Górnicy zjechali pod ziemię i tam zostali. Nikt w Polsce tym się nie przejął, norki są ważniejsze

Jeszcze kilka lat temu wieść o rozpoczęciu podziemnego protestu przez górników stałaby się na wiele godzin tematem numer jeden w mediach. Niezależnie od temperatury wydarzeń pobocznych. Dzisiaj to już taki sobie news. Wczoraj górnicy przegrali.

Nie, wcale nie jestem za tym, żeby cały kraj stawał na baczność, kiedy coś jest nie w smak górniczej braci. Ale też nie uważam, żeby górnicy od lat byli w jakiś szczególny sposób traktowani, czego zazdroszczą im tak bardzo przedstawiciele innych zawodów. Chociaż sam w czasach szkoły podstawowej z zazdrością patrzyłem na sklepy „G” (lepiej zaopatrzone i przeznaczone wyłącznie dla górników), to jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy, że fajnie takim górnikiem się stać, bo oni ma lepiej. A gdy mój ojciec zaczął pracować w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, to tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że od pracy na kopalni lepiej trzymać się z daleka.

Bizblog.pl poleca

Mimo wszystko uważam, że górników należy traktować tak samo jak każdą inną grupę zawodową z należytą powagą i szacunkiem. I wczoraj tego zabrakło. 

Górnicy pod ziemią to już żaden news

Górnicy o protestach informowali nie od dziś. Mówili, że z nich zrezygnują, jak ktoś w końcu z nimi poważnie porozmawia, najlepiej premier Mateusz Morawiecki. Ale szef rządu miał inne sprawy na głowie i z ostatniego zaproszenia do Katowic nie skorzystał. W odpowiedzi część górników, przez nikogo nie proszona, sama od siebie, postanowiła, że w geście protestu po skończonej pracy zostanie na dole, kilkaset metrów pod ziemią. To wyjątkowo niebezpieczna forma sygnalizowania niezadowolenia. I jak można było przypuszczać do górników, którzy nie wyjechali na powierzchnię jako pierwsi – dołączają inni.

Bizblog.pl poleca

Wydawało się, że o podziemnym proteście będzie od początku bardzo głośno. Ale w mediach zapadła cisza. Nie licząc dosłownie paru lokalnych i regionalnych dziennikarzy, nikt się nad tym tematem nie pochylił. 

Smutna konstatacja, że Warszawa Śląsk ma gdzieś. Mediokracja, mediokreacja, agenda-ściema. A później płacz i zgrzytanie zębami, że górnicy nie chcą rozmawiać z mediami. Dziwicie się? Ja nie

– tak w social mediach skomentował postawę mediów Patryk Kosela, rzecznik prasowy WZZ „Sierpień 80”. 

Farmy norek i rekonstrukcja rządu mają pierwszeństwo

Nie jest wcale tak, że państwo obligatoryjnie ma rzucić wszystkie sprawy, jakimi się akurat zajmuje i lecieć górnikom na pomoc, jak tylko oni rękę podniosą. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy na politycznym wirażu, z którego może nawet wypaść koalicja Zjednoczonej Prawicy. Do tego wszystkiego najczystsze serca konserwatystów zapłonęły w świętym oburzeniu po inicjatywie ustawodawczej, która ma przynajmniej w części ukrócić cierpienia zwierząt. Przy okazji podniosły się głosy, że to cios w polską gospodarkę i polskie rolnictwo. Na jednej szali jest cierpienie zwierząt, a na drugiej portfel człowieka. A przecież Bóg dawno wskazał, co ma być ważniejsze – powtarzają od kilku dni.

Nie dyskutuję z tymi argumentami, chociaż mam wrażenie okrutnej manipulacji, jak ktoś jednocześnie waży istnienie i pieniądze. Jednak nie potrafię zrozumieć, dlaczego argument finansowy w przypadku farmy norek działa, a jeżeli chodzi o górnictwo – to już nie. Możliwe, że polski rynek futrzarski (przyznaję, nie znam się, ale też nie bagatelizuję) to faktycznie taka góra złota, o jakiej niektórzy od kilki dni przekonują. Ale wiem za to, że nawet jak tak jest, to i tak ów rynek futrzarski gra rolę chłopca na posyłki jeżeli porównamy z nim pieniądze, jakie są w górnictwie. To nie ta liga. Nawet jak będziemy bardzo udawać, że jest inaczej.

Co w tym nowego, że górnicy protestują?

Dlaczego norki wzbudziły nie tylko medialną burzę, a górnicy pod ziemią już nie? Lepiej nie doszukiwać się w tym jakiegoś niecnego planu, a bardziej prawideł najnowszego świata, w którym obrazek ma większe znaczenie niż podpis. A górnicy? Przecież dla reszty Polski wieczny z nimi tylko kłopot. Co z tego, że ta reszta Polski ma ciepło w domach w zimie dzięki górnikom. Za dużo marudzą i to od lat. Że teraz zjechali pod ziemię? Niech zamkną wszystkie kopalnie i ich wywalą na zbity pysk. 

To nie moja argumentacja, tylko internetowa, od wczoraj powszechna. Biorąc to wszystko pod uwagę, trzeba chyba w lekką obronę brać telewizyjnego wydawcę, który nie wysłał kamery pod protestujące kopalnie ani na konferencję Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w Katowicach. To już po prostu nie jest nośny temat, jak norka, czy gry polityczne Kaczyńskiego i Ziobro.