Wojna z Huaweiem dotknie ich najbardziej. Wielu nawet nie wie, że taki kraj w ogóle istnieje

Maleńki archipelag, położony kilkaset kilometrów od najbliższego stałego lądu, posiada jedną z najlepszych infrastruktur telekomunikacyjnych na świecie. Ale teraz, tuż przed wprowadzeniem na wyspach technologii 5G, cały ten wysiłek może się posypać. Wszystko przez rosnącą niechęć  do Huawei.

Stare wojskowe lotnisko, stolica, która liczy mniej mieszkańców niż duże polskie wsie (w Torshavn mieszka ok. 10 tys. osób), kilkusetmetrowe klify i wszechobecne owce. Archipelag zamieszkuje ich dwa razy więcej niż ludzi. To Wyspy Owcze w pigułce.

Faroje zyskują powoli na popularności, kluczowe jest tu jednak słowo „powoli”. Podczas gdy „sąsiednią” Islandię odwiedza rocznie ponad 2,2 mln turystów, na Wyspy Owcze dociera ok. 100 tys. osób.

Niezbyt dużą popularność archipelagu dobrze obrazuje anegdota przytoczona w książce 81:1 Opowieści z Wysp Owczych. Jeden z Farerów wyjechał lata temu na wakacje do Hiszpanii. Na miejscu zgubił paszport i wylądował na komisariacie. Policjanci początkowo myśleli, że turysta się z nich nabija. „Przecież taki kraj nie istnieje!” – uśmiechali się.

Na dowód wyjęli mapę świata i pokazali ją przybyszowi. Ten powędrował palcem w górę, minął Szetlandy i… natrafił na pustkę. Okazało się, że Wyspy Owcze nie zostały na niej uwzględnione.

Historia wydawała mi się nieco naciągana do momentu, gdy usłyszałem od jednego ze znajomych, że Wybrzeże Kości Słoniowej to popularne określenie na pewien region w Afryce. Tak jak Lazurowe Wybrzeże we Francji. Z poziomem wiedzy geograficznej bywa więc różnie.

Jest jednak coś, z czego ten maleńki kraj może być dumny

To infrastruktura komunikacyjna, która pozwala na przesyłanie danych z prędkością 73 megabitów na sekundę – pisze Politico. Powołuję się na to źródło, bo w raporcie firmy Ookla, wyspiarski kraj nie został nawet uwzględniony. Dla porównania średnia dla Polski to 30,8 Mb/s, a średnia globalna – 27,2.

Wyspy Owcze ustępują (nieznacznie, ale jednak) tylko Korei Południowej. Rozumiecie coś z tego? Ojczyzna Samsunga o włos wyprzedza państwo, w którym wybucha narodowa euforia, gdy grindwale podpłyną do brzegu i będzie można z nich zrobić ogólnonarodową ucztę. W którym większość społeczeństwa żyje z łowienia ryb albo przetwórstwa.

Rozwój internetu na wyspach może przyhamować

Miejscowy Faroese Telecom współpracuje bowiem od lat z Huawei. Politico pisze, że pilotażowe wdrożenie 5G ma nastąpić w ciągu kilku miesięcy.

Współpraca z chińskim producentem trwa, przedstawiciele telekomu z niepokojem obserwują jednak zarzuty o szpiegostwo, jakie USA stawia Huawei. Donald Trump wciągnął chińską firmę na czarną listę, ostatnio poluzował jednak te obostrzenia i zgodził się, by amerykańskie przedsiębiorstwa handlowały z Huawei.

W Europie trwają w tym czasie narady dot. ryzyka z instalowaniem 5G przez Chińczyków. Komisja Europejska zaleciła swoim członkom ocenę ryzyka do 1 października 2019 r.

Wyspy Owcze formalnie do UE nie nalezą, są jednak terytorium zależnym Danii. A ta pompuje w archipelag ogromne pieniądze i może naciskać, by rząd w Thorshavn miał w sprawie współpracy z Huawei podobne zdanie co Wspólnota.

Faroje nie będą miały wyboru

Czeka ich demontaż anten, dzięki którym sygnał 4G dochodzi do każdej z 18 wysp. Internet jest tak dobrej jakości, że połączenia video można nawiązywać nawet w tunelach budowanych pod Atlantykiem na głębokości prawie 200 m pod wodą.

Konieczność budowy nowej infrastruktury, niezależnej od Huawei pochłonie dziesiątki milionów złotych. Bez solidnych dowodów przeciwko Chińczykom, z Farerami nie będzie więc o czym rozmawiać.