Cud z PKS-ami się nie powiódł. Wskrzeszenia nie będzie, bo samorządy wzgardziły milionami

Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych miał na nowo upowszechnić nad Wisłą transport samochodowy, a przy okazji wymazać z mapy Polski biały plamy wykluczenia komunikacyjnego. Teraz wychodzi na to, że samorządom owe wykluczenie wcale nie przeszkadza.

Fot. Lukas 3z/Wikipedia.org/CC BY-SA 4.0

W lipcu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapowiedział, że w tym roku autobusowy fundusz będzie miał do dyspozycji 300 mln zł. W 2020 r. ma być jeszcze lepiej, bo na ten cel rząd przeznaczy 800 mln zł. Ale teraz wychodzi na jaw, że rządzący mogą sporo zaoszczędzić na próbach wskrzeszenia PKS-ów. Pieniądze prawdopodobnie w dużej mierze zostaną w państwowej kasie, bo z samorządowym zainteresowaniem Funduszem Rozwoju Przewozów Autobusowych jest gorzej niż marnie.

FRPA. Pierwszy nabór przeszedł bez echa

Zaraz po zapowiedziach wymazywania białych plam na komunikacyjnej mapie kraju eksperci ostrzegali, że wola administracji centralnej to jedno, a stanowisko samorządów to drugie. Inna sprawa jest taka, że przez ostatnich co najmniej 10 lat nikt nic nie robił z transportem zbiorowym w Polsce, więc trudno się spodziewać, że na wieść o jego reorganizacji ustawi się kolejka chętnych. Zwłaszcza gdy samorządom daje się raptem siedem dni roboczych na przygotowanie wniosków.

I tak też się stało. Pierwszy nabór zakończył się marnie. Samorządowcy w skali kraju złożyli wnioski na niecałe 18 mln zł przy przygotowanych 300 mln zł. Najlepszym wynikiem na poziomie 15 proc. mogły pochwalić się województwa łódzkie i podkarpackie. Na Warmii i Mazurach było tylko 1,3 proc.

We wrześniu nowe połączenia autobusowe w Łodzi połączono z siecią Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Ale to jeden z nielicznych przykładów. Takie a nie inne wyniki miał poprawić drugi nabór wniosków o dofinansowanie w ramach Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Władzy centralnej szybko w sukurs poszli wojewodowie, którzy jeszcze we wrześniu informowali o rychłym wszczęciu stosownej procedury.

Fundusz autobusowy poniżej oczekiwań

Jak informuje portalsamorzadowy.pl, zainteresowanie samorządów nadal jest nikłe. Na Mazowszu pula dofinansowania wynosi 17,1 mln zł, a złożono wnioski na kwotę 256 tys. zł. Na Podlasiu, gdzie po pierwszym naborze zostało ponad 23,9 mln zł, zawnioskowano o niespełna 50 tys. zł. Z kolei w Małopolsce z ponad 16 mln zł po pierwszym naborze rozdysponowano przeszło milion zł. Teraz tylko 116 tys. zł. Dane z 12 województw (bez świętokrzyskiego, łódzkiego, śląskiego i kujawsko-pomorskiego) wskazują, że z całej kwoty ok. 280 mln zł w drugim naborze udało się zagospodarować tylko przeszło 1 mln zł.

Brak politycznych motywacji

Analitycy wskazują, że wina bardziej leży po stronie systemu, który przed kolejnym zastrzykiem gotówki potrzebuje przede wszystkim naprawczych ram. To zaś da się zrobić jedynie wprowadzając odpowiednie zmiany w ustawie o transporcie zbiorowym. Zdaniem Bartosza Jakubowskiego, eksperta ds. transportu Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, odpowiedzialność za organizację takiej komunikacji winna leżeć na barkach powiatów.

Tak czy inaczej przewiduje się, że trzeci nabór dotyczący Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, który najpewniej będzie przeprowadzony w przyszłym roku, powinien spotkać się ze znacznie większym zainteresowaniem po stronie samorządów. W sumie gorzej już być nie może.