Ferie na stoku? Tylko z ubezpieczeniem

Planując zimowy urlop za granicą, coraz więcej osób myśli o ubezpieczeniu turystycznym.  I słusznie, bo  każdy wyjazd wiąże się z pewnym ryzykiem, a zimowy w szczególności. Transport czy nocleg to nie jedyne elementy, o których powinieneś pamiętać. Równie istotne jest odpowiednie ubezpieczenie podróżne, które uchroni Cię od ewentualnych wysokich kosztów związanych z niespodziewanymi wypadkami. Pomyśl o tym, zanim wyruszysz w trasę.

Wybierz tylko to, czego potrzebujesz

Advertisement

Ubezpieczeń podróżnych na rynku jest wiele, wybierz jednak takie, w którym uzyskasz szeroką ochronę bez zbędnych dodatkowych wydatków. To możliwe, gdy masz do dyspozycji elastyczne pakiety z indywidualnie dobranym zakresem oraz czasem trwania ochrony.

Właśnie tak działa polisa w LINK4. Ubezpieczenie Podróże może być krótkoterminowe – obejmując jedynie czas Twojego wyjazdu – lub całoroczne, obejmując Cię ochroną tylko w Polsce, w Europie lub na całym świecie.  Pokryje ono koszty leczenia w razie nagłej choroby (za granicą) lub nieszczęśliwego wypadku i zapewni rekompensatę, gdy to Ty wyrządzisz szkodę innym osobom. Zawiera także ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków, odszkodowanie za uszkodzony lub skradziony sprzęt sportowy i Assistance na wypadek awarii Twojego auta w trasie czy dodatkową możliwą ochronę w pakiecie. Co więcej, uzyskasz dodatkową ochronę w pakiecie, gdy planujesz uprawiać sporty zimowe. Z takim ubezpieczeniem możesz być spokojny, jesteś bowiem w pełni chroniony.

Jak to działa?

O swoim doświadczeniu z polisą turystyczną opowiada klient LINK4, pan Robert (27 l.) ze Świebodzina:

„W zeszłym sezonie zdecydowałem się poszusować na desce w Tyrolu. Oglądałem kiedyś program o tamtejszym Snowparku i po prostu musiałem to zobaczyć na żywo. Stoki otwarte aż do późnego wieczoru, halfpipe’y… Słowem: wszystko, co snowboardziści lubią najbardziej.

Do Fieberbrunn pojechaliśmy z kolegą jego vanem, zabraliśmy multum sprzętu i cieszyliśmy się jak dwa dzieciaki. Zresztą, żeby jak najszybciej być na miejscu, pojechaliśmy „na raz”, bez żadnych noclegów czy innych przystanków. Zmienialiśmy się za kierownicą i słuchaliśmy dobrej muzyki, także czas minął nam naprawdę szybko. Kiedy już byliśmy w okolicy Tyrolu, krajobrazy były tak genialne, że po prostu musieliśmy się zatrzymać, by zrobić zdjęcia. Na miejscu czekało już na nas miejsce parkingowe przypisane do pokoju w pensjonacie. Warunki były naprawdę super – wiadomo, bez luksusów, ale czysto i schludnie.

Pierwsze dwa dni to było prawdziwe szaleństwo: pobudka, deska, obiad, deska, pogaduchy, deska, kolacja i od rana znów na stok. Niestety trzeci dzień okazał się feralny… Zaczęło się zwyczajnie, poszliśmy poszusować, potem z kolei mieliśmy w planach rampę. Po kilku trickach nabrałem prędkości. Zjeżdżając, popatrzyłem na kumpla i nagle… bum! Zderzyłem się z jakimś człowiekiem i upadłem, a facet z impetem poleciał twarzą w lód… Obolały podszedłem do niego. Stał tam już mój kolega, Mateusz, i krzyczał, żebym zawiadomił ratowników. Przyjechała karetka, zabrali mężczyznę i mnie do szpitala, a na miejscu czekali już na mnie policjant z policjantką. Nie mówię po niemiecku, więc przesłuchali mnie w języku angielskim.

Dowiedziałem się, że facet, w którego wjechałem, to turysta z Niemiec. Miał dość poważne wstrząśnienie mózgu, pękniętą żuchwę, złamany nos i wybite 3 zęby. Okazało się, że miał prywatne ubezpieczenie zdrowotne, więc koszty jego leczenia w całości mają być pokryte z moich środków. Byłem przerażony. Miałem nadzieję, że mężczyzna szybko dojdzie do zdrowia, ale jednocześnie obawiałem się tego, jak pokryję koszty jego leczenia w Niemczech. Pracuję w dużej agencji reklamowej, ale moje 5 tys. złotych na rękę nadal jest śmieszną kwotą w porównaniu z wydatkami w euro.

Szybko zadzwoniłem do LINK4 i opisałem im całe zajście. Konsultantka uspokoiła mnie i poinstruowała co do dalszych działań. Miałem u nich wykupioną polisę turystyczną na czas mojego wyjazdu razem z ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym, dzięki czemu mogłem liczyć na to, że ubezpieczyciel nie tylko wypłaci mi odszkodowanie za zniszczony sprzęt, ale też rekompensatę osobie przeze mnie poszkodowanej. I faktycznie tak to się odbyło. Uniknąłem ogromnych wydatków. Okazało się, że Dieter po rehabilitacji doszedł do pełni zdrowia, miałem też okazję go przeprosić. Do dziś jesteśmy w kontakcie mailowym. Całe szczęście, że wszystko tak się skończyło. Bez ubezpieczenia utonąłbym w długach, by się ze wszystkiego wypłacić”.

Gwarancja pomocy

W razie nagłego zachorowania lub nieszczęśliwego wypadku podczas podróży zagranicznej, ubezpieczenie kosztów leczenia i pomocy assistance pokryje koszty m.in.:
– konsultacji lekarskich wraz z dojazdem lekarza z najbliższej placówki służby zdrowia do miejsca zakwaterowania ubezpieczonego, gdy wymaga tego jego stan zdrowia,
– hospitalizacji w zakresie leczenia, zabiegów i operacji, których przeprowadzenia ze względu na stan zdrowia ubezpieczonego nie można odłożyć do czasu jego powrotu do Polski,
– transportu ubezpieczonego z miejsca nieszczęśliwego wypadku lub nagłego zachorowania do najbliższego szpitala lub placówki medycznej i transport powrotny do miejsca pobytu ubezpieczonego,
– zakupu lekarstw i środków opatrunkowych,
– zakwaterowania dla osoby towarzyszącej w razie hospitalizacji ubezpieczonego, jeżeli trwa ona dłużej niż tydzień (do 100 euro/doba),
– leczenia stomatologicznego, jeżeli występują ostre stany zapalne lub bólowe,
– poszukiwań i ratownictwa,
– opieki nad dziećmi i zwierzętami w czasie hospitalizacji osoby ubezpieczonej.

Warto pamiętać, że EKUZ – Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego nie zastępuje ubezpieczenia turystycznego o szerokim zakresie i nie zawsze pokrywa wszystkie koszty niezbędnej pomocy medycznej za granicą.

Szczegółowe informacje  o zakresie ubezpieczenia Podróże znajdziemy na stronie www.link4.pl.  Warto też porozmawiać bezpośrednio z konsultantami, dzwoniąc pod numer 22 4444444 lub osobiście spotkać się z agentem, który odpowie na wszystkie pytania i doradzi najkorzystniejszy dla nas wariant ochrony.

*Artykuł powstał we współpracy z Grupą PZU.