Odrzucił 3 mld dol. od Zuckerberga i wypuścił okulary z kamerą – historia Snapchata

Snapchat to najbardziej niezwykłe medium społecznościowe, z jakim mieliśmy do czynienia. Debiutująca na polskim rynku książka przybliża jego historię od pomysłu na imprezie studenckiego bractwa do debiutu na nowojorskiej giełdzie.

Snapchat to chyba najbardziej innowacyjna aplikacja mobilna ostatnich lat. Pełnymi garściami czerpał z niej Facebook – najpierw wprowadzając Poke (przepadła z kretesem), a później kopiując znikające zdjęcia i filmy w Messengerze, Instagramie i WhatsAppie. To jej zawdzięczamy popularyzację filtrów zmieniających wygląd twarzy czy nakładających trójwymiarowe animacje na świat rzeczywisty. W zeszłym roku na rynek trafiła druga generacja okularów Snapa, a w grudniu giełdowy kurs firmy odbił się od historycznego dna i nieprzerwanie rośnie.

Snapchat nie powstał jednak jako aplikacja do zarabiania pieniędzy.

Współtwórcę i dzisiejszego CEO, Evana Spiegela, poznajemy w czasie nauki na Stanfordzie urozmaicanej imprezami studenckich bractw. Właśnie tam, przed 8 laty w głowie Reggie’ego Browna pojawił się pomysł na stworzenie komunikatora do wysyłania znikających zdjęć. Spiegel od razu zapalił się do tego pomysłu, wyceniając go na miliony dolarów (that’s a million dollar idea). Dziś Snap jest wart znacznie więcej.

Do dwójki dołącza jeszcze Bobby Murphy i tak powstaje… Picaboo. Nazwa Snapchat rodzi się dopiero rok później, kiedy Reggie Brown znajduje się już poza firmą. Niechciany co-founder podaje wkrótce pozostałą dwójkę do sądu, żądając udziałów. Z każdym miesiącem suma jego zachcianek rośnie – w miarę jak zwiększa się wycena samej aplikacji.

Książka przedstawia konflikt na linii Spigel & Murphy kontra Brown prawie jak spór Zuckerberga i braci Winklevoss.

Zwieńcza też najlepszą część opowieści, którą autor obserwował niemal własnymi oczyma. Billy Gallagher należał bowiem do tego samego bractwa co Spiegel, a pierwszy wywiad przeprowadził z nim jeszcze w 2013 roku kiedy aplikacja na iOS-a przyciągnęła pierwszych inwestorów. Dzięki temu opowieść prowadzi bardzo dynamicznie i przeplata ją anegdotami.

Doskonale widać wielką pracę, jaką w napisanie książki włożył autor. Przeprowadził ponad 200 wywiadów i dokopał się do mnóstwa analiz z przeszłości. Nie udało się mu niestety namówić do rozmowy żadnego z trójki twórców Snapchata. I to jedyny zarzut jaki mam do tej pozycji. Jest niezwykle ciekawa, ale od momentu wejścia Snapa na giełdę brakuje jej krytycznego spojrzenia na firmę od środka.

Snapchat Story. Sukces twórcy Snapchata i rewolucja w social mediach.

Tytuł książki wcale nie jest przesadzony. Snapchat od samego początku stawiał się po odwrotnej stronie osi w stosunku do Facebooka. Przez długi czas jedynym celem aplikacji było zapewnienie użytkownikom dobrej zabawy. Gallagher podkreśla, że Snapchat był niesłusznie oskarżany przez większość dziennikarzy, jako aplikacja do sextingu. Nie rozumieli oni, że młodzi potrzebowali medium o efemerycznym charakterze. Tam, gdzie nie było ich rodziców i gdzie nie musieli obawiać się, że raz wstawione zdjęcie zostanie z nimi na wieki.

Snapchat od początku stawiał na większą prywatność swoich użytkowników (choć nie ustrzegł się wycieku), nie inwestował w metryki reklamowe tak mocno jak Facebook i starał się selekcjonować zdjęcia wstawiane do oficjalnych relacji z imprez czy miejsc.

Snapchat Story to świetne studium rozwoju startupu w cieniu gigantów.

Wyjaśnia dlaczego Spiegel nie przyjął 3 mld dol. od Zuckerberga i skąd wzięła się jego akceptacja dla noszenia kamery w okularach. Lekturę polecam każdemu fanowi technologii.