Energia z wiatru złapała zadyszkę. Tak neutralności klimatycznej nie osiągniemy

Energia z wiatru jest coraz mocniejsza, ale nie na tyle, by wypełnić założenia Zielonego Ładu, który ma prowadzić do neutralności klimatycznej w 2050 r. Najnowszy raport WindEurope na temat trendów w wiatrakach na lądzie w Europie może nieco ostudzić zapał zwolenników energii z wiatru.

Obecny plan jest taki: zgodnie z zeszłorocznym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego UE ma zredukować w najbliższej dekadzie emisję CO2 o 55 proc. W opuszczane przez węgiel miejsca ma się coraz bardziej pchać OZE.

Bizblog.pl poleca

Dzięki temu w 2050 r. Unia będzie już neutralna klimatycznie. Pojedyncze kraje chcą to osiągnąć nawet jeszcze szybciej. Np. Norwegia nie chce emitować żadnych gazów cieplarnianych już w 2030 r., a Austria – w 2040 r. Tyle że z najnowszego raportu WindEurope wynika, że jeżeli energetyka wiatrowa będzie tak kuleć, jak obecnie – to te wszystkie plany można schować do szuflady. Dotyczy to także Polski.

Wiatr może pomóc Polsce w sprawiedliwej transformacji energetycznej – jeżeli zrobić większą przestrzeń dla nowych projektów

– przekonuje Giles Dickson CEO WindEurope.

Energia z wiatru wyhamowała w pandemii

Ewidentny wpływ na mniejszą ekspansję energii z wiatru niż się tego spodziewano, miała pandemia koronawirusa. W ubiegłym roku Europa zbudowała 14,7 GW nowych farm wiatrowych. O 19 proc. mniej niż zakładano. Na kraje UE przypadło 10,3 GW nowych mocy. Najwięcej wybudowano w Holandii (2 GW, głównie na morzu), a także w Niemczech, Norwegii, Hiszpanii i Francji. W sumie w 2020 r. energia z wiatru dostarczyła 16 proc. całej energii elektrycznej zużywanej w Europie. Najwięcej w Danii – 48 proc.

Najlepiej wiatrowe wyhamowanie w Europie widać w Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi bowiem od lat są motorem napędowym energetyki wiatrowej. Okazuje się, że w 2020 r. zainstalowali tylko 1,65 GW farm wiatrowych, czyli najmniej od dekady.

Jednak to nie COVID-19 jest głównym problemem. Autorzy raportu WindEurope jako głównego winowajcę wskazują na zbyt skomplikowane i zbiurokratyzowane procedury wydawania pozwoleń na budowę farm wiatrowych. Inna sprawa, że rośnie liczba starszych turbin wiatrowych, których okres eksploatacji dobiega końca. Wiele zlikwidowanych farm wiatrowych jest też zasilanych ponownie, ale nie w wystarczającym stopniu. W najbliższych 5 latach 38 GW farm wiatrowych osiągnie 20-letni okres eksploatacji. 

Europejski Zielony Ład jest zagrożony?

Giles Dickson tym samym uważa, że „Europa nie buduje wystarczającej ilości nowych farm wiatrowych, aby osiągnąć cele UE w zakresie klimatu i energii”. 

Rządy muszą się tym zająć. W przeciwnym razie Zielony Ład jest zagrożony

ostrzega szef WindEurope.

Przy okazji zwraca uwagę, że nie tylko branża wiatrowa zaniepokojona jest takim obrotem sprawy. Istnieją wszak inne gałęzi gospodarki, które właśnie dzięki energii z wiatru chcą pożegnać ciągnących ich w finansowy dół węgiel. Dotyczy to głównie przemysłu stalowego i chemicznego, które celują w zasilanie wiatrem lub wodorem z OZE. 

„Odnawialna energia elektryczna, w tym energia wiatrowa, jest kamieniem węgielnym w dekarbonizacji przemysłu chemicznego w Europie” – przekonuje Marco Mensink, szef Europejskiej Rady Przemysłu Chemicznego. 

W Polsce energia z wiatru rośnie w siłę

Jak to ma się u nas? Wcale nie tak źle. W ubiegłym roku w Polsce przybyło 700 MW nowych instalacji wiatrowych na lądzie. Zdaniem Małgorzaty Kasprzak, analityczki think-tanku Ember, to duży sukces o ile weźmie się pod uwagę ograniczenia narzucone przez zasadę odległości 10H. To przepisy (obowiązują od 2016 r.), które określają zasady minimalnej odległości farm wiatrowych od zabudowań.

Zasada 10H oznacza zakaz budowy turbin wiatrowych w odległości mniejszej od dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości. Jeszcze na początku 2019 r. ówczesne Ministerstwo Energii zapowiadało jej zniesienie, ale później się z tego wycofało. Jak Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii zapewniało w styczniu 2021 r. Dziennik Gazetę Prawną „projekt jest w dalszym ciągu jednym z priorytetów prac w nadchodzących miesiącach”. 

Eksperci i przedstawiciele branży wiatrowej w Polsce właśnie w zasadzie 10H widzą największego hamującego. Małgorzata Kasprzak przekonuje, że jej rewizja jest jednak niezbędna do uwolnienia pełnego potencjału polskiej energetyki wiatrowej na lądzie. „W przeciwnym razie Polska wkrótce osiągnie granicę dostępności gruntów pod nowe instalacje” – twierdzi ekspertka. Podobnie widzi to Paweł Czyżak, analityk z Fundacji Instrat.

„Nowe inwestycje są zablokowane przez zasadę 10H i dopóki nie zostanie ona poluzowana, maksymalna moc, jaką możemy osiągnąć w lądowej energetyce wiatrowej, to ok. 10 GW. Aby spełnić unijne cele redukcji emisji CO2 do 2030 potrzeba nam kilkukrotnie więcej” – wskazuje.