Wystraszeni górnicy robią wjazd do Warszawy. Eksperci: ich strach ma trochę za duże oczy

Unijne rozporządzenie metanowe irytuje polskich górników, którzy w unijnych regulacjach dopatrują się grabarza działających w naszym kraju kopalni. Swoje niezadowolenie najpierw wykrzyczą przed siedzibą Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a potem będą o tym debatować w Katowicach. Tymczasem eksperci Fundacji Instrat wykazują, że przygotowywane przepisy metanowe to bardziej szansa na modernizację kopalni w Polsce, a nie na ich gwałtowne zamknięcie.

Co najmniej od paru miesięcy jesteśmy straszeni unijnym rozporządzeniem, które zakłada limit emisji metanu do 5 ton na 1000 ton wydobywanego węgla. I tak ma być od 1 stycznia 2027 r. A od 1 stycznia 2031 r. ta norma metanowa ma być dodatkowo obniżona do 3 t. Zdaniem nie tylko związkowców, ale też szefów górniczych spółek, tak skonstruowane regulacje nie pozostawią polskim kopalniom żadnego pola manewru. Nie stać będzie ich na płacenie drakońskich kar i trzeba będzie je po kolei likwidować.

Dlatego Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności, uważa że dla Polski ta metanowa norma powinna wynieść przynajmniej 10 t metanu na tysiąc ton węgla:

Inaczej zniknie 200 tysięcy miejsc pracy na Śląsku oraz 11 kopalni!

Tomasz Rogala, prezes PGG, wylicza, że kary dla zarządzanej rzez niego firmy za naruszenie norm metanowych mogą wynieść nawet 1,5 mld zł rocznie. Tymczasem fundusz inwestycyjny kopalń PGG wynosi ok. 2,5 mld zł na rok. I górnicy od tygodni biją na alarm. Marek Wesoły, nowy pełnomocnik premiera ds. górnictwa, zapowiada walkę w Brukseli o każdy akapit tego rozporządzenia.

Górnicy chcą gwarancji i boją się o umowę społeczną

Ale to tylko słowa. Związkowcy chcą gwarancji. Stąd organizowana w piątek pikieta pod siedzibą Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które pracuje nad zaktualizowaną Polityką Energetyczną Polski do 2040 r. (PEP2040). A już 25 marca, z inicjatywy liderów śląsko-dąbrowskiej Solidarności, Związku Zawodowego Górników w Polsce oraz Kadry, odbędzie się spotkanie ze śląskimi europarlamentarzystami oraz szefami PGG i JSW w tej sprawie. 

Bizblog.pl poleca

Reprezentanci strony społecznej zwracają też uwagę, że wejście w życie tego rozporządzenia uczyni nieaktualną umowę społeczną z 2021 roku w sprawie transformacji górnictwa i województwa śląskiego – przekonują związkowcy.

Przypomnijmy, że umowa społeczna między rządem a górnikami była podpisana pod koniec maja 2021 r. Zakłada gwarancje zatrudnienia, indeksację górniczych wynagrodzeń, a także harmonogram zamykania kopalń, który kończy się na razie datą 2049 r. Dokument musi być notyfikowany przez Komisję Europejską. Ostatnio Marek Wesoły stwierdził, że rząd bardzo chce, żeby stało się to jeszcze przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi. Chociaż wcześniej m.in. wicepremier i szef aktywów państwowych Jacek Sasin sugerował konieczność zmian, głównie jeżeli chodzi o wydłużenie życia niektórych kopalni – ze względu na bezpieczeństwo energetyczne.

Paliwem przejściowym w polskiej transformacji ma być węgiel

Pikietę pod siedzibą MKiŚ w Warszawie organizuje Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Spółek Energetyczno-Górniczych, Okołoenergetycznych i Ciepłowniczych. W piśmie do szefowej resortu Anny Moskwy czytamy, że:

 za marny efekt rozgrywek w Brukseli płacimy już wszyscy podwyżkami cen energii elektrycznej, ciepła i podstawowych produktów niezbędnych do życia

Dlatego związkowcy domagają się między innymi utrzymania dotychczasowej lokalizacji konwencjonalnych jednostek wytwórczych, zgodnie ze wskazaniami PSE, a także inwestycji w segment wydobycia, gwarantując tym samym tani prąd i tanie ciepło. Górnicy chcą też zrewidowania polityki energetycznej – a co za tym idzie zagwarantowania stabilności krajowej energetyki i ciepłownictwa w okresie transformacji, gdzie paliwem przejściowym w transformacji winien być węgiel.

Żądamy stanowczych działań gdyż dziś bez żadnego pomysłu, bez uzasadnienia ekonomicznego i społecznego tracimy suwerenność energetyczną, likwidując tym samym bezpowrotnie setki tysięcy miejsc pracy, doprowadzając do zubożenia wielu regionów Polski – czytamy w liście związkowców, skierowanym do minister Anny Moskwy.

Instrat: nie chodzi o zamykanie, tylko modernizację kopalni

Fundacja Instrat przekonuje, że strach górników przed unijnym rozporządzeniem metanowym ma trochę za duże oczy. Zdaniem tych ekspertów regulacje wcale nie muszą oznaczać zamykania kopalni. A mogą za to stać się pretekstem do ich modernizacji.

Wycieki metanu z kopalń węgla w Polsce mają większy wpływ na klimat niż emisje dwutlenku węgla z Elektrowni Bełchatów – zauważa Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat.

W 2021 r. polskie kopalnie wyemitowały w sumie ponad 420 tys. ton metanu. Patrząc rok do roku to spadek o 3 proc. Ale aż o 28 proc. więcej niż jeszcze 10 lat temu. Fundacja Instrat przekonuje, że ta redukcja w porównaniu do 2020 r. jednak nie jest efektem świadomej polityki państwa w zakresie redukcji emisji metanu, ale zakończenia eksploatacji najbardziej emisyjnych pokładów węgla. Eksperci wskazują też, że wcale nie jest tak jak przedstawia to PGG, która już wylicza przyszłe kary. 

Wysokość opłat nie została jeszcze ustalona, a o tym ile zapłacą przedsiębiorstwa górnicze zdecydują państwa członkowskie UE – czytamy w opracowaniu Fundacji Instrat.

To polski rząd będzie więc ustalał wysokość metanowych kar. Eksperci z Instrat przekonują, że poziom tych opłat powinien być ambitny, uwzględniać środowiskowy i społeczny wpływ emisji metanu oraz umożliwiać finansowanie koniecznych inwestycji. Obecnie opłaty za emisje metanu stanowią raptem ok. 0,2 proc. wszystkich opłat środowiskowych, odprowadzanych przez górnictwo w Polsce.

To znikomy koszt i pora, aby go kopalnie w końcu uwzględniły

– twierdzi Fundacja Instrat.

Polskim kopalniom pomogą środki z UE

Międzynarodowa Agencja Energetyczna przekonuje, że nawet 20 proc. emisji metanu kopalnianego w Polsce można uniknąć bez poniesienia kosztów netto. Z kolei dostępne już teraz technologie są w stanie zredukować 65 proc. emisji. 

Polskie kopalnie mogą inwestować w technologie redukujące emisje metanu z szybów wentylacyjnych poprzez utlenianie, czyli przy niskim stężeniu metanu. Takie technologie są wykorzystywane w kopalniach Australii, Chin i Stanów Zjednoczonych – proponuje Fundacja Instrat.

A to wszystko może dodatkowo odbywać się przy wsparciu finansowym UE. Kilka miesięcy temu skorzystała na tym JSW, która na swoje programy redukcji metanu otrzymała rekordową dotację w wysokości 11 mln euro. Jak twierdzi Tomasz Cudny, prezes spółki, obecny udział metanu w śladzie węglowym JSW wynosi 74 proc.

Dziś różnice w raportowaniu pomiędzy instytucjami sięgają blisko 40 proc., co pokazuje, że te dodatkowe unijne regulacje są potrzebne, bo instytucje państwowe nie mają pełnego oglądu nad tym, skąd ten metan się wydobywa dzisiaj i jaki mamy plan na redukcję emisji – uważa Michał Hetmański.