Rząd obiecywał, ale galerii nie otworzył. Centra mogą ruszyć do sądu, straciły 32 mld zł

Zamknięcie sklepów, potężne straty finansowe i brak wsparcia ze strony państwa. Właściciele centrów handlowych i ich najemcy to grupy przedsiębiorców, z którymi lockdown obszedł się wyjątkowo dotkliwie. Branża ma dość i rozważa pozwanie Skarbu Państwa.

Nadzieje dotyczące otwarcia centrów handlowych okazały się płonne. Jeszcze kilka dni temu Jarosław Gowin obiecywał, że będzie uparcie lobbował za uwolnieniem handlu po 18 stycznia. Tymczasem w trakcie poniedziałkowej konferencji minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że jedyną zmianą w porównaniu z obostrzeniami obowiązującymi od końca grudnia, będzie otwarcie szkół dla uczniów z klas 1-3.

Bizblog.pl poleca

30 mld zł strat

Wcześniej o otwarcie galerii apelowała Polska Rada Centrów Handlowych. PRCH szacuje, że od początku pandemii wartość utraconych obrotów sięgnęła 32 mld zł. Ponad połowa, bo 17,5 mld zł, miała przypaść na wiosenny lockdown.

Reszta to efekt wprowadzenia obostrzeń w związku z drugą falą zakażeń. Centra, poza sklepami spożywczymi, drogeriami czy fryzjerami, zostały zamknięte w listopadzie, co przynieść im miało następne 8 mld zł strat. Przed świętami sklepy dostały chwilę oddechu. Otwarcie butików pozwoliło Polakom zrobić zakupy, a sieciom odzieżowym pozbyć się rosnących na zapleczu stert ubrań.

Od 27 grudnia centra są jednak znów połowicznie zamknięte. Główny obrót robią w nich klienci dużych sklepów spożywczych. W praktyce taki stan zawieszenia może być dla galerii mniej korzystny niż całkowity lockdown. Koszt oświetlenia średniej wielkości galerii to ok. 80 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą opłaty związane z zatrudnieniem ochrony i obowiązkowe przeglądy instalacji, których koszty idą w dziesiątki tysięcy.

Praktycznie puste obiekty nie sprzedają, ale utrzymywanie ich w stanie gotowości kosztuje niemałe pieniądze. PRCH liczy, że wydłużenie lockdownu o 2 tygodnie będzie kosztować galerie 2 mld zł. Łącznie w styczniu straty sięgną 6 mld zł.

Straty finansowe rosną każdego dnia, ponieważ wiosną 2020 r. w tzw. ustawie covidowej rząd wprowadził abolicję czynszową dla najemców w art. 15 ze i jednocześnie wykluczył grupę właścicieli i zarządców nieruchomości handlowych z możliwości korzystania z tarcz antykryzysowych i finansowych

– podkreśla Rada

Przedsiębiorcy ruszyli do sądu

Branża chce, by rząd dofinansował im koszty stałe, tak jak stało się to np. w Czechach i na Litwie. Jednocześnie galerie nie wykluczają wystosowania pozwu. Dziennik Gazeta Prawna pisze, że decyzja w tej sprawie zapadnie w przyszłym tygodniu. Wcześniej na wejście na drogę sądową przeciwko państwu zdecydowały się klubu fitness, hotelarze i branża turystyczna.

Czego domagają się przedsiębiorcy? Przede wszystkim chcą docisnąć rząd do ściany, przychodząc z sądu z wyrokiem mówiącym, że zakazy działalności były nielegalne. Zdaniem prawników istniały przesłanki, by ogłosić stan klęski żywiołowej. W takiej sytuacji rząd musiałby rozpatrywać wnioski przedsiębiorców o odszkodowania.

Pozwy? To się może udać

O tym, że taka inicjatywa ma szansę powodzenia, przekonany jest Piotr Podgórski, radca prawny z Kancelarii Prawnej Clever One:

Sukces spraw o odszkodowania za straty przedsiębiorców związane z wprowadzonymi w drodze rozporządzenia restrykcjami, w dużej mierze zależy od poprawnie sporządzonego pozwu. Procesy te będą bowiem bardzo skomplikowane. Nie można jednak odebrać im racji bytu.

Przepis art. 417 (1) § 1 k.c. daje wyraźną podstawę do dochodzenia od Skarbu Państwa odszkodowania w przypadku, gdy szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, którego niezgodność z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą stwierdzono we właściwym postępowaniu.

W tego rodzaju sprawach wymagany jest zatem tzw. prejudykat, czyli posiłkowanie się np. uprzednio wydanym wyrokiem, stwierdzającym niezgodność z prawem danego aktu normatywnego, w tym przypadku rozporządzenia. W mojej opinii nie jest ono aktem normatywnym właściwym dla wprowadzania obostrzeń, ograniczających swobodę działalności gospodarczej.

Piotr Podgórski, radca prawny z Kancelarii Prawnej Clever One

Zgodnie z konstytucyjną zasadą proporcjonalności, ograniczenia praw i wolności dopuszczalne są wyłącznie na podstawie ustawy i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie np. dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego. To właśnie z tego powodu dopominano się wprowadzenia jednego ze stanu nadzwyczajnych.

W ostatnim czasie pojawił się bardzo ciekawy wyrok WSA w Opolu. Wojewódzki Sąd Administracyjny wskazał, że tryb wprowadzenia zakazów, nakazów i ograniczeń doprowadził do naruszenia elementarnych standardów konstytucyjnych i praw w zakresie wolności działalności gospodarczej. Zwrócił również uwagę na to, że rząd nie wprowadził jednego ze stanów nadzwyczajnych, który umożliwiałby ingerencję w istotę wolności działalności gospodarczej. Wyrok ten, choć nieprawomocny,  zapewne wzmocni postępowania o odszkodowania wszczęte przeciwko Skarbowi Państwa.