Trudny początek rozmów rządu z górnikami. Jacek Sasin boi się roli samobójcy-grabarza kopalń

Górnicy zaczęli najtrudniejszy od lat, a może w całej swojej historii dialog z rządem. Efektem ma być wypracowanie nowego planu dla polskiej energetyki do końca września. Pikanterii tak przygotowywanemu daniu dodaje kreślona już powoli, acz nieubłaganie rekonstrukcja rządu.

„To są bardzo trudne rozmowy, przed nami ciężka praca” – w takich słowach pierwsze spotkanie z rządem komentują zaproszeni do Warszawy górniczy związkowcy. Za nami inauguracyjne obrady głównego zespołu, który ma wypracować kierunki planu dla polskiej energetyki. Przewodzi mu wicepremier i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacek Sasin. Ten sam, z którym związkowcy nie chcieli się jeszcze nie tak dawno spotykać i prosili o przejęcie rozmów energetyczno-górniczych premiera Mateusza Morawieckiego. 

Bizblog.pl poleca

Jego wiarygodność w oczach pracowników kopalń jest zerowa, a cierpliwość załóg górniczych już się wyczerpała

– tak opisywali szefowi rządu Jacka Sasina związkowcy jeszcze miesiąc temu. 

Po paru tygodniach sytuacja zmieniła się na tyle, że ten sam Jacek Sasin przewodzi rządowo-związkowemu zespołowi, który na drugim posiedzeniu ma się zebrać w przyszłym tygodniu, 18 sierpnia w Katowicach.

Górnicy chcą ograniczyć import węgla i energii

Szczegóły podjętych właśnie rozmów rządu z górnikami owiane są tajemnicą. Wiadomo jedynie, że od samego początku związkowcy akcentowali konieczność podjęcia działań zmierzających do ograniczenia importu węgla i energii. To – ich zdaniem – jest główną przyczyną tego, że polskie kopalnie uparcie więcej „czarnego złota” wydobywają, niż go sprzedają. Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, poinformował, że związkowcy sami zaproponowali konkretne rozwiązania.

Uzgodniliśmy, że strony wspólnie przeanalizują przedstawione propozycje

– twierdzi Dominik Kolorz.

Dzień przed inauguracją prac rządowo-związkowego zespołu w sprawie importu węgla do Polski do premiera Mateusza Morawieckiego kolejny raz napisali związkowcy z „Sierpnia 80”. W swoim liście zarzucają szefowi rządu, że do Polski wpływają kolejne statki z obcym węglem, a u nas władza pracuje nad planem zamykania kopalń. 

Energia elektryczna leci przesyłem do Polski, godząc w polskie kopalnie i elektrownie. To niespójna polityka, skoro rosyjski gaz jest zły, ale już rosyjski węgiel dobry

– grzmią przedstawiciele WZZ „Sierpień 80”.

Sasin zamknie kopalnie i odejdzie?

Dopytywany przez dziennikarzy Jacek Sasin stwierdził, że temat zamykania kopalń akurat na tym spotkaniu nie był podejmowany, ale dodał, że „kiedyś likwidacja kopalń nastąpi”. Przypomnijmy, że nie tak dawno szef MAP przyjechał do Katowic już z konkretnym planem – zakładającym m.in. likwidację kopalni Wujek i Pokój. Ale odzew ze strony związkowców, jak również prominentnych polityków PiS ze Śląska na tyle był jednoznacznie negatywny, że plan koniec końców nie ujrzał światła dziennego. 

Nie bez znaczenia jest fakt, że górniczo-energetyczna rozgrywka odbywa się w przededniu już zapowiedzianej rekonstrukcji rządu. Jacek Sasin zaś jest tym ministrem, który najczęściej wymieniany jest do wymiany w pierwszej kolejności. Bo z górnictwem sobie nie radzi i sprawa organizowanych wyborów prezydenckich przez Pocztę Polską też się za nim ciągnie. W ostatnim czasie zaś sam wicepremier zasugerował, że do swojego stołka nie jest przybity na stałe.

Praca w Rządzie to nie jest rywalizacja w rankingach popularności. To podejmowanie niepopularnych decyzji w często bardzo trudnych sprawach

– skomentował na Twitterze szef MAP.