Elon, coś ty narobił? Rewolucja elektryczna to rzeź pracowników przemysłu samochodowego

Dziesiątki tysięcy osób straci pracę w wyniku przestawienia się przemysłu samochodowego z napędu spalinowego na elektryczny. Zwolnienie łącznie niemal 20 tys. pracowników już zapowiedziały Mercedes-Benz i Audi, ale to dopiero początek. Rewolucja podobno zawsze pożera własne dzieci, ale ta, którą zapoczątkował Elon Musk, na razie zjada wyłącznie cudze.

Fot. Flickr/Maurizio Pesce (CC BY 2.0)

Najpierw cię ignorują, potem cię wyśmiewają, następnie cię atakują i chcą cię spalić, aż w końcu budują ci pomniki.

Wszyscy znamy jakąś wersję tego cytatu z Gandhiego (choć może niektórzy tylko tę z mema o pewnym polskim polityku), ale najciekawsze jest to, że to wcale nie jest cytat z Gandhiego, tylko z kompletnie nieznanego w Polsce amerykańskiego aktywisty związkowego.

W 100. rocznicę przemówienia Nicholasa Kleina podczas zjazdu związkowców przemysłu odzieżowego w USA w Baltimore w 1918 roku o parafrazę tego cytatu mógł pokusić się Elon Musk, ale niestety nie skorzystał z tej okazji. A szkoda.

Wszyscy chcą być jak Tesla

To bowiem wypisz-wymaluj ilustracja w sumie dość krótkiej, ale wyjątkowo intensywnej przygody ekscentrycznego przedsiębiorcy z przemysłem samochodowym. Poza próbami spalenia wszystko w tej historii się zgadza – w pewnym sensie nawet te pomniki – ale brakuje etapu „potem cię naśladują”. To się właśnie dzieje.

Wygląda na to, że rok 2019 w historii przemysłu samochodowego zapisze się jako punkt zwrotny. Nie tylko chodzi o to, że największe potęgi motoryzacyjne wprowadziły na rynek pierwsze „poważne” elektryczne modele, które mają być prawdziwą alternatywą dla tradycyjnego auta.

W tym roku wielkie koncerny samochodowe na czele z Volkswagenem ogłosiły wielomiliardowe plany rozwoju technologii napędu elektrycznego, które oznaczają prawdziwą rewolucję w tym przemyśle. Jak wiadomo, nie ma rewolucji bez ofiar, a w tym przypadku będą nimi na pewno pracownicy fabryk produkujących samochody.

Jak wyliczył Bloomberg, ośmiu spośród największych producentów samochodów zlikwiduje 80 tysięcy etatów w najbliższych latach, najwięcej w Niemczech. Właściciel marki Mercedes-Benz, koncern Daimler już zapowiedział, że zwolni na całym świecie 10 tys. pracowników w ciągu trzech lat, a Audi tylko w Niemczech aż 9,5 tysiąca. W zamian ma zatrudnić ludzi w nowych działach elektro-cyfrowych, ale tylko 2 tysiące.

Pretekst czy konieczność?

Wiele wskazuje na to, ze podana przez Bloomberga liczba jest mocno nieoszacowana, bo te wyliczenia obejmują tylko te zwolnienia, które już zostały zapowiedziane. Cięcie etatów może pójść znacznie dalej.

Nie wszystkie zwolnienia są związane z przestawieniem się przemysłu samochodowego na napęd elektryczny, ale to zdecydowanie dominujący czynnik. Według szefa niemieckiego stowarzyszenia przemysłu motoryzacyjnego VDA Bernharda Mattesa kolejnej dekadzie tylko z tego powodu pracę straci 70 tysięcy osób.

Zapowiedzi zwolnień już wyprowadzają tysiące pracowników firm samochodowych na ulice. Pod koniec listopada aż 15 tysięcy osób protestowało w Stuttgarcie – mateczniku Daimlera, Porsche czy Boscha – przeciw masowym zwolnieniom. Podobne protesty trwają też w USA. Związkowcy uważają, że przestawienie się przemysłu na napęd elektryczny to tylko pretekst dla zwolnień.

Faktycznie, wspomniane zwolnienie przez Audi 15 proc. swoich pracowników w Niemczech ma poprawić wynik należącej do VW spółki aż o 6 mld euro. To jednak nadmierne uproszczenie. Produkcja samochodów elektrycznych naprawdę wymaga znacznie mniej pracowników.

Nawet sami amerykańscy związkowcy z przemysłu samochodowego podkreślają, że do zbudowania samochodu elektrycznego potrzeba o około 30 proc. pracowników mniej, bo jego układ napędowy jest bez porównania prostszy i złożony z mniejszej liczby komponentów niż jego spalinowy odpowiednik.

Wbrew temu co twierdzą wyznawcy Elona Muska, nie wszystko, co wychodzi spod jego ręki, jest genialne – i nie mówię tylko o jego tweetach, lecz także o Cybertrucku – ale już nikt poważny nie przeczy, że trwające już trzęsienie ziemi w światowym przemyśle samochodowym to jego sprawka. Czy Tesla na dłuższą metę je przetrwa? To wcale nie jest oczywiste.