CD Projekt wymiata też mobilnie. Najwięcej pobrań Gwint ma w Chinach. Strach pomyśleć, co się będzie działo po Nowym Roku

Tylko w listopadzie grę pobrano ok. 800 tys. razy. I to tylko na iOS. Gra zadebiutuje na Androidzie na początku przyszłego roku.

Gwint nie miał łatwego startu. Choć na początku podbił serca graczy, to nie sprzedał się jako samodzielny produkt. Fani pokochali go jako przerywnik w pasjonującej, wiedźmińskiej opowieści, ale nie jako oddzielną platformę. Wszystko wskazuje na to, że los tytułu odmienił się po premierze na platformie Apple.

Bizblog.pl poleca:

Gwint generuje na iOS-ie przynosi 68 proc. przychodów

Tytuł dostępny jest równolegle na komputerach osobistych i konsolach. Te pierwsze generują 28 proc. przychodów, a drugie – praktycznie pomijalne – cztery procent. Prawdzie trzeba jednak oddać, że premiera na większe urządzenia miała miejsce już ponad rok temu.

Portal Sensor Tower szacuje przychody CD Projektu z październikowej premiery na 0,9 mln dol. Ponad połowa tej kwoty ma pochodzić z Chin. To Państwo Środka odpowiada też na połowę pobrań tytułu Polaków.

Ciekawie przedstawia się suma, jaką Apple zarobiło, dzięki dystrybucji Gwinta. To blisko 400 tys. dol., gdyż Apple zabiera dla siebie 30 proc. prowizji ze sprzedaży.

Choć Gwint jest bezpłatny, to zarabia na dodatkowych pakietach.

Ich cena zaczyna się od 8 zł i dochodzi do blisko 100 zł.

Można przewidywać, że wyniki Gwinta pójdą w górę po premierze na najpopularniejszej platformie mobilnej – Androidzie. Ma to nastąpić w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Najnowsze w Bizblog.pl