Pobudka, trwają mistrzostwa świata! E-sport to wielki biznes, a nasi zawodnicy to światowy top

W polskiej telewizji utarł się wizerunek gracza jako uzależnionego od komputera i aspołecznego młodego człowieka. Przez to e-sport dla niektórych jest tylko terminem oznaczającym jakiś rodzaj konkursu wśród społeczności uzależnionych od gier młodzików, który nie ma ze sportem nic wspólnego. Liczby pokazują jednak coś innego.

Pula nagród w roku 2011 podczas Mistrzostw Świata w League of Legends wynosiła jedynie 100 tys. dolarów. Z roku na rok jednak przybywało zarówno fanów, jak i pieniędzy.

Dwa lata temu organizatorzy dysponowali już 5 mln dolarów, a rok temu 6,5 mln. E-sport rozwija się prężnie i w przeciągu kilku lat potrafi zdobyć niebywałą popularność. Czy na międzynarodowej arenie w ogóle wiedzą, gdzie jest Polska?

Wielkie pieniądze i miliony fanów

Od 2 października trwają Mistrzostwa Świata w League of Legends – jednej z najpopularniejszych gier z gatunku multiplayer na świecie, która zrzesza na swoich serwerach blisko 12 mln ludzi. Turniej odbywa się corocznie i biorą w nim udział 24 drużyny z całego świata. Sześć lat temu finałowy mecz oglądało ponad 30 mln ludzi.

Jedna z najważniejszych imprez w branży e-sportowej – Intel Extreme Masters – odbywa się w Katowicach i przyciąga około 170 tys. ludzi. Jest to więcej osób niż podczas czołowych rozgrywek futbolu amerykańskiego. Pula nagród w tegorocznej edycji sięgnęła tam 10 mln złotych.

Zarobki e-sportowców są dość zróżnicowane. Roczne dochody profesjonalnego gracza z Europy Zachodniej wahają się od 8 tys. do 25 tys. euro. W Chinach, gdzie e-sporty są znacznie bardziej rozpowszechnione, profesjonalista jest w stanie zarobić nawet 1,5 mln dolarów.

Podejście w Chinach do e-sportu dobrze podsumowuje statystyka z transmisji finału turnieju 2018 Mid-Season Invitational. Śledziło go 127 mln widzów, czyli dwa razy więcej niż ceremonię wręczenia Oscarów, z tej liczby 126 mln, pochodziło właśnie z Chin. To stanowi około 10 proc. całej populacji tego kraju.

Jak w Polsce ma się e-sport?

W Polsce mało kto o nim słyszał, ale wśród fanów e-sportu i społeczności gry League of Legends jest prawdziwą gwiazdą.

24-letni poznaniak, Marcin „Jankos” Jankowski, został uznany przez ESPN.com za najlepszego zawodnika grającego na tegorocznych Mistrzostwach Świata w League of Legends.

Należy do hiszpańskiej drużyny G2 Esports, jednego z tegorocznych faworytów. Aktualnie czekają na mecz w ćwierćfinale. Dotychczas na turniejach w 2019 r. zarobili pół miliona dolarów.

Marcin „Jankos” Jankowski z drużyny G2 Esports

Marcin Jankowski zarobił w swojej karierze około 350 tys. dolarów, dzięki czemu uplasował się na 7. miejscu wśród najlepiej zarabiających polskich e-sportowców. Na pierwszym miejscu znalazł się Filip „NEO” Kubski, profesjonalny gracz Counter-Strike: Global Offensive, z kwotą blisko 750 tys. dolarów.

Dla porównania, Robert Lewandowski w ciągu miesiąca zarabia blisko 5,6 mln złotych, a z pojedynczej kampanii reklamowej może dostać nawet 2 mln.

Inne spojrzenie

Takie rozbieżności pokazują, jak wiele dzieli tradycyjny sport od e-sportu. Z roku na rok jednak kwoty rosną, a wiernych fanów i widzów przybywa. E-sport zdobywa wielką popularność dzięki swojej uniwersalności.

Tegoroczni mistrzowie Polski w League of Legends to drużyna wywodząca się z organizacji devils.one, która zarobiła w tym roku 1,2 mln złotych. Koszt utrzymania około 30 graczy wchodzących w skład tej organizacji to 2,5 mln złotych, czyli praktycznie drugie tyle. Nie ma się co dziwić, skoro w Polsce niewiele się o E-sporcie mówi.

Prócz swoich gier w turniejach, drużyny e-sportowe zarabiają, sponsorując różne światowe marki takie jak chociażby Samsung, Nike czy RedBull.

Na liczbę przychodów devils.one złożyło się 150 tys. złotych. z turniejów, 700 tys. z kontraktów sponsorskich (np. z Orbit), a cała reszta innych działalności m.in. marketingowych.

Treningi profesjonalistów odbywają się niejednokrotnie 6-7 dni w tygodniu. Zajmują od ośmiu do dwunastu godzin dziennie. Nie chodzi o trenowanie samej rozgrywki, a o liczne spotkania, analizy, rozmowy. Z psychologiem mentalnym, specjalistami od pracy indywidualnej na serwerze

– tłumaczył Marcin Kurzawski, prezes Pact E-sport Organisation.

Ian „MistyStumpey” Alexander to jeden z e-sportowców League of Legends z USA. Chłopak urodził się z wadą genetyczną – ma niekompletne przedramię i tylko częściowo rozwiniętą lewą dłoń. Gracz mimo to doskonale radzi sobie z klawiaturą, a jego kariera rozwija się.

Ian „MistyStumpey” Alexander z drużyny Columbia College

Ciężko być np. koszykarzem mając 130 cm wzrostu. Ciężko mówić o uprawianiu sportu, jeśli jest się osobą na wózku. W e-sporcie jest inaczej. Jeżeli ma się predyspozycje umysłowe, cała reszta jest mniej istotna. Nie przeszkadza otyłość, problemy ze zdrowiem, poruszaniem się. To jest absolutnie wspaniałe, że e-sport może łączyć tak wielu ludzi – mówił Marcin Kurzawski.