Pożegnaj się z t-shirtami za 19 zł. Jeszcze trochę i fabryki ubrań pójdą na dno. Dosłownie

Nawet 60 proc. fabryk odzieży w wietnamskim Ho Chi Minh i w chińskim regionie Guangdong może do 2030 r. znaleźć się pod wodą. A to przecież dostawcy ubrań na cały świat. W Azji produkowana jest ponad jednej trzeciej odzieży przeznaczonej na eksport. Ciekawe, co powiedzą ludzie negujący globalne ocieplenie, kiedy w ich ulubionej sieciówce zabraknie t-shirtów za 19 zł. Fot.: catastrophe_OL / Shutterstock.com.

Wydaje się, że niektóre centra produkcji odzieży reprezentujące znaczny procent bieżącej produkcji nie unikną przewidywanego przyspieszenia kryzysu klimatycznego

– wynika z analizy Międzynarodowej Organizacji Pracy cytowanej przez rp.pl za agencją Reuters.

Azja jest globalnym dostawca ubrań, ale niestety tamtejszy sektor produkcji odzieży nie specjalnie przejmuje się ani zrównoważonym rozwojem ani globalnym ociepleniem, które skutkuje podniesieniem poziomu mórz.

Bizblog.pl poleca

Przemysł odzieżowy zamienił rzeki w toksyczną breję

A czas goni. To już nie jest kwestia dekad, ale niespełna dziesięciu lat. Naukowcy przewidują, że już w 2030 r. fabryki w w wietnamskim Ho Chi Minh i w chińskim regionie Guangdong mogą zostać całkowicie zatopione.

I niby pomóc mogłoby ich przeniesienie na wyżej położone tereny. Ale nie ma się co łudzić, to też tylko rozwiązanie tymczasowe. Poza tym to drogie przedsięwzięcie. Najwięksi może je jeszcze udźwigną, ale mniejsi producenci tego nie przetrwają. Według badaczy fabryki z Bangladeszu czeka wkrótce katastrofa i całkowite wyparcie z rynku, a to przecież drugie po Chinach centrum produkcji odzieży na świecie. Tylko w 2019 r. Bangladesz eksportował ubrania o wartości 34 mld dol. – przypomina rp.pl.

Optymista, do tego ślepy na jedno oko, powie: świetnie, przynajmniej tamtejsze rzeki przestaną być rakotwórczą, toksyczną breją. Przepisy środowiskowe dotyczące zanieczyszczeń z fabryk są w Bangladeszu zupełnie nieskuteczne, a przemysł modowy odpowiada za lwią część chemikaliów wyrzucanych przyrodzie w twarz.

Do 2100 r. poziom mórz podniesie się o 84 cm

W Ho Chi Minh w Wietnamie i Kantonie w Chinach nawet 60 proc. fabryk może do 2030 r. znaleźć się pod wodą. To nie tylko kwestia tego, że t-shirty w sieciówkach w Europie czy USA zrobią się droższe, ale skutki to przede wszystkim masowe migracje ludności, które mogą poważnie zatrząść znów światem.

A potem będzie jeszcze gorzej. Według Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, średni globalny poziom mórz do 2100 r. może wzrosnąć nawet o 84 cm.

To sygnał do podjęcia pilnych działań na poziomie globalnym, aby zarówno zmniejszyć emisje i ograniczyć ocieplenie, jak i zapewnić pracownikom fundusze na przystosowanie się do negatywnych skutków zmian klimatu

– uważa Saleemul Huq, dyrektor Międzynarodowego Centrum ds. Zmian Klimatu i Rozwoju w Independent Uniwersytet w Bangladeszu.

Wbrew pozorom, to będzie problem nas wszystkich, nie tylko robotników z Azji.