Google się przegrzewa?

Najniższy wzrost przychodów od 2015 r. Czy to oznacza, że dotychczas wręcz nietykalny biznes reklamowy Google’a się przegrzewa?

Z mocnymi ocenami trzeba zapewne poczekać do wyników po następnych dwóch kwartałach. Jedno jest natomiast pewne już dziś – po Apple’u, Google jako drugi technologiczny gigant ma wyraźny problem polegania w zdecydowanej większości na jednej lukratywnej linii biznesowej. Co więcej, Google wydaje się mieć nawet większy problem niż Apple, bo aż 84,5 proc. przychodów pochodzi z rynku reklamowego, czyli sprzedaży bannerów i linków we własnej i partnerskich sieciach. I to się w zasadzie nie zmienia – rok temu ten biznes był o 1 pkt proc. wyższy w strukturze przychodów Alphabetu.  

W takim ujęciu najlepiej pod względem pewności i jakości biznesu wygląda odwieczny rywal wyżej wymienionej dwójki – Microsoft. Satya Nadella nie tylko uspokoił firmę po burzliwych rządach Steve’a Ballmera, lecz przede wszystkim postawił na zbilansowanie różnych linii biznesowych Microsoftu. Zrobił to, czego ani Tim Cook z Apple, ani Sundar Pichai z Google’a nie są w stanie zrobić. 

Bo patrząc po kolejnych publikacjach wyników kwartalnych Google’a, widać wyraźnie, że pomimo długiego szeregu inwestycji, projektów, „strzałów w kosmos” (jak Google nazywa swoje mocno ryzykowne inwestycje w technologie przyszłości), firma zarządzana przez Sundara Pichaia pozostaje w zasadzie staroświecką organizacją z jednym potężnym segmentem przynoszącym wzrosty przychodów i zysków. 

Ale to musi mieć kiedyś swój koniec. Nie da się bowiem stale rosnąć. I to stało się na początku 2019 r.

Google zanotował najniższy wzrost przychodów w pierwszym kwartale 2019 r. od 4 lat. Wprawdzie 17-proc. wzrost może wydawać się wysoki, jednak de facto jest on o połowę niższy, niż zwyczajowo raporty Google’a w tym okresie roku. 36,3 mld dol – tyle pieniędzy zebrał Alphabet, czyli spółka-matka Google’a w Q1 2019 r. 

Na dodatek Google wciąż nie chce wydzielić biznesu YouTube do oddzielnej linii biznesowej, przez co nie wiemy tak naprawdę, w jakiej kondycji jest dziś największy serwis wideo w sieci. Niektórzy szacują, że YouTube odpowiada za ok 15 proc. przychodów Google’a. Jak jest naprawdę, tego nie wiemy. 

Analitycy zwracają także uwagę na mocny spadek w marży brutto Google’a – w ciągu roku spadła o 7 pkt proc., z 25 do 18 proc. na koniec marca 2019 r. To jednak wydaje się być związane z wysoką karą w wysokości 1,7 mld dol., którą na Google’a nałożył europejski regulator za nadużycia związane z ograniczaniem konkurencji na rynku Androida. 

Wyniki Google’a trzeba także rozpatrywać w otoczeniu konkurencyjnym, co nie wypada dla niego korzystnie. Zarówno Facebook, jak i Twitter pokazali kilka dni temu bardzo dobre wyniki za Q1, a Amazon – dziś największy rywal Google’a na polu globalnego internetu – zarobił tak dużo, że będzie mógł przeznaczyć znacznie większe środki na inwestycje w projekty, które bezpośrednio uderzają w Google’a.