Hulajnogą można jeździć tam, gdzie rowerem. Rząd myśli nad tym zdaniem od miesięcy

Ministerstwo Infrastruktury w pocie czoła pracuje od miesięcy nad wytłumaczeniem, gdzie będziemy mogli jeździć hulajnogami, a gdzie nie. Zadanie okazało się tak trudne, że do prac został włączony już drugi resort.

Założenia do ustawy o urządzeniach transportu osobistego (UTO) znamy już od roku. Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło je w sierpniu 2019 r. Sprawa wydawała się niecierpiącą zwłoki. Na ulicach i chodnikach dochodziło do zderzeń użytkowników elektrycznych hulajnóg z pieszymi i samochodami, a lekarze co chwila alarmowali o pacjentach z rozbitymi głowami lądującymi na ostrym dyżurze.

Kilka prostych zasad

Problem stanowiła niejasność obowiązujących przepisów. Hulajnogiści w świetle prawa nie mogą poruszać się po jezdni, mandat grozi im także za jazdę po ścieżce rowerowej. Teoretycznie najbardziej pobłażliwi policjanci powinni okazać się, gdy kręcimy kółka wokół przechodniów na chodniku. Czyli tak naprawdę w ostatnim miejscu, w którym rozpędzające się do 25 km/h urządzenie powinno się znaleźć.

Resort wpisał więc z założenia kilka prostych zasad. Wprowadzono ograniczenie prędkości do 25 km/h, zezwolono na jazdę hulajnogami po ścieżkach rowerowych i ulicach z ograniczeniem prędkości do 30 km/h. W przepisach pojawił się także zakaz przejeżdżania przez przejścia dla pieszych i warunkowa zgoda na jazdę chodnikami o szerokości co najmniej 2 metrów (w przypadku braku ścieżek).

Obchodzimy właśnie pierwszą rocznicę stworzenia tych jakże potrzebnych regulacji. W tym czasie nie zmieniło się absolutnie nic. Do projektu ustawy wpłynęło 111 poprawek, a resort zapewne na długie miesiące ugrzązł w papierkologii. W ramach konsultacji społecznych uwagi do niego zgłosili już prawdopodobnie wszyscy wojewodowie, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, Redakcja KLAKSON, Fundacja Ratujmy Kierowców i Instytut Badawczy Dróg i Mostów. Całej listy nie będę wypisywał, bo szanuje wasz czas.

Resort Ziobry wchodzi do gry

Dziennika Gazeta Prawna donosi, że zniecierpliwiony opieszałością urzędników Zbigniew Ziobro nakazał podległemu sobie Ministerstwu Sprawiedliwości opracować… kolejne regulacje.

Z projektu nowelizacji wynika, że elektrycznymi hulajnogami będziemy mogli przemieszczać się z prędkością 8 km/h po chodniku, 20 km/h po ulicy oraz 25 km/h po ścieżce rowerowej. Resort chce także wprowadzić maksymalne wymiary dla UTO. Urządzenia nie będą mogły przekraczać 90 cm szerokości i 1,25 metra długości.

Po roku prac, których sedno zawiera się w zdaniu: Hulajnogą można jechać po ścieżce rowerowej, ale po chodniku już nie, mamy więc jeden prawie gotowy projekt ustawy i drugi projekt w przygotowaniu. W sprawę zaangażowane są dwa ministerstwa. A to każe mi sądzić, że na wprowadzenie właściwych przepisów jeszcze sobie poczekamy.