I wtedy pada pytanie: ale czy to jest bezpieczne? Reakcje przedstawicieli giełd kryptowalut bezcenne

Bawienie się butelkami z wodą, uporczywe wpatrywanie w kartkę z pytaniami – uczestnicy debaty poświęconej bezpieczeństwu na rynku kryptowalut przechodzili ciężkie chwile, odpowiadając na pytania, o to, czy można im ze spokojnym sumieniem powierzyć swoje pieniądze. I choć podali cały szereg argumentów przemawiających za tym, że giełdy dbają o środki inwestorów, to dowiedzieliśmy się, że audyt z prawdziwego zdarzenia przeszedł do tej pory tylko BitBay.

fot: YouTube/TradingJam

Po upadku kryptowalutowej giełdy BitMarket na rynku zrobiło się nerwowo. Użytkownicy mogli stracić nawet 60 mln zł, co odbiło się na wiarygodności całej branży. Zamieszanie wokół najstarszej polskiej giełdy rykoszetem uderzyło np. w BitBay. Jego użytkownicy mieli przez moment problem dokonywaniem części transakcji ze względu na zmianę operatora wpłat i wypłat w walutach fiat.

Decyzja o zmianie operatora jest spowodowana otrzymaną dzisiaj informacją od operatora Igoria Tade S. A. o tymczasowym braku możliwości realizowania dla nas usług wpłat i wypłat walut fiat. Według przekazanych nam informacji i komunikatu Igoria Trade S. A., na skutek upadku giełdy BitMarket, BOŚ bank zadecydował o czasowym wstrzymaniu transakcji operatora. Mimo że w BOŚ nie były prowadzone rachunki należące do BitMarketu, co niezwłocznie w oświadczeniu potwierdziła Igoria Trade S.A., bank zażądał dodatkowej dokumentacji, która jest obecnie przygotowywana – poinformowała spółka.

Debata (do obejrzenia w tym miejscu) miała rozwiać wątpliwości, co do bezpieczeństwa pieniędzy trzymanych na giełdach kryptowalut w Polsce. Większość z ich przedstawicieli sprawiała jednak wrażenie mocno zestresowanych. Nic dziwnego. Okazało się, że spośród polskich giełd audyt przeszedł tylko BitBay, który w ubiegłym roku przeniósł się na Maltę.

Na spotkaniu nie stawił się (zapowiadany przez organizatora) przedstawiciel giełdy CoinDeal. Duża szkoda, bo gra na niej 300 tys. użytkowników z całego świata, a dzienne obroty potrafią przekraczać 30 mln dol. Odpowiedzi udzielone na pytanie o bezpieczeństwo środków klientów byłyby więc tym bardziej cenne (AKTUALIZACJA: CoinDeal na pytania odpowiedział na swoim profilu facebookowym przed debatą w tym miejscu. Tłumaczył, że informacje o niej dostał 24h wcześniej).

Paweł Sobków, prezes Pinewood Holdings, operatora BitBay: Tak jesteśmy audytowani jako pierwsza spółka z tej branży na Malcie. Zamykamy, można powiedzieć, księgi. Audyt będzie przeprowadzony do końca lipca. To jest związane z tym, że wszystkie pozostałe spółki dopiero będą miały obowiązek składania sprawozdań finansowych w przyszłym roku za rok 2019.

Obecny na spotkaniu prezes giełdy Sylwester Suszek podkreślał, że rząd maltański wyznacza audytora, bez którego akceptu prowadzenie giełdy w tym kraju jest niemożliwe.

Dawid Muszyński, kantor Flying Atom: Audytorami są klienci. Gdyby coś się działo, to tego samego dnia zostałoby podniesione larum. A nic takiego się nie dzieje. Mieliśmy kontrolę z Generalnego Inspektoratu Informacji Finansowej 3-4 miesiące temu i ją przeszliśmy. Odnośnie AML (przeciwdziałanie praniu pieniędzy – przyp. Red.) to wszyscy w firmie przychodzili rok temu szkolenia, a osoby dochodzące do firmy uzupełniają tę wiedzę. Jesteśmy jedyną firmą, która publikowała i biła się z KAS-em o to by nie wydawać danych użytkowników. Co prawda mówimy o 15 danych, ale chodziło o fakt. Nie wydaliśmy nawet tego.

Ireneusz Pukin, Coinquista: Czy mamy licencję? Na dzień dzisiejszy jesteśmy wpisani do rejestru małych instytucji płatniczych, ale nie świadczymy usług płatniczych ze względu na to, że ten rejestr nas ogranicza co do kwot, wartości obrotu, sald klientów. Szykujemy się do tego, żeby złożyć wniosek i stać się krajową instytucją płatniczą, żeby robić to na większą skalę.

Czy byliśmy audytowani? Nie byliśmy, wystartowaliśmy 2 tygodnie temu więc nie ma jeszcze czego audytować.

Jakub Wierzcholski, BitClude: Środki, które nalezą do użytkowników są przechowywane u nas fizycznie na rachunkach lub jak ustawa to reguluje są w odpowiedzi sposób zabezpieczane gwarancjami bankowymi lub innymi opcjami. (..) Co do depozytów kryptowalutowych. One są w tej chwili przetrzymywane w większości na cold walletach. Pracujemy nad rozwiązaniem które będzie w sposób jednoznaczny udowodnić, że posiadamy odpowiednią ilość środków na rachunku.

Czy jesteśmy audytowani? W tym momencie jeśli chodzi o rachunki złotówkowe, nie jesteśmy. Audytowani jesteśmy przez inne podmioty rynku finansowo jak Visa czy Mastercard. Natomiast jeśli chodzi o same podmioty publiczne albo rządowe to nie.

Patryk Kępiński, Coxi.io: Nasze środki są również przechowywane na cold walletach. Oczywiście mamy też hot wallety do dziennych wypłat. Jeśli chodzi o hot wallety jest to maksymalnie dzienny obrót, który jest uśredniany w ciągu miesiąca. Nie jest on też większy niż 10 proc. pełnego obrotu i pełnych depozytów. Mamy cały zespół zajmujący się ręcznym księgowaniem środków. Mamy też systemy ostrzeżeń w przypadku zbyt dużej ilości wypłat.

Na ten moment nie byliśmy audytowani, oprócz audytu, który musieliśmy odbyć w Estonii, który jest potrzebny od uzyskania licencji. Prowadzimy audyty bezpieczeństwa, bo są one najważniejsze jeśli chodzi o depozyty.

(…)Zapraszam do pełnej wypłaty przez wszystkich użytkowników. Jeżeli zwrócą wam się środki w 100 proc. to tylko się potwierdzi nasza zależność. Nie mamy z tym najmniejszego problemu, możecie to robić.

—-

Dyskusję podsumował Ireneusz Pukin z Coinquisty: Mam jedną myśl. W dużej mierze w przypadku giełd zawodzi czynnik ludzki. To nie chodzi o to, że technologicznie nie nadążamy, ale często pojawiają się ludzie, którzy są podatni na to, by popełniać jakieś błędy(…) Czynnik ludzki w przypadku zarządzających giełdą, którzy później potrafią zniknąć i przywłaszczyć kasę on się również pojawia w tym przypadku.