Na ratowanie klimatu najlepszy jest atom. Nawet energia z wiatru, słońca czy z wody jest bez szans

Energia jądrowa, ta z wiatru, wody i słońca też – znalazły się na celowniku badaczy pod kątem emisji C02, począwszy od budowy danej instalacji, po jej demontaż i składowanie powstałych w cyklu produkcyjnym odpadów. W ten sposób Vattenfall wskazał na źródło, które jest w największym stopniu w zgodzie ze środowiskiem.

W Polsce nie milknie dyskusja o tym, co powinno głównie dawać nam energię już po tym, jak pożegnamy węgiel. Czy może to ma być energia wiatrowa i słoneczna? A może najlepszą dla nas alternatywą energetyczną jest jednak atom? A może po trochu z wszystkiego? Wszak fotowoltaika przeżywa prawdziwy boom, za chwilę zasada 10H wreszcie ma pójść przynajmniej częściowo w niepamięć. Mimo że wielu w to nie wierzy, już w 2033 r. w Polsce ma funkcjonować jeden reaktor jądrowy, a w kolejnych latach mają powstawać następne. 

Bizblog.pl poleca

Tymczasem Vattenfall postanowił wziąć pod lupę te wszystkie niewęglowe źródła energii i sprawdzić, które z nich są na serio przyjazne dla środowiska i klimatu. I wyszło im, że prym w tej sprawie wiedzie energia jądrowa.

Przeprowadziliśmy analizę cyklu życia trzech podstawowych gałęzi energetyki w Szwecji – jądrowej, wodnej i wiatrowej. I wychodzi na to, że energia jądrowa jest najbardziej przyjazna dla klimatu

– uważa Anders Johansson, starszy doradca ds. energii jądrowej Vattenfall.

Ale to wcale nie znaczy, że Szwedzi mają teraz nagle odwrócić się plecami do wiatru, wody i fotowoltaiki. Johansson jednocześnie twierdzi, że utrzymanie obecnego systemu energetycznego w Szwecji będzie wymagać czerpania z wielu źródeł energii.

Energia jądrowa z najmniejszą emisją CO2

Co wyszło Vattenfall z tego śledztwa? Wyniki są dosyć zaskakujące, wskazują, że wytworzenie 1 kWH w elektrowni atomowej niesie za sobą emisję 2,5 g dwutlenku węgla. Tym samym atom pozostawił resztę źródeł energii w tej konkurencji daleko w tyle. Przy produkcji 1 kWh energia wodna wyemituje 4 g, a wiatraki nawet 12 g CO2. Przy tej okazji warto pamiętać, że to nieporównywalne wartości z tymi przypisanymi pod tym względem do węgla (1 kWh to emisja 850 g CO2) i gazu (500 g).

Nie bez znaczenia jest także to, że energia z wiatru i słońca jest jednak dosyć niestabilna. Wszak nie zawsze jest słonecznie i wieje wiatr. Opieranie się więc wyłącznie na tych źródłach energii wymagałoby wybudowanie ogromnych magazynów energii, które byłyby receptą na nieenergetyczną aurę. Tyle, że – jak zaznacza to Anders Johansson – nie jest to ani rozwiązanie tanie, ani też nie jest neutralne dla środowiska.

Atom z nowymi technologiami

Na tym nie koniec argumentów Vattenfall o wyższości energii jądrowej nad tą z wiatru, słońca, czy wody. Rzecz również w nowych technologiach atomowych, dzięki którym można jeszcze raz brać pod uwagę już zużyty uran. To też oznacza mniej odpadów i znowu w rezultacie mniejsze emisje CO2. Nic więc dziwnego, że szwedzki koncern jest prekursorem energetyki jądrowej. Vattenfall jest np. zaangażowany w budowie w Estoni małych modułowych elektrowni jądrowych (Small Modular Reactor – SMR). Pierwszy SMR wyprodukowała firma NuScale Power z Portland. Okazało się, że blok o mocy 50 GW produkuje znacznie więcej energii, do tego taniej niż tradycyjne reaktory. 

W tym kierunku ma iść też polski rząd. Chociaż jeszcze dwa lata temu na wieść o planach Michała Sołowowa, który zapowiedział budowę mini reaktora jądrowego – ówczesne Ministerstwo Energii mocno kręciło nosem. Ale polski biznesmen zbytnio się tym nie przejął. Jego spółka Synthos w 2019 r. podpisała porozumienie z GE Hitachi Nuclear Energy (GEH) w sprawie współpracy przy ewentualnej budowie mini reaktora jądrowego typu BWRX-300.

Wszystko wskazuje na to, że polski rząd postawi jednak na inne rozwiązania. Konkrety poznamy po przedstawieniu oferty inwestycyjnej przez amerykańską spółkę Westinghouse Electric Company, która stara się jak może nakłonić nas do technologii wykorzystanej przy okazji budowy czterech bloków AP1000 w Chinach. Obecnie tego typu dwa bloki budowane są też w amerykańskiej elektrowni jądrowej Plant Vogtle w stanie Georgia.