Rząd: Google ma płacić. Google: A figa! Załatwimy to po swojemu

Google boi się jak ognia systemowych rozwiązań, które każą mu płacić za zarabianie na cudzych treściach. Gigant stara się właśnie ominąć regulacje, nad którymi pracuje rząd Australii i dogadać się za jego plecami z kilkoma wydawcami w kraju.

Konflikt między australijską władzą a Google wchodzi na nowy poziom. Przypomnijmy, że rząd zaproponował, by technologiczni giganci informowali o zasięgach i częstotliwości wyświetlania materiałów, a potem płacili wydawcom za reklamy, które są wyświetlane obok linków. Stawki miałyby być negocjowane indywidualnie. W razie rozbieżności w wycenach dochodziłoby do arbitrażu.

W odwecie Google zagroził, że wycofa z Antypodów wyszukiwarkę. Atmosfera zgęstniała, gdy premier Scott Morrison odburknął, że w Australii rządzą Australijczycy i nikt nie będzie mówił im, co mają robić.

Bizblog.pl poleca

Google: zrobimy to po swojemu

Amerykanie znaleźli inny sposób na wyjście z tego pata. Nie chcą, by parlament przyjął regulacje, które zmuszą go do podjęcia wyboru między płaceniem, a ucieczką z kraju. Zarząd firmy odkurzył inną koncepcję: chce porozumieć się z indywidualnie z wydawcami w Australii. Zamiast płacić za samo udostępnianie linków, proponuje jednak inny układ.

Reuters przytacza wypowiedź Mishy Ketchella, redaktora naczelnego strony The Conversation, który przyznał, że Google odezwał się do niego w sprawie jak najszybszego uruchomienia News Showcase. Pomysł na wdrożenie tego produktu na Antypodach pojawił się już w czerwcu, gigant długo zwlekał jednak ze sfinalizowaniem decyzji. Teraz, dość nagle, powrócił do swojego pomysłu.

Idea jest następująca: kwota, jaką witryny dostaną za tworzenie treści wykorzystywanych przez Google’a będzie uzależniona od stopnia wykorzystania owych materiałów, ruchu generowanego przez wydawcę czy liczby tworzonych treści. Dzięki News Showcase wydawcy będą więc zarabiać prawdopodobnie zdecydowanie mniejsze pieniądze niż w wypadku przyjęcia regulacji rządowych.

Francuski numer

Podobny wybieg Google zastosował wcześniej we Francji. Amerykanie dogadali się z największymi dziennikami takimi jak „L’Express”, „Le Figaro” i „Le Monde”.

Ogółem News Showcase obejmuje już 450 wydawców z kilkunastu krajów na świecie, m.in. z Brazylii, Argentyny i Niemiec.  Wartość trzyletniego porozumienia w ramach programu przekracza miliard dolarów.

Decyzja o podzieleniu się zyskami z wydawcami nie była jednak, przynajmniej w przypadku Europy, całkowicie dobrowolna. Google uciekał w ten sposób przed konsekwencjami unijnej dyrektywy o prawach autorskich. Jako pierwsza została ona zaimplementowana przez Francuzów na jesieni 2019 r.

Gigant ma jednak własny pomysł na „odwdzięczenie się” wydawcom i konsekwentnie go realizuje. Przypomina przy tym z maniakalnym uporem, że wartość kliknięcia w przypadku dużych wydawców sięga od 4 do 6 euro. Według Google’a to sytuacja win-win. Jak widać koncern nie dopuszcza myśli, że tort reklamowy można podzielić inaczej. W ubiegłym roku jego kwartalny przychód wyniósł średnio ponad 30 mld dol.