FREE NOW zintegruje nawet współdzielone helikoptery. Zdziwieni? Ja też, dlatego zapytałem, o co chodzi

Taksówki i hulajnogi to dopiero początek. FREE NOW idzie w kierunku multimobilności i chce za pomocą jednej aplikacji organizować nam cały miejski transport. W Niemczech to się udało. O przyszłości platformy opowiada nam Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FREE NOW Polska.

Adam Sieńko, Bizblog.pl: FREE NOW pisze o sobie, że staje się platformą multimobilności. Co to właściwie znaczy?

Krzysztof Urban, FREE NOW: Stawiamy przed sobą dwa główne cele. Pierwszy, długoterminowy, dotyczy coraz większej dostępności naszej usługi przejazdów z kierowcą i powiększania udziału w rynku. Zamierzamy na początku 2022 roku wystartować w nowych lokalizacjach. Tylko w pierwszym kwartale nowego roku zawitamy do czterech nowych miast w Polsce.

Drugi wiąże się z ewolucją naszej usługi. Stajemy się platformą, która pozwala użytkownikom  zamawiać przejazd nie tylko taksówkami, ale też innymi formami transportu.

Jak hulajnogi?

A także carsharing, współdzielone skutery i rowery czy komunikacja miejska – czyli wszystkie usługi mobilności aktualnie dostępne w miastach. W przyszłości mogą to być nawet latające taksówki-helikoptery (śmiech). Nasz model działania jest konsekwentny. Jesteśmy firmą technologiczną, pośrednikiem łączącym użytkowników z zewnętrznymi dostawcami usług mobilności – taksówkarzami, operatorami hulajnóg, carsharingu, itd.  

Coś w rodzaju agregatora?

W pewnym sensie tak, ale użyłbym raczej słowa marketplace. Tak, będziemy marketplacem dla wszystkich form mobilności. Od strony użytkownika jesteśmy w stanie oferować szeroki wybór środków transportu zgodnie z jego preferencjami. A te się przecież zmieniają w zależności od pory roku, pory dnia, pogody czy ruchu drogowego.

Bizblog.pl poleca

Aż się prosi, by zebrać te dane i wesprzeć miasta w planowaniu przestrzennym.

To możliwe, jesteśmy w stanie pomóc miastom w identyfikowaniu problemów. Możemy wskazać, gdzie i o której godzinie powstają korki, pokazać miejsca, do których mieszkańcom trudno się dostać w inny sposób niż własnym samochodem. Siłą takiej platformy jak nasza jest to, że mając ponad 50 milionową bazę użytkowników i różne formy transportu, mamy bardzo przekrojowy pogląd na to co i kiedy wybierają użytkownicy.

Miasta rzeczywiście są taką wiedzą zainteresowane?

Pewnie wypadałoby zapytać same miasta, ale mogę powiedzieć, że w wielu polskich magistratach są sprytni ludzie, którzy zauważają wartość tego typu informacji. Pozwalają one lepiej planować komunikację publiczną, rozkład ścieżek rowerowych, postojów taksówek, rozwiązywać problemy ostatniej mili i szereg innych rzeczy. FREE NOW jest stałym kontakcie z miastami w których działa, chcemy być dla nich partnerem i wspólnie przekonywać mieszkańców o plusach korzystania z innych niż własne auto, dostępnych opcji współdzielonego transportu.

Ale nasza oferta nie jest skończona. Na razie w Polsce oferujemy dwie usługi – taksówki i hulajnogi. Za tym już w kolejnym roku powinny jednak podążyć kolejne formy transportu. Wiemy, że to się udaje, bo wystartowaliśmy z nimi na niemieckim rynku.

W Niemczech mamy taksówki, hulajnogi, skutery, carsharing.

I rowery elektryczne. Łącznie w Niemczech z naszą platformą zintegrowanych jest już sześciu zewnętrznych operatorów, z czego kilku z nich dotyczy tej samej opcji transportu, np. hulajnóg. Ale tym kierunku podążają także inne kraje, w których działamy, m.in. Francja, Hiszpania, Wielka Brytania.

I w Polsce FREE NOW pójdzie tą samą drogą?

Swoimi działaniami w Niemczech przecieramy sobie nowe szlaki. Chcieliśmy przekonać się, że nasze rozwiązania technologiczne będą działać. Teraz mamy na to dowody i możemy iść dalej.

Już wkrótce także w Polsce będziemy oferować hulajnogi aż dwóch zewnętrznych operatorów, którzy są liderami na europejskim rynku mikromobilności. Już teraz udostępniamy hulajnogi marki TIER, bardzo dynamicznie rozwijającego się operatora dostępnego w większości polskich miast. Z początkiem 2022 roku będą we FREE NOW dostępne także hulajnogi Dott, który ma już ugruntowaną mocną pozycję na polskim rynku.

Wracając do Niemiec – z czego tamtejsi użytkownicy korzystają najczęściej?

Najpopularniejsza wciąż pozostaje taksówka, odpowiada za mniej więcej 80 proc. wszystkich przejazdów. Wśród pozostałej jednej piątej, prym wiodą hulajnogi, co wynika między innymi z faktu, że tych urządzeń w Europie jest bardzo dużo. Na kolejnym miejscu jest carsharing, a za nim reszta usług.

W Polsce po integracji z Dott będziecie mieli największy udział w rynku?

Zgadza się, jedną trzecią wszystkich urządzeń, które będzie można wypożyczyć w letnim sezonie będzie dostępna na naszej platformie. Oznacza to, że w 2022 roku FREE NOW będzie platformą dającą dostęp do największej liczby hulajnóg w Polsce.

Szykujecie dalsze integracje?

Tak, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, by o nich mówić. Liczymy na otwartość lokalnych operatorów, bo wierzymy, że nasza platforma to dla nich efektywny kanał pozyskiwania nowych użytkowników.

A czy zamierzacie jeszcze działać pod własnym brandem hulajnóg?

Nie zamierzamy posiadać własnych hulajnóg, ani zajmować się ich ładowaniem, serwisowaniem i porządkowaniem. Uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem będzie dostarczanie platformy, która łączy użytkowników z dotychczas istniejącymi operatorami. W miastach takich jak Warszawa urządzeń do przemieszczania się jest wystarczająco wiele. FREE NOW może sprawić, że będą one efektywnie wykorzystywane.

Wcześniejsze próby ze strony innych platform nie były do końca udane. Mam wrażenie, że operatorzy do takich współprac podchodzą bardzo ostrożnie. Czym ich przekonujecie?

Nie powiedziałbym, że operatorzy są niechętni do współpracy. To co nas jednak różni od konkurencji to skala działalności. Nie jesteśmy startupem, który wchodzi na rynek i nie wiadomo, czy ma budżet na pozyskiwanie klientów, co jest absolutnie najważniejszą rzeczą na starcie. FREE NOW to platforma, która działa od wielu lat i posiada kilkadziesiąt milionów użytkowników w Europie. Ci użytkownicy są w stanie łatwo adoptować nowe sposoby transportu, bo często przemieszczają się po mieście. W porównaniu z innymi mamy usługę, która jest bardzo uniwersalna i wielosezonowa. Działa w lecie i w zimie, nie jest tak ekskluzywna jak np. carsharing, która gromadzi wyłącznie użytkowników z prawem jazdy.

Drugi powód, dla którego wierzymy, że nasza transformacja w platformę multimobilności zakończy się sukcesem, to warstwa technologiczna. Mamy platformę, dzięki której jesteśmy w stanie zaoferować operatorom głęboką integrację. Cały proces od rejestracji czy zamówienia przejazdu aż do płatności jest obsługiwany przez nas. Niektórym z naszych operatorów oferujemy nawet wsparcie obsługi klienta. Tego nikt inny w Polsce do tej pory nie oferował.

Czyli możemy dzwonić na infolinie? Wcielacie się w rolę „rzeczników” operatorów?

Tak, pasażerowie mogą się do nas zgłaszać z różnymi problemami. Niektóre są specyficzne dla danego operatora, jak to, że użytkownik nie może zakończyć przejazdu. I to rzeczywiście musi już rozwiązać sam operator. W wielu sprawach jesteśmy jednak w stanie pomóc. Tłumaczymy na przykład jak działa system wypożyczenia przez naszą aplikację, jak zdobyć fakturę, jak odpowiednio zaparkować hulajnogę.

Mieliście moment zwątpienia na początku pandemii?

A jaki biznes nie miał? (śmiech). Oczywiście mieliśmy duże wątpliwości. W kwietniu 2020 r. odnotowaliśmy 80 proc. spadek liczby zamówień. I to była rzecz przerażająca z punktu widzenia naszej firmy i tego, jak będzie wyglądać przyszłość współpracujących z nami kierowców. Było wiadomo, że nie będą długo trwać w takim status quo i zaczną rozglądać się za inną pracą. Odbudowanie tych zasobów byłoby problematyczne dla rynku, dla nas, ale i dla pasażerów.

Dzisiaj patrzmy na rozwój sytuacji z bardziej komfortowej perspektywy. Oczywiście z punktu widzenia pandemicznego znów mamy gorącą sytuację, ale niezależnie od trendów, jakie generują nowe fale zakażeń, nasz biznes rośnie.

Co to znaczy?

W grudniu 2021 r. realizujemy więcej kursów niż przed pandemią i z tygodnia na tydzień bijemy rekordy zamówień. Można sobie oczywiście wyobrażać świat, w którym to wszystko by się nie wydarzyło, ale musimy przystosować się do realiów. A te się zmieniają. Profil potrzeb pasażerów taksówek trochę się przesunął.

Gdzie powędrował?

Zdecydowanie mniej jest podróży na lotnisko i spotkania firmowe. Kierowcy notują za więcej dojazdów do biura i kursów weekendowych. Rynek trochę się więc zmienił, ale wciąż potrzebuje dużej liczby kierowców. Pandemiczna rzeczywistość sprawiła, że aklimatyzujemy się na nowo.

* Materiał powstał we współpracy z FREE NOW