Znane marki zamkną dzisiaj sklepy w galeriach. To ich protest przeciwko wysokim czynszom

Przepychanki między najemcami a właścicielami galerii handlowych wchodzą na nowy poziom. Część firm zdecydowało, że w ramach ostrzeżenia zamknie swoje butiki na kilka godzin. – Zamykamy nasze sklepy, by pokazać, jak mogą wyglądać centra handlowe bez naszych marek – tłumaczy organizator protestu Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług.

Organizacja podaje, że do akcji przyłączyło się łącznie 49 marek. Wśród nich możemy znaleźć tak rozpoznawalne brandy, jak sieci Deichmann, Sephora, Orsay, 4F, New Balance, Vistula, Ryłko, Kruk, Wittchen i Intersport.

Bizblog.pl poleca

Akcja warszawskich galerii

Protest dotyczy warszawskiej Galerii Północnej. W czwartek między godziną 12 a 16 wspomniane sklepy będą pozamykane. O sytuacji centrum handlowego z Białołęki opowiadał nam niedawno Daniel Dziewit, autor książki „Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych”.

„Galeria Północna totalna porażka, najemcy pytają od dawna, jak się stamtąd wycofać” – mówił w wywiadzie dla Bizblog.pl

Nieco symbolicznie, bo wywieszając plakaty z informacjami, do akcji przyłączą się także firmy działające w Złotych Tarasach, Arkadii i Galerii Mokotów

Podsumowanie wyników sprzedaży pierwszego miesiąca po kwarantannie wykazuje ogromne spadki sprzedaży. Tymczasem czynsze w centrach handlowych rujnują najemców, którzy wskutek pandemii znajdują się w dramatycznej sytuacji finansowej

– piszą przedstawiciele ZPPHiU.

Klienci nie wrócili do centrów handlowych

Związek podaje, że w pierwszym miesiącu po otwarciu galerii liczba odwiedzających spadła o prawie 50 proc., a obroty zleciały o 37 proc. W obu wypadkach najbardziej poszkodowani okazali się przedsiębiorcy handlujący w Warszawie, gdzie spadki były jeszcze wyższe (odpowiednio 51 i 45 proc.).

Sprzedawcy podkreślają, że odmrożenie handlu w galeriach wcale nie poprawiło ich sytuacji. Zarządcy galerii usztywnili swoje stanowisko w zakresie obniżek cen czynszów, a przychody nie rosną tak szybko, jak oczekiwaliby tego najemcy.

Mam wrażenie, że przestaliśmy zauważać szerszy kontekst sytuacji, o której rozmawiamy. Naszą intencją są rozmowy nie tylko o czynszach za maj czy czerwiec, ale ustalenie zasad elastycznej współpracy na przyszłość. Nadal nie zniknęło zagrożenie epidemiologiczne

– wskazuje Adam Sowa, właściciel Cukierni Sowa

Na początku kwietnia ZPPHiU postulował uzależnienie wysokości czynszu od tego, ile zarabia sklep. Miałby on wynosić dokładnie 8 proc. miesięcznych przychodów.