Escape roomy wyszły już na prostą po koszmarnym pożarze. Nawet rekrutuje się w nich pracowników

Tragedia w koszalińskim pokoju zagadek pochłonęła na początku stycznia życie pięciu młodych dziewczyn. Był to także potężny cios w całą branżę. Jak jednak wskazuje raport przygotowany przez firmę Lockme.pl, escape roomy już nie odstraszają. Przybywa nowych lokalizacji i klientów.

Po wypadku w Koszalinie na branżę escape roomów w Polsce spadły gromy. W naturalnej reakcji tego typu rozrywkę szerokim łukiem zaczęli omijać sami klienci. Jakby tego było mało, ruszyła lawina kontroli i biurokratycznego mielenia. W pierwszym szeregu stanęli pracownicy sanepidu, ale też strażacy, czy też reprezentanci nadzoru budowlanego. 

Bizblog.pl poleca:

Efekt takich działań był oczywisty. Pół roku wystarczyło do zamknięcia połowy escape roomów, jakie funkcjonowały w naszym kraju. Jeszcze w styczniu działało 1015 escape roomów, które były własnością 356 firm. Już pół roku później, w lipcu 188 przedsiębiorstw prowadziło 565 escape roomów. Cześć z tych, co przetrwały miały ulec modernizacji i nie było do końca pewne, czy w przyszłości otworzą swoje podwoje. 

Ruch odczuwalnie zaczął rosnąć już w trakcie wakacji, które ze względu na sezon urlopowy i pogodę sprzyjającą rozrywkom na świeżym powietrzu zawsze uchodziły za najsłabszy dla branży okres. W sierpniu ilość rezerwacji wzrosła o 30 proc. w stosunku do np. kwietnia czy maja, które były zdecydowanie najgorszymi miesiącami tego roku. Ruch spadł wtedy o ok. jedną czwartą — wskazuje Bartosz Idzikowski, jeden z założycieli serwisu Lockme.pl.

Wzrosty po dziewięciu miesiącach

Wszystko wskazuje na to, że zły czas dla escape roomów w Polsce właśnie się kończy. Sierpień i wrzesień były pierwszymi miesiącami, w których branża wreszcie odnotowała wzrost zainteresowania ze strony klientów. Inna sprawa, że zaczęły też pojawiać się nowe punkty na escape’owej mapie Polski. Tak przynajmniej wskazuje raport Lockme.pl.

Można zrozumieć pewien odwrót od tego typu atrakcji przez tragiczny wypadek, jaki miał miejsce 9 miesięcy temu, ale teraz stopniowo wszystko wraca do normy

— mówi Bizblog.pl Jakub Witosławski. Szef PR Lockme.pl.

Escape roomy są obecne w Polsce już od 6 lat i jest to bardzo powszechna na całym świecie forma rozrywki. Osoby, które odwiedzają pokoje zagadek, bardzo często robią to regularnie. To nie są przypadkowi ludzie. Rekordziści mają na koncie nawet po kilkaset takich przygód. I ci użytkownicy doskonale zdają sobie sprawę, że takie miejsca są bezpieczne. Najczęściej właścicielami escape roomów są właśnie miłośnicy takiej rozrywki, którzy wcześniej często z niej korzystali, a teraz sami ją kreują i wiedzą, jakie warunki musi spełnić — podkreśla.

Escape room to już nie tylko droga ucieczki

Powrót do normy w sprawie escape roomów w Polsce spowodowany jest jeszcze jednym powodem. Otóż taka rozrywka przestała być kojarzona wyłącznie z zamkniętymi drzwiami i planem ucieczki. Powoli pokoje zagadek są wykorzystywane też do zupełnie innych rzeczy.

Escape room to żaden sport ekstremalny. Można tutaj spędzać czas na naprawdę różne sposoby – ze znajomymi, w międzypokoleniowym gronie rodziny, czy nawet z ludźmi z pracy. To po prostu możliwość osobistego, bezpośredniego udziału w ciekawych fabułach w pokojach, które nierzadko mają wręcz filmowe scenografie. W takim anturażu organizowane są już rekrutacje, czy imprezy integracyjne firm, a w czerwcu byliśmy świadkami filmowej premiery X-Men: Mroczna Phoenix — przekonuje Jakub Witosławski. 

Dywersyfikacja usług ma oczywisty wpływ na cały rynek, który najwyraźniej już się otrząsnął po styczniowej tragedii. 

Do tej pory posiadaliśmy 2 escape roomy w Warszawie w prawdziwym schronie przeciwatomowym z lat pięćdziesiątych. Zakupiliśmy już jednak z rynku 6 pokoi, dla których obecnie szukamy odpowiednich lokalizacji. Wierzymy w ten rynek i ambitnie podchodzimy do dalszego rozwoju firmy

– mówi z kolei Tomasz Stańczak z firmy 8 Gates.

Już nie jesteśmy europejskim liderem

Chociaż pokoi zagadek w naszym kraju zaczyna przybywać, to z odzyskaniem dawnej pozycji na europejskim rynku zbyt łatwo nie będzie. Jeszcze rok temu z liczbą ponad 1100 escape roomów patrzyliśmy na cały Stary Kontynent z góry. Teraz sytuacja jest zgoła inna. Obecnie w Polsce funkcjonuje ok. 540 escape roomów. Wyprzedzają nas m.in. Holendrzy (ok. 675), Niemcy (ok. 800) i Brytyjczycy (ok. 1500). Do takich Stanów Zjednoczonych brakuje nam jeszcze więcej. Tam teraz działa ok. 5700 pokojów zagadek.

Na naszym rodzimym podwórku prym wiedzie Warszawa (85 zarejestrowanych escape roomów), która wyprzedza Wrocław (50), Poznań (35), Kraków (33), Gdańsk (30) i Bydgoszcz (28).