Szymon Hołownia wyręczył Biedronkę. Wreszcie ktoś pomyślał o inwazji kas samoobsługowych

Sklepy z branży spożywczej inwestują miliony w kasy automatyczne, ale wydają się ignorować głosy nawołujące do zastanowienia się nad przyszłością zawodu kasjera. Możliwe, że w ogóle nie mają tego w planach i już kombinują, jak ograniczyć liczbę pracowników do minimum. Dlatego gdy zerknąłem w plany gospodarcze Polski 2050, odetchnąłem z ulgą. Jednak kogoś los osób obsługujących klientów jeszcze w tym kraju obchodzi.

Gdy sieciom handlowym zadaje się pytanie o przyszłość kasjerów, odpowiedź można z góry odgadnąć. Brzmi ona mniej więcej tak samo, jak w przypadku wszystkich zawodów zagrożonych wyginięciem przez postępujące procesy automatyzacji pracy.

W tej sielankowej wizji roboty nikomu nie zabierają stanowiska tylko odciążają w wykonywaniu żmudnych i czasochłonnych zajęć. Pracownicy mogą w tym czasie zająć się bardziej ambitnymi projektami i poświęcić czas na rozwój osobisty.

Hehe, tak jasne. Pewnie wszyscy dostaną jeszcze awanse i podwyżki. Pracodawcom nie przechodzi przez gardło jedna podstawowa prawda: robotyzacja odeśle miliony osób w zawodowy niebyt. Bo niby gdzie mieliby się odnaleźć kasjerzy, kierowcy czy pracownicy magazynów. Będą nadzorować pracę maszyn? Ile takich osób będzie realnie potrzebnych firmom, które rynkowa konkurencja zmusza do maksymalizowania zysków kosztem jakichkolwiek ludzkich odruchów?

Bizblog.pl poleca

Sami kasjerzy też czują pismo nosem

W sondażu Proxi.cloud i Grupy Mobilnej Qpony-Blix aż 60 proc. z nich stwierdziło, że boi się utraty pracy wskutek automatyzacji. Badanie było przeprowadzone w 2019 r., a więc jeszcze przed pandemią. Ba, nawet przed wielką ofensywą Biedronki, która tuż przed atakiem koronawirusa zaczęła w szaleńczym tempie instalować kasy samoobsługowe w swoich sklepach.

Ten trend nie ominął w zasadzie żadnej liczącej się sieci w kraju. Na początku tego roku Biedronka miała kasy automatyczne w ponad tysiącu placówek w całej Polsce. Lidl, który w tamtym czasie miał tych drugich w sile niespełna 800, zainstalował kasy automatyczne w dwóch na trzy placówki.

Jeżeli wciąż wątpicie w jakim kierunku zmierzają zmiany w handlu detalicznym, spójrzcie, jak zaprojektowany jest układ przestrzenny w nowych sklepach. Stanowiska z żywą obsługą są wypychane na obrzeża. Eksperci pewnie, że chętnych do pracy w sklepach i tak nie ma. Więc co to za problem , jeżeli placówka zainstaluje sobie kilka automatów i odciąży styranych życiem kasjerów?

Sęk w tym, że kasjerzy nie są grupą na wymarciu. To nie pielęgniarki, u których średnia wieku dobija do emerytury. Do zawodu wciąz napływają nowi ludzie, z którymi w pewnym momencie trzeba coś zrobić. A właściwie wypadałoby im pomóc w miarę bezbolesnej zmianie profesji.

To także kwestia sytuacji rynku pracy jako takiego, bo w obliczu niedoboru pracowników nie możemy sobie pozwolić na tysiące byłych pracowników handlu, którzy nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Polska 2050 tego tematu nie ignoruje

Całe szczęście. Trudno mi ocenić program partii Szymona Hołowni całościowo, bo przyznam, że jeszcze go nie przeczytałem. Z ciekawości od razu zajrzałem za to do sekcji poświęconej rynkowi pracy. I tu z grubsza się nie zawiodłem, bo czytamy w nim o potrzebie rozwijania kompetencji cyfrowych dla osób pracujących na stanowiskach zagrożonych zamknięciem, gdzie kasjerzy są wymieniani zresztą wprost.

źr: https://strategie2050.pl/

Plan zarysowany przez Polskę 2050 jest na razie oczywiście bardzo ogólnikowy. Fajnie jednak, że sam problem jest poruszany, bo pracownicy dyskontów są jedną z pierwszych grup do odstrzału. Patrząc po tempie automatyzacji handlu drastyczne ograniczenie zapotrzebowania na siłę roboczą może być kwestią najbliższych kilku lat.

O tym, jak wygląda zderzenie z robotyzacją mogliby nieco opowiedzieć pracownicy banków. Placówki, w których przyjmowali klientów, znikają jedna po drugiej, zastępowane aplikacjami do bankowości elektronicznej. Teraz idzie już błyskawicznie. Od lipca 2020 do lipca 2021 robotę straciło ponad 8 tys. zatrudnionych.

Diagnoza Polski 2050 wydaje się w tym kontekście aktualna jak nigdy. Oby tylko tego rodzaju pomysły nie przepadły gdzieś w chaosie wywołanym Polskim Ładem, partyjnymi wojnami i walką z inflacją.