Pogrom w galeriach handlowych, Reserved tryumfuje. Wygląda na to, że tysiące sklepów pójdą z torbami

Niemal dwa miesiące po otwarciu centrów handlowych frekwencja wciąż jest na dużo niższym poziomie niż przed wybuchem epidemii – wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych. Wychodzi więc na to, że sklepy, które agresywnie negocjują z właścicielami galerii obniżkę czynszów, miały nosa do oceny rzeczywistości w czasach koronawirusa.

Rząd zezwolił na odmrożenie centrów handlowych 4 maja, a najemcy podeszli do tematu otwierania sklepów jak pies do jeża. Pierwszego dnia swoje przestrzenie udostępniło klientom tylko 70 proc. z nich. Z czasem do galerii zaczęły wracać kolejne sieciówki – niedawno do porozumienia z częścią obiektów doszedł nawet Empik.

Wśród największych opór stawia już tylko LPP, właściciel takich marek jak Reserved, Mohito, House czy Cropp. W rozmowie z ISBNews prezes Marek Piechocki powiedział, że klienci nie będą spieszyli się z powrotem do sklepów stacjonarnych, a jego grupa przekierowuje 80 proc. inwestycji na rozwój e-commerce.

LPP tryumfuje

Te przewidywania okazały się prorocze. Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że w porównaniu do ubiegłego roku wskaźnik odwiedzalności galerii oscyluje w granicach 62-73 proc.

Rada zauważyła, że jej obserwacje pokrywają się z danymi firmy Top Key, która dostarcza system zliczania klientów blisko 180 centrom handlowym w Polsce. Według Top Key spadki sięgają 27 proc., choć w porównaniu z majem wyniki i tak są zdecydowanie lepsze, bo jeszcze miesiąc temu galerie odwiedzało o 43 proc. konsumentów mniej.

Bizblog.pl poleca

Powyższe dane wskazują, że zmieniają się nawyki zakupowe klientów, gdyż centra odwiedzane są przez pojedyncze osoby, a nie całe rodziny, co powinno mieć przełożenie na relatywnie mniejsze spadki dotyczące obrotów, niż mogłoby to wynikać z liczby klientów

– oponuje Marcin Guziński, Dyrektor Operacyjny w Top Key, cytowany w komunikacie PRCH

Najemców czekają kłopoty

Najemcy nie do końca podzielają ten optymizm. Niechęć klientów do robienia zakupów w galeriach sprawia, że właściciele butików coraz głośniej narzekają na warunki prowadzenia biznesu. Wielu z nich wróciło do pracy i płaci czynsz na starych zasadach. A obroty spadają. Efekt?

Z badania przeprowadzonego przez Lewiatana wynika, że 52,2 proc. firm uważa, że prowadzenie sklepu w galerii handlowej przestało się spinać finansowo. Co trzeci ankietowany uznał, że sytuacja jest ciężka, ale widać symptomy poprawy. Tylko 16 proc. przyznało, że ich biznes jest na granicy opłacalności.

Dzisiaj głównym pytaniem, jakie zadają sobie przedsiębiorcy nie jest: „czy zamykać sklepy?” ale „ile i jak szybko”. Tylko 18,8 proc. firm w ogóle nie planuje wyprowadzki z galerii handlowych. Szykujmy się na prawdziwy pogrom.