Zygmunt Solorz-Żak szykuje dla Polski prawdziwą bombę. I to atomową

Rząd gdzie tylko może rozgląda się za alternatywnymi źródłami mocy, które pozwolą węgiel przesunąć na boczny tor. Możliwe, że w tej układance znajdzie się miejsce dla jednego z najbogatszych Polaków, któremu marzy się polsko-węgierski most energetyczny z Rosją.

Jak donosi Robert Tomaszewski z Polityki Insight, Zygmunt Solorz-Żak stara się konstruować polityczny fundament, żeby razem z Węgrami wybudować elektrownię jądrową w Kaliningradzie i stamtąd doładowywać Polskę. Trzeci najbogatszy Polak wedle tegorocznego zestawienia „Forbes” miał już w tym celu rozmawiać z premierem Mateuszem Morawieckim i szefem aktywów państwowych Jackiem Sasinem.

Głównym argumentem za takim rozwiązaniem ma być nadchodząca coraz większymi krokami transformacja energetyczna, która wymusi wyłącznie elektrowni na węgiel i tym samym będą konieczne zmiany w miksie energetycznym.

Węgiel zastąpi energia jądrowa z Rosji?

Plan jest taki: należący do Solorz-Żaka Zespół Elektrowni „Piątnów-Adamów-Konin” (ZE PAK) pod rękę z największym producentem energii na Węgrzech – koncernem MVM (stąd też konieczna zgoda polityczna) chcą kupić część udziałów w Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej (BEJ), należącej do rosyjskiego Rosatomu. MVM jest właścicielem jedynej elektrowni jądrowej na Węgrzech Paks i w ten sposób chce zdywersyfikować swoje możliwości produkcyjne. Drugą częścią tego polsko-węgierskiego projektu byłoby utworzenie stamtąd nowego połączenia energetycznego z Rosją. 

Bizblog.pl poleca

Obecnie budowa, szacowana na nawet 6 mld euro, BEJ jest wstrzymana od 2013 r. Wszystko przez to, że ani Litwa ani Polska nie były wtedy zainteresowane importem tej energii. Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi planami pierwszy blok jądrowy miał tu powstać w latach 2010-2025, a drugi między 2012 a 2027 r.

Miliarderzy idą w atom

Okazuje się, że właśnie energetyka jądrowa jest obecnie jednym z największych kierunków inwestycji. Swojej szansy nie chce też stracić najbogatszy Polak – Michał Sołowow. Jego koncern chemiczny Synthos podpisał przed chwilą umowę współpracy przy wdrażaniu technologii mikro i małych reaktorów jądrowych oraz morskiej energii z wiatru. Sołowow od lat powtarza, że jednym z jego najważniejszych teraz celów jest dekarbonizacja przemysłu. 

Małe reaktory modułowe mogą odegrać znaczącą rolę w rozwiązywaniu problemów energetycznych Polski, modernizacji krajowego sektora energetycznego oraz w osiągnięciu koniecznej i odpowiedzialnej dekarbonizacji

– przekonywał już blisko dwa lata temu.

Sołowow nie rzuca słów na wiatr. Jeszcze w 2019 r. jego Synthos podpisał porozumienie z GE Hitachi Nuclear Energy (GEH) w sprawie współpracy przy ewentualnej budowie mini reaktora jądrowego typu BWRX-300, czyli mały modułowy reaktor zaprojektowany tak, aby był konkurencyjny cenowo w stosunku do gazu.

Wykorzystanie małych modułowych reaktorów do wytwarzania czystej energii zwiększy nasze szanse na odejście od węgla i będzie miało pozytywny wpływ na nasz przemysł i naród

nie ma wątpliwości najbogatszy Polak.

Trzeba tylko ominąć sidła Putina

To, że energetyka jądrowa to okazja do dobrego biznesu, raczej nie trzeba nikogo przekonywać. Ale przy atomie oprócz wielkich pieniędzy zazwyczaj obecna jest też wielka polityka. I trudno mieć inne wrażenia, jakby w kontekście planów Solorz-Żaka właśnie te nuty zaczynały najgłośniej grać. Putin wszak od lat nęci energetycznie za nos pół Europy. Ten mechanizm dodatkowo jeszcze umocni za chwilę będący na ukończeniu gazociąg Nord Stream 2. Ale możliwe też, że to prezydentowi Rosji nie wystarczy. Propozycja wykupu części udziałów w rosyjskiej elektrowni jądrowej przez Polaków i Węgrów pewnie go bardzo cieszy. Zależność energetyczna – nawet w niewielkim stopniu – Polski od Moskwy wszak jest nie do przecenienia.

Trudno też nie mieć takiego wrażenia, że trochę spełnia się tym samym najczarniejszy scenariusz związkowców górniczych i energetycznych. Ci od lat przestrzegają przed uzależnieniem energetycznym od Rosji, w czym pomagać miał rozbudowany mocno import węgla.