Byłem w sklepie, który luksusowe ciuchy sprzedaje za 80 zł. I twoja sąsiadka będzie jak Maffashion

Zostałem zaproszony do sklepu Half Price w centrum Warszawy. Nie jestem przesadnym fanem mody, dlatego nie przeczytacie tu o kolekcjach i nie znajdziecie opinii, czy ładniejsze rzeczy można znaleźć w butiku obok. Znam się za to trochę na markach. A przynajmniej na tyle, żeby stwierdzić, że 80 zł za spódniczkę Calvina Kleina zrobi na Polakach wrażenie.

Sklepy CCC pod szyldem Half Price otwierają się od początku maja, ale premierę flagowego obiektu przy ulicy Marszałkowskiej 104 polska firma zaplanowała z dużą pompą. Była ścianka i ogrom znanych celebrytów.

Bizblog.pl poleca

Skąd wiem, że było ich tak dużo? Myślę, że pomogła w tym właśnie owa ścianka, która pozwala odróżnić sławnych gości od tych niesławnych. Gdy stanął przy niej pewien nienachalnie elegancko ubrany pan od razu pojawił się tabun fotoreporterów. Kiedy kręciłem się przy nim ja w dość zużytym t-shircie takiego zachwytu już nie było. A że błysk fleszy oślepiał mnie co kilka sekund, to sądzę, że znanych ludzi było aż nadto.

W pewnym momencie w sklepie zaczęło robić się nieco tłoczno, a czerwony dywan wyłożony przed wejściem zaczął wykazywać oznaki zużycia. Na szczęście większość gości zajęła się samymi sobą, debatując jak crossować się na Instagramie i nie zwracała uwagi na asortyment. Gdybym się ładnie ubrał, zrobiłbym pewnie tak samo. Ale się nie ubrałem, więc zanurkowałem między alejki, żeby sprawdzić, o co to całe zamieszanie.

Niby Half Price, a droga drożyzna

Pierwsze wrażenie było nieco niekorzystne. Złapałem za koszulkę polo z metką Ralph Laurena. Przecenioną z 459 zł na 209 zł. Nie powiem, ponad 50 proc. przecena nie w kit dmuchał. Tylko że ponad 200 zł za polo to wciąż trochę dużo. To znaczy mało, jeżeli ktoś chce pokazać się na mieście ubrany w Ralpha Laurena, ale dużo, kiedy chce się po prostu ubrać w coś ładnego. Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi.

Chwilę później trafiłem na t-shirt Tommy Hilfigera – z 370 zł na 170 zł. Mój wewnętrzny szyderca zaczynał się rozkręcać. Chciałem już napisać, że w centrum Warszawy powstał sklep, w którym absurdalnie drogie ciuchy stają się tylko kosmicznie drogie. Że to pewien postęp, ale tylko wtedy, gdy szukasz stylówy na wyjście do Enklawy (wybaczycie, dawno nie byłem w klubie, mam nadzieję, że nie wyszedłem na boomera) i boisz się, że nie wystarczy ci na ciuchy, które przejdą akcept ochroniarza, wejściówkę i drinki w środku jednocześnie. Albo jeżeli wracasz z Anglii i chcesz pokazać rodzinie, jak dorobiłeś się na emigracji.

Albo jesteś mniej znanym influencerem, niż ci, których zaproszono na otwarcie, ale twoi obserwujący potrzebują wierzyć, że żyjesz jak pączek w maśle.

Szybko musiałem te sarkastyczne uwagi odwołać. Większość asortymentu ma naprawdę akceptowalne ceny. Spodnie ze znaczkiem Tommy Hilfigera przecenione z 459 zł na 209 zł. Torebka Pierre Cardin za 99 zł (z 249 zł). Dżinsowa spódniczka Calvin Kleina wystawiona za 80 zł, choć pierwotnie kosztowała ponoć 800 zł. Kelwina znalazłem też wśród strojów kąpielowych. Zamiast 249 zł kosztował 109 zł. Dalej trafiłem już na cały wysyp koszulek i bluz za 60-80 zł, choć już trochę mniej markowych. Czyli jednak ceny dla ludu, pomyślałem.

Format sklepu przypomina nieco znany w Polsce TK Maxx. Nie chce się mądrzyć i robić za znawcę, ale wydaje mi się, że ta marka cieszy się jednak opinią ciuchlandu, tylko że trochę bardziej ekskluzywnego. Zupełnie no-name’owe etykiety mieszają się z markami premium. Wszystko przemieszane w losowej kolejności.

Half Price wygląda nieco inaczej. Luksusowe marki świecą logotypami na każdym kroku. Wiem, że zaraz napiszecie, że luksusowe to mogą być torebki z Louis Vuitton albo zegarki Pateka. Może na Zachodzie. W polskich warunkach taki Tommy Hilfiger albo Benetton z t-shirtami za 400 zł to poziom niedostępny dla 90 proc. społeczeństwa.

W nowym sklepie CCC na dwóch poziomach znalazło się miejsce dla ubrań zakładanych na co dzień, ciuchów sportowych, butów, torebek, okularów, ozdób ogrodowych i kuchennych. Te ostatnie sprawiają mi pewien problem. Half Price podaje informacje w formacie: Ich cena; twoja korzyść; nasza cena. Wiemy więc, ile dana rzecz kosztowała przed przeceną, o ile procentowo została przeceniona i ile kosztuje teraz.

A co właściwie kupujemy? W przypadku ubrań czy butów nie ma problemu z określeniem nazwy marki, bo logotypy rzucają się w oczy. A co, jeżeli chcemy kupić coś z kategorii nakrycie stołu?

Jak tam somsiedzie?

CCC dopiero się rozkręca. Na początku maja spółka otworzyła sklepy HalfPrice w centrum handlowym Wroclavia, szczecińskiej Galaxy, Galerii Północnej w Warszawie, tyskim Gemini Park oraz Parku Handlowym w Polkowicach. W planach są debiuty m.in. w Opolu, Zabrzu, Olsztynie, Bielsko-Białej czy Kielcach. Do końca roku CCC uruchomi około 60 sklepów stacjonarnych, a jesienią – sklep internetowy.

Nie zdziwcie się zatem kiedy zobaczycie, że wasz ledwo wiążący koniec z końcem sąsiad popyla do śmietnika w koszulce Tommy Hilfigera. Drogie marki właśnie przestały być drogie, kupicie je w cenie ze studenckich sklepów jak Reserved czy H&M. A czy Maffashion (którą notabene chyba też widziałem) w takich chodzi? No pewnie chodzi, tak sobie ją przynajmniej wyobrażam.