Padnie absolutny rekord świata. To będzie turbina wiatrowa wszech czasów

Energia wiatrowa może stać się dla Europy węglową alternatywą. W Holandii spółka GE Renewable Energy buduje największą morską turbinę. Z kolei w pierwszej połowie 2019 r. Szkocja wyprodukowała wystarczającą ilość energii z turbin wiatrowych, aby móc zasilić cały kraj dwukrotnie.

Fot. Askjell/Flickr.com/CC BY 2.0

Europie z roku na rok coraz więcej energii przynosi wiatr, który tym samym powoli staje się – przynajmniej w części – realną alternatywą dla węgla. W 2017 r. to było 12 proc., a rok temu już 14 proc. Wśród krajów z największym udziałem energii elektrycznej w wietrze pozostają ciągle Dania (41 proc.), Irlandia (28 proc.) i Portugalia (24 proc.). Ale inne nie mają zamiaru zostawać pod tym względem w tyle. 

Energia wiatrowa z największej na świecie turbiny.

Spółka GE Renewable Energy ogłosiła, że jeszcze w tym roku chce zakończyć swoją inwestycję i uruchomić największą morską turbinę wiatrową na świecie – Haliade-X, która powstaje właśnie w pobliżu portu w Rotterdamie. 

To prawdziwy gigant. Przy wysokości ok. 260 metrów turbina jest około trzy razy wyższa od budynku Flatiron w Nowym Jorku. Masywny wirnik tej największej na świecie morskiej turbiny wiatrowej o średnicy 220 m ma w przybliżeniu wysokość wieży mostu Golden Gate w San Francisco nad wodą.

Do tej masy dochodzi też niewyobrażalna moc. Wystarczy jedna farma z Haliade-X, żeby wytworzyć wystarczającą ilość energii, do zasilenia 16 tys. europejskich gospodarstw domowych. Konfiguracja farmy wiatrowej o mocy 750 megawatów może wytworzyć wystarczającą ilość energii z kolei dla nawet 1 miliona domów.

Holendrzy takiego wiatru pewnie pozazdrościli Szkotom.

Coraz bardziej wiatrem stoi też Szkocja. Tam przez pierwszych 6 miesięcy 2019 r. wyprodukowano z turbin wiatrowych tyle energii, że wystarczała do zasilenia całej Szkocji i jeszcze większość północnej Anglii. 

Tym samym szkockie turbiny wiatrowe przechwyciły prawie 10 milionów megawatogodzin energii elektrycznej tylko w tym roku. To wystarczająca ilość energii, aby zasilić 4,47 miliona domów, czyli znacznie więcej niż 2,6 miliona obecnie istniejących gospodarstw w Szkocji.

Te liczby pokazują, że wykorzystanie ogromnego potencjału Szkocji w zakresie energii wiatrowej na lądzie może zapewnić czystą, ekologiczną energię elektryczną milionom domów nie tylko w Szkocji, ale także w Anglii. Nadszedł czas, aby rząd brytyjski zintensyfikował działania i zapewnił szkockim wiatrom lądowym drogę na rynek – uważa Robin Parker, kierownik ds. polityki klimatycznej i energetycznej w biurze World Wide Fund for Nature (WWF) w Szkocji.

A w węglowej Polsce jakoś potencjału wiatru nie widzimy.

Czy poszukiwanie wiatrowej alternatywy jest na podobnym poziomie w Polsce – gdzie w miksie energetycznym niepodzielnie panuje węgiel? Niestety, ale na razie chyba trudno o takie wnioski. Owszem, swego czasu Ministerstwo Energii zapowiadało złagodzenie przepisów regulujących budowę farm wiatrowych, o co apelowały różne środowiska. Chodziło głownie o zasadę 10H, która uniemożliwia budowę turbin wiatrowych w odległości mniejszej od dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości.

Liberalizacja ograniczeń odległościowych dla farm wiatrowych jest krokiem w dobrym kierunku. To właśnie gminy i społeczności lokalne, które są bezpośrednimi beneficjentami wpływów podatkowych od inwestorów, powinny mieć możliwość decydowania, czy chcą mieć taką instalację w pobliżu – oceniał propozycje zmian regulacji prawnych Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Ale resort energii w tej sprawie nagle nabrał wody w usta. Pewnie zmieniły się priorytety, bo w końcu biuro prasowe Ministerstwa Energii poinformowało, że “nie prowadzi się prac mających na celu zmianę podstawowego kryterium odległościowego, tj. tzw. zasady 10h”.