2049 to nadal data graniczna dla polskiego węgla. Umowa z górnikami w marcu

Kolejna tura negocjacji między rządem a górnikami w sprawie transformacji energetycznej i wynikającego z niej harmonogramu zamykania poszczególnych kopalni odbyła się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim.

W programie spotkania znalazła się zarówno polityka energetyczna Polski, jaki i fundusze na transformację województwa śląskiego. Jeszcze przed tymi rozmowami górnicy na przyjętej na początku lutego przez rząd Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040) nie zostawiali suchej nitki.

Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności nie bał się ostrych słów i twierdził, że „trzeba się zastanowić nad tym, czy nie zabrać zabawek i nie pójść każdy w swoją stronę”. Ale sześć godzin negocjacji wszystko zmieniło. Teraz PEP 2040 to już ani „busola” ani „kompas” dla polskiego systemu energetycznego – jak przekonywał niedawno minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka.

Bizblog.pl poleca

Teraz to otwarty dokument, który można zmieniać w nieskończoność. Po to zwarto w nim tzw. klauzulę modyfikacyjną.

Górnicy obronili termin 2049 r.

Na spotkaniu z górnikami przedstawiciele rządu zapewnili górników, że do PEP 2040 wprowadzić będzie można jeszcze wiele zmian. Jaka będzie w takim razie ostateczna zawartość dokumentu? O tym zadecydują zapisy zawarte w umowie społecznej z górnikami. Ta zaś ma być gotowa w marcu. Potem przyjdzie czas na negocjowanie jej warunków z Komisją Europejską. Tak ustalono podczas porozumienia rządu z górnikami z 25 września 2020 r. 

W tym dokumencie dla górników zdecydowanie najważniejszy jest ustalony harmonogram zamykania poszczególnych kopalni, zgodnie z którym kłódka na ostatniej z nich ma zawisnąć w 2049 r. Właśnie dlatego w styczniu związkowcy wyrzuci do kosza rządowe propozycje, bo te nie zawierały żadnych dat. Teraz, po kolejnej rundzie rozmów z rządem, górnicy twierdzą, że udało im się termin 2049 r. obronić. Chociaż w PEP 2040 tempo odchodzenia od węgla jest nieco szybsze: z dzisiejszego udziału węgla w miksie energetycznym na poziomie 74 proc. mieliśmy spaść już w 2040 r. do 11-28 proc. Ale najwyraźniej umowa społeczna z górnikami zmodyfikuje i ten zapis.

Węgiel tak szybko z Polski nie zniknie

W najbliższy czwartek prace mają rozpocząć poszczególne zespoły robocze, które przygotowują ostateczny kształt umowy społecznej rządu z górnikami. Wszystko wskazuje na to, że znajdzie się tam zapis, który potem ma być – jako jedna z modyfikacji – powielony w PEP 2040. Chodzi o niskoemisyjne technologie oparte na węglu (np. zagazowywanie), dzięki którym – jak wyliczają związkowcy – w Polsce będzie można dalej spalać od 10 do 14 mln ton węgla rocznie. To miałoby zabezpieczyć na kolejne dekady kopalnie i też załatwić problem z rosnącymi zapasami węgla na przykopalnianych zwałach. Na koniec 2020 r. było tam 6,2 mln t.