Zgłaszanie gości weselnych ma być obowiązkowe. Fiskus już zaciera ręce

Branża weselna jest oburzona propozycją rządu, aby obowiązkowo sporządzać listę gości na wypadek, gdyby jeden z nich okazał się zarażony koronawirusem. To miałoby ułatwić pracę sanepidowi, jednak pojawia się obawa, że w posiadanie danych wejdzie także skarbówka, która podatników do skontrolowania dostanie na tacy.

Po co sanepidowi listy gości weselnych? Chodzi o bezpieczeństwo. Łatwiej byłoby na podstawie spisu obecnych na weselu osób poinformować lub poddać kwarantannie innych, którzy mogłyby być w grupie potencjalnie zagrożonych chorobą.

Bizblog.pl poleca

Temat obowiązkowego sporządzania list gości weselnych dla sanepidu stał się z miejsca bardzo kontrowersyjny i wywołał falę oburzenia. Gdyby GIS wszedł w posiadanie dokładnych danych, byłby w stanie przekazać je potem fiskusowi na podstawie art. 46 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej. Skarbówka z kolei mogłaby je za parę lat wykorzystać, żeby zajrzeć do zeznań podatkowych zarówno nowożeńców, jak i firm osbługujących wesela.

To ile było w tych kopertach?

Ministerstwo stwierdziło, że najlepszym rozwiązaniem tej kwestii byłoby obowiązkowe sporządzanie list i wysyłanie ich do Głównego Inspektoratu Sanitarnego (lub – co gorsza – na komendy policji) jeszcze przed samym weselem.

Będzie można zrobić kontrolę, ile tych gości jest. W tej chwili dopuszczalne jest 150 osób i trzymajmy się tego. To nie może być 300-400 osób. Trzymajmy się reguł rozsądku i obostrzeń sanitarnych

– mówił Minister zdrowia, Łukasz Szumowski.

Już wcześniej skarbówka próbowała jakoś wejść w posiadanie informacji na temat ilości gości, zarówno pytając o nie nowożeńców, jak i domów weselnych. W takich wypadkach żadna ze stron nie miała obowiązku podawać dokładnej liczby, zasłaniając się niepamięcią lub tym, że nigdy nie sporządzono zbiorczej listy wszystkich zebranych.

W rejestrze miałyby się znaleźć informacje o miejscu organizacji wesela, liczbie gości, ale także ich danych kontaktowych – numerach telefonów oraz miejscu zamieszkania.

Kolejnym krokiem byłyby wyliczenia fiskusa, ile goście mogli podarować młodej parze w kopertach. W pewnym momencie skarbówka mogłaby zacząć posądzać małżonków o pozyskiwanie przychodów z nieujawnionych źródeł, jeżeli tylko ich wersja nie pokrywałaby się z urzędowymi wyliczeniami.

Imprezy otwarte zagrożone

Rząd chce znać liczbę wesel, które zostały zorganizowane od czasu odmrożenia branży do 31 lipca, jaka jest średnia liczba uczestników, by móc wyliczyć straty. W Polsce zarejestrowanych jest dzisiaj ponad 130 tys. restauracji i placówek gastronomicznych, które organizowały imprezy dla 190 tys. par.

Jak pisał Bezprawnik.pl, pewnego razu skarbówka zapytała świeżo upieczonych małżonków, skąd wzięli pieniądze na mieszkanie. Ci oświadczyli, że m.in. z wesela, jednocześnie odmawiając podania listy gości.

Okazało się, że Urząd jakoś wyciągnął potrzebne im informacje od firmy organizującej im wesele. W tej sytuacji fiskus sam złapał za kalkulator.

Szara strefa branży weselnej pod lupą fiskusa

Na podstawie obliczonego przez siebie czepkowego stwierdzili, że mogło ono pokryć jedynie jedną czwartą kwoty, którą posiadali nowożeńcy. Tak też starali się później zmusić parę, do zapłacenia podatku od nieujawnionych źródeł przychodów od pozostałych trzech czwartych tej kwoty.

W innym przypadku „Dziennik Gazeta Prawna” opisuje, jak łódzki urząd próbował za pośrednictwem małżonków prześwietlić szarą strefę branży weselnej.

Fiskus rozsyłał nowożeńcom pisma, z zawartymi tam pytaniami o m.in. salę, w której odbywało się przyjęcie, z kim zawierana była umowa i ile kosztowała, jaki zespół muzyczny tudzież fotograf lub kamerzysta uczestniczyli w wydarzeniu i jakie otrzymali wynagrodzenia. Skarbówkę interesowało też to, czy umowy były zawierane pisemnie, a także czy pokwitowano wszelkie wypłaty.

Na samo „dzień dobry” w listach zawarto zaś cytaty z przepisów kodeksów postępowania karnego oraz skarbowego, aby wystraszyć adresatów.