Związkowcy z koncernów energetycznych wściekli: „Nauczyliśmy się zwalać wszystko na Unię. A gdzie jest nasz rząd?”

Jeżeli w rządzie myśleli, że wszystko co najgorsze po negocjacjach z górnikami jest za nimi, to muszą zrewidować swoje poglądy. Bo na razie wychodzi na to, że rozmowy z energetykami mogą być jeszcze trudniejsze. Najpierw całkowite ignorowanie, a teraz dzielenie związkowców nie może skończyć się dobrze.

Jeszcze rok temu energetycy żywo zainteresowani planami dotyczącymi transformacji energetycznej chcieli być tylko dopuszczeni do rozmów razem z górnikami. Żeby byli tak samo traktowani, bo – jak przekonywali – jadą z górnikami przecież na jednym wózku. Teraz, kiedy rząd zaczął z energetykami wreszcie rozmawiać, wydawać by się mogło, że do zgody z rządem nigdy tak blisko nie było. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości w energetycznych związkach zawodowych wrze i rośnie coraz większa irytacja na premiera Mateusza Morawieckiego i jego ministrów. 

Nauczyliśmy się zwalać wszystko na Unię Europejską. Wszystkiemu, co złe w polskiej energetyce i górnictwie, jest winna Unia. To my, będąc jednym z większych krajów tej Unii, nie potrafimy zadbać o własny interes? Gdzie jest nasz rząd? Gdzie są polscy europarlamentarzyści? – grzmi Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki.

Energetycy: brak zgody na podział związkowców na lepszych i gorszych

Rozgoryczeni związkowcy przekonują, że rząd przygotował sobie taki scenariusz: do stołu siada tylko z tymi reprezentantami związków zawodowych, których szybko da się udobruchać i którzy nie będą zadawać trudnych pytań. Federacja Związków Zawodowych GK PGE napisała już w tej sprawie list do wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

Bizblog.pl poleca

Niedopuszczalne jest aby o przyszłości związanej z miejscami pracy oraz naszych Spółek Energetycznych decydowano w wąskiej grupie związków zawodowych wyselekcjonowanej i wybranej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych – czytamy w nim. 

Ogólnopolski Komitet Protestacyjni-Strajkowy Spółek Energetyczno-Górniczych, Okołoenergetycznych i Ciepłowniczych uważa, że wdrożenie w życie takiej polityki skończy się katastrofą.

Grupa, nie identyfikująca się z grupą wspierająca premiera Mateusza Morawieckiego, jasno i wyraźnie sprzeciwia się realizacji planu transformacji w takim wykonaniu – twierdzi Bogdan Tkocz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Tauron Serwis.

Jego zdaniem polska energetyka przebudowana jest obecnie pod dyktando zagranicznych lobbystów. A zbliżające się niechronienie uwolnienie cen energii i zgoda na likwidację energetyki opartej na węglu spowodują ogromne szkody, które dziś są niedoszacowane.

Trudno nie zgodzić się z zarzutem, że nie mamy do czynienia z rządem polskim

– uważa Tkocz.

W obronie nowego bloku energetycznego w Turowie

Rządowi dostaje się też za sytuację z kopalnia Turów. Po tym jak Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał – na wniosek Czech – zaprzestać Polsce dalszego wydobywania węgla w Turowie, poszedł też wniosek o ukaranie naszego kraju 5 mln euro za każdy dzień zwłoki. I rozpoczęły się negocjacje między Pragą a Warszawą, które trwają do dzisiaj. Wiadomo, że za większość zapłacą Polacy, a Czesi chcą dodatkowego mechanizmu kontrolnego w przypadku, jakbyśmy ustalonych działań jednak nie podejmowali. Decyzje w tej sprawie TSUE ma podjąć 9 listopada.

Związkowcom dotychczasowa taktyka polskiego rządu w tych negocjacjach nie za bardzo się podoba. Przypominają, że w kopalni Turów w ostatnim czasie oddano do użytku blok energetyczny nr 7 o mocy 496 MW, który spełnia normy środowiskowe. Jak przekonują energetycy: „emisja SO2 w porównaniu z wyłączonymi wcześniej blokami nr 8, 9 i 10 jest prawie 20-krotnie niższa, a emisja pyłów około 10-krotnie”. Dodatkowo blok przystosowano do nowych rygorów emisyjnych wynikających z konkluzji BAT, które zaczęły obowiązywać od sierpnia 2021 r. Związkowcy nie chcą pozwolić ani rządowi ani Czechom ani nikomu innemu, żeby i ten blok poszedł na marne.

Nie pozwolimy na to, by to cacko, jakim jest nowy blok się zmarnowało. Krew się bowiem burzy, że trzeba zastępować takie bloki czymś co niby ma być bardziej ekologiczne – stawia sprawę jasno Grzesik.

Polska prosi TSUE: bez kar finansowych

Rząd nie chce, żeby dalsze rozmowy z Czechami odbywały się tak jak teraz, czyli pod presją finansową. Przypomnijmy, że nasi południowi sąsiedzi po tym, jak w kopalni Turów jednak nie przerwano wydobycia węgla – zawnioskowali do TSUE 15 czerwca jeszcze raz, tym razem o ukaranie Polski za każdy dzień zwłoki kwotą 5 mln euro. Od tego czasu minęło ponad 90 dni, co daje łącznie 465 mln euro kary, czyli przeszło 2 mld zł. 

Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, w „Sednie sprawy” Radia Plus powiedział, że rząd skontaktował się w tej sprawie z TSUE. Chodzi o wniosek o uchylenie środka tymczasowego w sprawie kar liczony za każdy dzień dla Polski. 

Ponieważ negocjujemy, ponieważ są pewne nowe okoliczności, które zaistniały w tym sporze – w związku z tym TSUE nie powinno interweniować, albo powinno uchylić ten środek tymczasowy – przekonuje Kurtyka.