieć właśnie do czynienia z taką sytuacją. Bo Brytyjczycy nagle bacznie musieli przyjrzeć się swoim finansom, po tym jak nie wypaliła im inna inwestycja: British Steel – przejęta przez fundusz część brytyjskich zasobów Tata Steel. Taki obrót sprawy mógł mocno stępić zainteresowanie Hutą Częstochowa i tak też się stało.

Huta Częstochowa w kłopotach? Żadna niespodzianka.

Być może zmiana stanowiska przez Greybull Capital LLP była dla wielu zaskoczeniem, ale taka a nie inna kondycja samej Huty Częstochowa już nikogo nie powinna dziwić. Wszak związkowcy wcześniej alarmowali premiera Mateusza Morawieckiego i apelowali o pomoc. Zwracali też uwagę, że dla całej branży destrukcyjny jest powiększający się z roku na rok import stali. Ubiegłym rok pod tym względem zamknęliśmy wynikiem 6,7 mln ton i tym samym wskoczyliśmy na światowe podium. 

Szanowny Panie Premierze, Polska węglem i stalą stała. Dokonywaliśmy rekordowego wydobycia węgla i produkcji stali. Dziś rekordowy jest import i węgla, i stali do Polski. Huty są w sensie dosłownym wygaszane, choć w 2018 roku polska gospodarka zużyła rekordową ilość stali. Koniunktura w przemyśle i duże inwestycje sprawiły, że krajowe zużycie wyrobów stalowych wzrosło o ok. 10 proc. Prawie trzy czwarte popytu zaspokoił import – takie słowa do premiera skierował przewodniczący WZZ Sierpień 80 Bogusław Ziętek.

W tle tajemniczy inwestorzy i równie tajemnicze pensje.

Podobno pojawili się nowi, zainteresowani naszą hutą inwestorzy. Ale szczegółów nie znamy. Zarząd niestety o niczym nas nie informuje – skarży się Mariusz Ciupiński ze związkowej Kadry.

Bo załoga Huty Częstochowa do tego, że na całą pensje nie może liczyć – zdążyła się przyzwyczaić. Ale z tym, że nie wiedzą, co się stanie za miesiąc, trzy miesiące, za pół roku – pogodzić się nie mogą. Brak jakiejkolwiek informacji ze strony zarządu huty zmusza większość z nich do rozglądania się na rynku pracy. Nie chodzi tylko o ponad 1200 zatrudnionych w samej hucie, ale też blisko 5 tys. miejsc pracy w powiązanych z nią firmom. 

Nieoficjalnie mówi się, że właściciel częstochowskiego zakładu ISD Polska rozpoczął już rozmowy z trzema innymi inwestorami. 

Będziemy chcieli się z nimi spotkać, by dowiedzieć się, jakie są ich plany produkcyjne, zamiary wobec załogi – zapowiada w rozmowie z serwisem wnp.pl Jacek Maciński, przewodniczący hutniczej “Solidarności”.