Ani fotowoltaika, ani farmy wiatrowe. W IEA tylko bezradnie rozkładają ręce

Reakcja na gazowy szantaż Putina jest bardzo różna. Niektórzy reaktywują swoje zamknięte już elektrownie węglowe. A na przykład Chorwacja stawia na większą produkcję i dostawy gazu. Tymczasem Międzynarodową Agencja Energii (IEA) w swoim najnowszym raporcie ostrzega, że globalne inwestycje w dostawy węgla znowu wzrosną.

IEA nie ma wątpliwości, że mamy obecnie do czynienia z potężnym kryzysem energetycznym. W efekcie całkowity rachunek za energię dla konsumentów w 2022 r. po raz pierwszy przekroczy 10 bilionów dolarów. Rosną też ceny surowców i technologii. Na giełdzie Dutch TTF Gas Futures cena 1 MWh gazu znowu przekroczyła granicę 125 euro.

Kontrakty zaś na ostatni kwartał 2022 r. wynoszą już 127,5 euro. Drożeje też węgiel w portach ARA i za tonę trzeba już płacić więcej niż 345 dol. Tylko od 2020 r. koszty paneli słonecznych i turbin wiatrowych również urosły od 10 do 20 nawet proc. IEA w najnowszym raporcie World Energy Investment Report 2022 zauważa też zwrot w kierunku paliw kopalnych.

Wysokie ceny paliw, presja inflacyjna i zatory w łańcuchach dostaw, pilna potrzeba przyspieszenia transformacji sektora energetycznego w kierunku zerowego bilansu netto oraz rosyjska inwazja na Ukrainę tworzą silną mieszankę nacisków i zachęt dla inwestorów energetycznych – czytamy w raporcie IEA.

Bizblog.pl poleca

I coraz częściej dotyczyć ma to paliw kopalnych. Bo jak zauważa Agencja: średni roczny wskaźnik wzrostu inwestycji w czystą energię w ciągu pięciu lat od podpisania porozumienia paryskiego w 2015 r. wynosił tylko nieco ponad 2 proc. Za to wzrost inwestycji w węgiel był w ostatnim czasie zdecydowanie bardziej dynamiczny. Tylko w 2021 r. zainwestowano ok. 105 mld dol. w łańcuch dostaw węgla. To więcej o 10 proc. w porównaniu z 2020 r. I w 2022 r. ma być bardzo podobnie, wszystko przez ograniczoną podaż.

Przewiduje się, że Chiny i Indie, których wartość wyniesie ponad 80 mld dol., będą stanowić większość światowych inwestycji w węgiel w 2022 r. – wskazuje IEA.

Paliwa kopalne pomagają w walce z kryzysem

Na nic zdają się na razie apele Komisji Europejskiej, żeby w czasie tego kryzysu energetycznego koncentrować się głównie na odnawialnych źródłach energii. Strach przed brakiem prądu i ciepła zimą jest najwyraźniej silniejszy. W ten sposób swoje zamknięte elektrownie węglowe nakazano reaktywować m.in. w Niemczech i Austrii. Polska z kolei obiecuje kolejne inwestycje w górnictwo. Przykład Chorwacji zaś pokazuje, że można też starać się w tej sytuacji o jak największy wolumen gazu ziemnego. Zagrzeb właśnie zdecydował o poważnej modernizacji adriatyckiego terminalu LNG. 

To znacznie przekroczy potrzeby chorwackiej gospodarki i gospodarstw domowych – przekonuje Andrej Plenković, premier Chorwacji.

Plan dotyczy zwiększenia przepustowości pływającego terminalu skroplonego gazu ziemnego z obecnych 2,9 mld m sześc. do 6,1 mld m sześc. rocznie. Dzięki temu nie dość, że Chorwacja ma zabezpieczyć swoich obywateli energetycznie, to dodatkowo może stać się węzłem energetycznym dla Słowenii, Bośni i Hercegowiny oraz Węgier.

Holandia zapomni o trzęsieniach ziemi

Większe wydobycie gazu ziemnego brane pod uwagę jest także w Holandii, gdzie właśnie w odpowiedzi na kryzys energetyczny zniesiono limit produkcji w elektrowniach węglowych.

Rząd w Amsterdamie ogłosił, że zamierza wydobyć 2,8 mld m sześc. gazu ze złoża Groningen – do października 2023 r. To znacznie mniej niż w tym roku (4,5 mld m3), ale wcześniej Holandia zapowiadała, że w 2023 r. nie będzie w ogóle eksploatować złoża Groningen. Wszystko przez wywoływane w ten sposób serie trzęsień ziemi. Ale teraz sytuacja mocno się zmieniła.

Gazprom za brak zgody na płatność w rublach zakręcił kurek z gazem. A w okresie od maja do października z tego kierunku Holendrzy mieli otrzymać w sumie 2 mld m sześc. gazu. Dlatego holenderska Rada Kopalń apeluje do rządu o wykorzystanie złoża Groningen do maksymalnego wypełnienia magazynów gazu. Obecnie są one pełne w ok. 48 proc.