Polska energetyka balansuje na krawędzi. Setki milionów strat i rosnące ceny emisji CO2 dobiją ją

W ostatnim półroczu największe spółki energetyczne straciły setki mln zł. Zaostrzająca się polityka klimatyczna Unii Europejskiej, w tym szybko rosnące ceny uprawnień CO2, powodują, że końcówka roku będzie podobna. Co czeka największe polskie firmy? Jak sfinansują rozwój zielonych inwestycji, skoro są regularnie drenowane z gotówki ze względu na wysoki udział węgla w strukturze wytwarzania prądu?

Marzec i kwiecień, a więc apogeum pandemii koronawirusa, był okresem dużych spadków cen uprawnień do emisji CO2. Wynikało to oczywiście z niewielkiej aktywności gospodarczej w Polsce, a szerzej całej Unii Europejskiej, na której obszarze funkcjonuje system handlu emisjami EU ETS.

Był to jednak zaledwie epizod, który nie wpłynął na ogólny trend zaostrzania się polityki klimatycznej na Starym Kontynencie. Od maja ceny uprawnień nieustannie pną się w górę. W czerwcu oscylowały wokół 26 euro za tonę CO2. Dla polskich firm energetycznych opierających swoją produkcję na węglu jest to już poziom oznaczający ponoszenie permanentnych strat finansowych (chodzi o konieczność dopłacania do emisji gazów cieplarnianych, które tworzą się w procesie spalania węglowodorów).

Rozwiązanie to zielone inwestycje, ale czy starczy na nie pieniędzy?

Powyższa sytuacja znajduje dokładne odzwierciedlenie w wynikach finansowych największych producentów energii w Polsce. Strata netto w drugim kwartale Tauronu wyniosła 478,6 mln zł. Enea poinformowała, że wstępna strata netto za pierwsze półrocze br. to 99 mln zł. PGE szacuje, że strata netto w pierwszym półroczu br. to 688 mln zł.

Bizblog.pl poleca

Jak widać, nagły zielony zwrot krajowej energetyki, który rozpoczął się jesienią ubiegłego roku, dokonuje się już właściwie w ostatnim momencie pod przymusem presji rozpędzonej polityki klimatycznej. W związku z tym należy zakładać, że tempo rozwijania niskoemisyjnych źródeł w największych spółkach będzie przyśpieszało, co zapewne znajdzie odzwierciedlenie w planowanych na jesień aktualizacjach ich strategii.

Zasadniczym pytaniem, jakie należy zadać, jest:

Czy energetyce wystarczy środków na szybką, wielkoskalową transformację?

Jeszcze we wrześniu Komisja Europejska przedstawi propozycję zwiększenia celu redukcji emisji CO2 z 40 do 50-55 proc. do 2030 r. To logiczny ruch w kontekście próby osiągnięcia tzw. neutralności klimatycznej na poziomie Unii Europejskiej w 2050 r. (sytuacja, w której emisje generowane przez gospodarkę będą niwelowane przez ich pochłanianie przez lasy bądź nowe technologie). Bez względu na powodzenie działań inicjatywa Brukseli na pewno wpłynie na wycenę uprawnień CO2, tym bardziej że od jakiegoś czasu mają one status instrumentu finansowego, a więc bywają elementem strategii inwestycyjnych obliczanych na spekulacyjny zysk.

Nie wykluczałbym zatem, że jesienią magiczna bariera 30 euro za tonę CO2 zostanie przekroczona, co otworzy drogę do dalszych wzrostów na nieznaną dotąd skalę. Będzie to oznaczać dramatyczne problemy finansowe dla polskiej energetyki.

Na problemy najlepsza konsolidacja energetyki

Rząd zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i dylematu, przed jakim stoją producenci energii, którzy muszą inwestować w niskoemisyjne źródła, a jednocześnie takie działania zabezpieczyć finansowo. Zapewne to właśnie z tego powodu zapowiedziano wielką fuzję, w ramach której PGE, Tauron i Enea mają stworzyć nowy podmiot, z którego sukcesywnie będą usuwane aktywa węglowe. Trafią one do NABE, czyli Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Miałaby ona powstać jeszcze w 2020 r., na bazie PGE GiEK.

Taki ruch pozwoliłby producentom energii skonsolidować zasoby finansowe, skoordynować procesy inwestycyjne i pozbyć się wysokoemisyjnego balastu, który dziś zmusza ich do odpisów na posiadanym majątku. Jest tylko jedno „ale„…

Czas ucieka, a rząd czeka rekonstrukcja

Do przeprowadzenia zmian strukturalnych w energetyce potrzebna jest wola polityczna. Tymczasem na przełomie września i października w rządzie szykują się poważne przetasowania. Trwają rozmowy pomiędzy wchodzącymi w skład Zjednoczonej Prawicy partiami. Według doniesień prasowych nie zmieni się Prezes Rady Ministrów, ale liczba ministerstw zostanie zredukowana, co oznaczałoby zmniejszenie wpływów koalicjantów PiS: Porozumienia i Solidarnej Polski.

To istotna zmiana, ponieważ pomiędzy środowiskiem związanym z premierem Mateuszem Morawieckim, popierającym zielony kurs energetyczny, a zwolennikami Zbigniewa Ziobry, negującymi politykę klimatyczną UE, można zauważyć poważny konflikt (dziś toczy się on m.in. w resorcie aktywów państwowych). Jego rozstrzygnięcie może mieć duży wpływ na przyszłość polskiej energetyki i tego, na jak duże wsparcie z UE będzie mogła liczyć. Polska dotąd nie poparła celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r., co wiąże się z dostępnością do środków na transformację energetyczną.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.